– Na 2064 podmioty kwestionowanych było kilkanaście, może kilkadziesiąt. Sprawdzimy je i ręcznie skorygujemy kwoty – stwierdził na łamach „DGP” wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. Tematem rozmowy były dotacje Funduszu Wsparcia Kultury.

Kontrowersje

Od blisko tygodnia Polska żyje kontrowersjami dot. dotacji, jakie fundusz wypłacił artystom. Emocje wywołało to, że pieniędzy trafiły nierzadko do takich firm, które w poprzednich latach dość dobrze sobie radziły, więc może niekoniecznie potrzebuje rekompensat z powodu kryzysu.

Mówimy o 2064 podmiotach, którym przyznano pieniądze. Chcieliśmy to zrobić jak najszybciej. Zgodnie z rozporządzeniem, te środki powinny być wydane do końca roku – stąd ten pośpiech. Teraz – także ze względu na odbiór społeczny – proces został spowolniony. A kultura to jeden z sektorów, który najbardziej ucierpiał na pandemii. Z racji swojej specyfiki, w takiej sytuacji jest zamykana jako pierwsza i otwierana jako ostatnia” – powiedział Gliński na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.

Dodał, że od początku pandemii, po konsultacjach ze środowiskiem artystycznym, wystartował program „Kultura w sieci”, a poza tym rozwinięty projekt stypendialny, i program zapomóg socjalnych.

Mogę też potwierdzić – uzgodniłem to właśnie z premierem – że dla samozatrudnionych w sektorze kultury będą przewidziane łatwo umarzalne mikropożyczki w wysokości 5 tys. zł – poinformował minister.

Środki trafiły nie tam, gdzie miały?

Jak powiedział, zderza się teraz z argumentacją, dlaczego środki nie idą dla tych, którzy są na pierwszej linii frontu walki z COVID-19, a wciąż niewiele zarabiają.

Tyle że po pierwsze, (…) przyznaliśmy właśnie personelowi medycznemu walczącemu z pandemią 100-proc. podwyżkę. A po drugie, jeśli nie uratujemy gospodarki, to za pół roku czy za rok nie będziemy mieli w ogóle pieniędzy na służbę zdrowia – dodał.

Jak podał, w ostatnich dniach „krytykowano to, że pieniądze dostały biznesy, których właścicielami są celebryci czy osoby zamożne. (…) Nie mogłem wyeliminować z naboru przedsiębiorstwa tylko dlatego, że należy do osoby znanej czy zamożnej”.

Mówimy o sektorze, który właściwie od marca, czyli 10 miesięcy, w dużej części jest zahibernowany i ludzie nie mają środków do życia. I trzeba pamiętać, że odbudowa tego sektora też będzie długo trwała, bo ludzie wolniej będą wracali na widownie koncertowe czy teatralne niż do innych, bardziej codziennych potrzeb. Nie ocenialiśmy też, które podmioty lepiej działają na rzecz polskiej kultury. To zadanie mecenatu państwa, które realizujemy w innych programach – powiedział. – Z punktu widzenia gospodarki, najważniejsze, że przedsiębiorstwo przynosi dochody, dzięki którym opłacane są podatki. Dlatego mechanizm, w ramach którego wszystkich porównujemy w taki sam sposób, powoduje, że zawsze znajdą się jakieś wyjątki, które są potem nagłaśniane. I teraz chcemy im się przyjrzeć – dodał.

WallStreet 24 online
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments