Onet twierdzi, że na poziomie rządu trwają już bardzo konkretne przygotowania do kolejnego lockdownu. Powód? Liczba zakażeń koronawirusem znowu rośnie, a obecnie nadal zbyt mało osób przyjęło szczepionkę przeciwko chorobie. Jako kraj nie osiągnęliśmy też zbiorowej odporności.

Lockdown już w sierpniu?

Wczoraj sam minister zdrowia Adam Niedzielski mówił o bardzo szybkim wzroście zachorowań na COVID-19. Powodem jest wariant Delta, który jest bardziej zaraźliwy niż „podstawowa” wersja koronawirusa (jednocześnie jest też raczej mniej groźny).

W Polsce mamy jednak problem. To zwalniające tempo szczepień. Efektem może być lockdown. Podobno rząd rozważa wprowadzenie restrykcji już w 2. połowie sierpnia.

Jaki lockdown nas czeka?

Ponoć wewnątrz rządu trwa teraz spór. Część polityków chce, by lockdown dot. wszystkich. Inni są zdania, że zniechęci to do dalszego szczepienia się. Byłby to bowiem jasny sygnał: szczepienie nie daje nikomu żadnych przywilejów. Stąd pojawił się pomysł, by nowe restrykcje dotknęły głównie osoby niezaszczepione.

Co to w praktyce oznacza? Najprawdopodobniej wariant francuski. Niezaszczepione osoby miałyby np. mieć ograniczony wstęp do restauracji i korzystania z innych usług (możliwe, że nie mogłyby korzystać z komunikacji publicznej itd.). To nie koniec. Przedsiębiorcy mieliby też odmówić im przyjścia do pracy, co przecież może oznaczać zwolnienie tych osób, a tym samym pozbawienie ich środków do życia.

Podobną strategię obrała Wielka Brytania. Niezaszczepieni mają ograniczone prawa korzystania np. z klubów.

Jeszcze bardziej radykalna jest Francja, która zakazała osobom, które nie przyjęły szczepionki na COVID-19, korzystania z komunikacji publicznej, kin, teatrów itd. Nad Sekwaną dało to zaskakujący efekt. Gdy prezydent Macron ogłosił powyższy plan, w ciągu jednej doby chęć zaszczepienia się zadeklarował aż 1 mln. Francuzów.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments