Polacy przestają żyć ponad stan! Te dane mówią same za siebie

285

Globalny kryzys gospodarczy spowodowany wybuchem pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 dotknął zdecydowaną większość społeczeństwa. Szacuje się, że jego wpływ może odczuć nawet 98% z nas. Część osób już straciła pracę, a kolejne 48% obawia się utraty pracy lub zaprzestania prowadzenia własnej działalności. Fakt ten sprawia, że w porywie zdrowego rozsądku społeczeństwo na pierwszym miejscu postawiło troskę o swoją płynność finansową i zamiast dalej nadmiernie się zadłużać, wybrało oszczędzanie.

Banki i SKOK-i udzieliły o 48% mniej kredytów konsumpcyjnych

Z opublikowanego dziś raportu Biura Informacji Kredytowej (BIK) wynika, że w kwietniu 2020 r. odnotowano ujemne dynamiki zarówno liczby, jak i wartości udzielonych kredytów konsumpcyjnych. Banki i SKOK-i udzieliły aż o 48% mniej kredytów konsumpcyjnych w ujęciu liczbowym niż przed rokiem. W ujęciu wartościowym spadek jest jeszcze większy i wyniósł aż 62%.

Średnia wartość udzielonego kredytu konsumpcyjnego w kwietniu 2020 r. wyniosła 9 208 zł i jest niższa o -27% od średniej wartości udzielonego kredytu konsumpcyjnego w kwietniu zeszłego roku. Dla kredytów gotówkowych średnia wartość udzielonego kredytu to 18 464 zł, co stanowi spadek o 4,6% w stosunku do kwietnia 2019 r. Średnia wartość kredytu ratalnego to natomiast 3470 zł i jest ona niższa niż w kwietniu rok temu o 18%

W okresie styczeń – kwiecień 2020 r. banki i SKOK-i udzieliły 1,86 mln kredytów konsumpcyjnych na kwotę 21,82 mld zł. 31% z nich stanowią kredyty średniokwotowe (7 – 20 tys. zł) oraz wysokokwotowe (powyżej 20 tys. zł). W ujęciu wartościowym stanowiły one już 85% wartości wszystkich udzielonych w okresie styczeń – kwiecień 2020 r. kredytów konsumpcyjnych w tym 68,8% wysokokwotowe.

Banki udzieliły o 23% mniej kredytów mieszkaniowych

Zauważalny spadek dostrzec można także w przypadku kredytów mieszkaniowych, których w ujęciu liczbowym udzielono w kwietniu br. aż o 23% mniej niż przed rokiem. W ujęciu wartościowym spadek ten wyniósł natomiast 14,6%.

– Wyniki kwietniowej sprzedaży kredytów mieszkaniowych nadal bardzo trudno interpretować z uwagi na fakt, że udzielone w kwietniu kredyty są jeszcze wynikiem boomu kredytowego – wniosków złożonych w lutym i początkach marca, gdy nie było jeszcze pandemii (…) Obecnie mamy „czarnego łabędzia” – pandemię koronawirusa i lokckdown, który może bardzo negatywnie wpłynąć na rynek kredytów mieszkaniowych. Trudno wnioskować jak będzie on duży. Zależy to od tempa odmrażania gospodarki, które ma charakter asymetryczny w porównaniu do lockdownu – który był symetryczny,tzn. objął jednocześnie wszystkie branże – powiedział główny analityk BIK Waldemar Rogowski, cytowany w komunikacie.

Wskazał on także, że wyższe wymagania co do wysokości wkładu własnego mogą być istotną barierą uzyskania kredytu szczególnie w grupie wiekowej 22 – 35 lat.

Banki wydały o 67,3% mniej kart kredytowych

Powyższe dane dokładnie obrazują, że koronakryzys przyczynił się do zauważalnego spadki ilości i wartości kredytów konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Mimo, iż już tam spadki są skokowe, to jeszcze większą deprecjację odnotowano w przypadku kart kredytowych.

Biuro Informacji Kredytowej podało, że banki wydały w kwietniu br. zaledwie 35,6 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 195 mln zł, co stanowi aż 67,3% spadek w ujęciu liczbowym i 68% w ujęciu wartościowym.

– W kwietniu 2020 r., mamy pogłębienie negatywnego trendu obserwowanego już od początku roku. Kwiecień to jednak ekstremalnie wysokie ujemne dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym -67,3%, jak i wartościowym -68,0% (…) Należy pamiętać, że limity kartowe są najbardziej ryzykownym produktem kredytowym, stąd naturalna niechęć do ich przyznawania przez banki w okresie niepewności. Ostrożność wpływa bezpośrednio na dostępność. Ponadto dwie marcowe obniżki stóp procentowych sprowadziły stopy procentowe do historycznie niskiego, nawet ultraniskiego poziomu, co w związku z klauzulą określającą maksymalne oprocentowanie na poziomie czterokrotności stopy lombardowej, jeszcze bardziej zniechęca banki do ich przyznawania (pogorszenie relacji dochód vs ryzyko). Ponadto strona popytowa, niepewna o swoje przyszłe dochody ogranicza potrzeby konsumpcyjne, a tym samym klienci nie potrzebują finansowania w postaci limitów na kartach kredytowych – wskazał Waldemar Rogowski, cytowany w komunikacie.

Autor poleca:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o