Do wyborów w Niemczech zostało 5 tygodni. Nie jest jasne, kto wygra walkę o władzę. Socjaldemokratyczna partia SPD dogoniła już w sondażu instytutu Insa chadecką Unię CDU/CSU. Co ciekawe, Niemcy chcą też zmiany kanclerza. Ich faworytem jest kandydat SPD Olaf Scholz. Znacznie gorzej od niego wypadają politycy innych partii.

Niemcy: gra o tron

W cotygodniowym niedzielnym sondażu dla gazety „Bild am Sonntag” CDU/CSU traci aż trzy punkty procentowe. Tym samym spada do najniższego w historii badań Insa poziomu 22 proc. poparcia. Konkurenci sojuszu – socjaldemokraci – zyskują zaś aż dwa punkty i przy okazji zrównują się z chadekami. Takie zjawisko zaszło teraz po raz pierwszy od kwietnia 2017 roku.

Zieloni stracili z kolei jeden punkt procentowy. Teraz popiera ich 17 proc. Niemców. Po jednym punkcie zyskują liberalna FDP (13 proc.) i prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (12 proc.). Partia Lewicy ma stałe poparcie rzędu 7 procent.

Kto będzie kanclerzem?

Kto zaś powinien zostać kanclerzem Niemiec? Gdyby wybory odbywały się bezpośrednio, większość Niemców – przynajmniej według sondażu „Bild am Sonntag” – poparłaby kandydata SPD Scholza. W badaniu zdobył on 34 procent głosów (wzrost o 5 punktów procentowych w porównaniu z ubiegłym tygodniem). Niemałą stratę zalicza polityk CDU/CSU. Kandydat unii, Armin Laschet, może pochwalić się tylko 12-proc. poparciem. To o 3 punkty procentowe mniej niż wcześniej. Lepiej wypada nawet kandydatka Zielonych – Annalena Baerbock. Tą popiera 13 proc. wyborców.

Wybory do Bundestagu odbędą się 26 września.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments