5 inwestycji, na których możesz zarobić w czasie kryzysu

731

„Czeka nas kryzys”, „Recesja czai się na rogiem”, „Rok 2020 będzie tragiczny dla gospodarki” – zapewne widziałeś już tego typu nagłówki w mediach zajmujących się inwestowaniem i gospodarką. W skali makroekonomicznej (i zarazem światowej) faktycznie dzieje się wiele złych rzeczy: recesje w Japonii i Niemczech, Brexit czy wojna handlowa na linii USA-Chiny. To tylko najczęściej wymieniane czynniki, które mogą doprowadzić globalny rynek do sporych problemów. Gdy dodamy do tego opinie niektórych ekonomistów o tym, że na świecie jest wiele baniek, które muszą w końcu pęknąć, każdy z nas czuje niepokój. Czy jednak w czasie recesji można na czymś zarobić? Przed wami 5 inwestycji, na których można zyskać w czasie kryzysu.

Bezpieczna przystań

W świecie inwestorów funkcjonuje pojęcie bezpiecznej przystani. O co chodzi? To oczywiście aktywo, na którym można zarobić lub które pomoże nam zachować wartość naszych oszczędności w czasie kryzysu. Na starcie sprawdźmy, w co zainwestować, by przejść przez recesję z suchą stopą.

Złoto

To dość banalny przykład, ale musiał się tutaj znaleźć. Złoto od zarania ludzkości uchodziło za coś wartościowego. Dlaczego?

Sztabki złota

Cóż, nadal pozostaje to kwestią pewnej umowy społecznej, ale ma też podstawy ekonomiczne. Podaż złota jest bowiem ograniczona. To nie waluta fiat, którą bank centralny może dodrukowywać niemal w nieskończoność w dowolnym czasie. Ostateczna podaż kruszcu nie jest właściwie znana, ale nie ma raczej ryzyka, że rynek w jednej chwili zostanie nim zalany. Co oczywiście nie oznacza, że złoto nie może tracić na wartości. Może i traciło np. w XVI w., gdy Hiszpanie po kolonizacji Ameryki przywieźli do Europy masę tego typu bogactwa. Przez nieroztropną politykę ekonomiczną złoto straciło na wartości, a konkretnie monety, które były z niego bite. Dziś jednak taki scenariusz raczej nie mógłby się łatwo powtórzyć.

Możliwe jest jednak coś zgoła odwrotnego. W dobie krachu inwestorzy rzucą się na zakupy kruszcu, by ratować wartość swoich oszczędności. Może więc już dziś warto kupić złoto, by realizować zyski, gdy wszyscy zaczną zakupy i w skutek tego podbiją mocno cenę?

Platyna

Skąd pojawia się tutaj platyna? Cóż, coraz większa liczba inwestorów to w niej widzi „nową bezpieczną przystań”. Można spotkać się nawet z pojęciem „nowego złota”.

Platyna jest dziś dość niedoceniana. Inwestorzy oraz instytucje finansowe (także banki centralne) generują obecnie dużo mniejszy popyt na ten metal, niż ma to miejsce w kwestii złota i srebra. World Platinum Investment Council podaje, że w latach 2012-2016 tylko od 2 do 11 proc. popytu generowali właśnie tacy inwestorzy. Oznacza to jedno: w przypadku wzrostu popytu da nam to wielkie skoki ceny. Zwłaszcza jeśli za zakupy weźmie się tzw. ulica. Warto też rzucić okiem na dane dot. podaży. Złota od srebra jest ok. 9 razy mniej. Platyny od złota jest zaś mniej aż o ok. 10 razy.

Mamy więc niedoceniony walor, z niską podażą i potencjałem do wzrostów. Może warto zaryzykować?

Kryptowaluty

W porządku, kryptowaluty nie są dziś bezpieczną przystanią, choć i o nich zaczyna się coraz częściej tak mówić. Sam Bitcoin (więcej przeczytasz o nim tutaj) jest od lat nazywany „cyfrowym złotem”. Dlaczego? To proste. Jego podaż jest docelowo ograniczona i nie można go dodrukować. Co ważne dla jego zwolenników, kryptowaluta jest zdecentralizowana. Oznacza to, że władzy nad nią nie posiada żadna instytucja. To ostatnie dotyczy zwłaszcza banków centralnych.

Bitcoin powstał w kontrze do obecnego systemu finansowego. Nie bez powodu jego emisja wystartowała w styczniu 2009 r. W 2008 r. ludzkość zaliczyła zaś jeden z największych krachów i kryzysów w swoich dziejach. System finansowy, jaki znaliśmy, zawiódł, zawiodły banki i mechanizmy, które powinny powstrzymać rosnącą bańkę na nieruchomościach i kredytach hipotecznych. Bitcoin miał być panaceum na te problemy…

bitcoinW konsekwencji przez ponad dekadę kurs Bitcoina zaliczył parę baniek spekulacyjnych, z których ostatnia pękła na przełomie 2017 i 2018 r. Ten rok stał pod znakiem trendu bocznego dzielonego ze wzrostami. Co jednak przyniesie 2020 r. i kolejne lata?

W maju kolejnego roku ma nastąpić tzw. halving, w wyniku którego na rynek kryptowalut będzie trafiało mniej nowych Bitcoinów (na wytłumaczenie tego mechanizmu przyjdzie jeszcze czas przy okazji innego artykułu). Skoro więc podaż będzie rosła w mniejszym stopniu, a popyt utrzyma się lub nawet wzrośnie, Bitcoin może zacząć rosnąć i bez krachu w światowej gospodarce.

Co jednak, gdy nastąpi recesja? No właśnie,  teoretycznie inwestorzy powinni zacząć wtedy uciekać od niebezpiecznych aktywów, a za takie uchodzą kryptowaluty. Tyle że parę miesięcy temu, gdy nastąpiło tąpnięcie na Wall Street te zaczęły rosnąć…

Bitcoin i inne cyfrowa waluty oparte na blockchainie nie są może pewniakami na czas kryzysu, ale zdecydowanie warto brać je pod uwagę, jeśli szukamy dywersyfikacji naszego portfela. Są obarczone ryzykiem, ale jeśli zaczną rosnąć, możemy mocno pomnożyć nasze oszczędności.

Srebro

Srebro to także ciekawa alternatywa do złota. Lub dopełnienie koszyka inwestycyjnego, jeśli posiadamy w nim już żółty kruszec. Podaż srebra – podobnie jak złota – też jest ograniczona. Oba kruszce stanowią swoje uzupełnienia. Gdy złoto mocno już zyskuje, srebro zaczyna także rosnąć na wykresie i to jeszcze mocniej niż ten pierwszy kruszec.

Towary luksusowe

Tak, aktywami, które mogą nam pomóc przetrwać kryzys, a może nawet zarobić w czasie jego trwania, są dobra luksusowe. Przykłady? Luksusowe samochody, dzieła sztuki, trunki (to jednak opcja dla ludzi o silnej woli, którzy w chwili słabości nie wypiją swojego aktywa), drogie zegarki, które wyprodukowano w małej ilości, białe kruki z rynku książek oraz płyt muzycznych, itd.

Jakiś przykład z życia wzięty? W 2005 r. na aukcji internetowej wylicytowano volkswagena golfa za 188 938,88 euro. Tak, to nie pomyłka. Przecinek też jest postawiony prawidłowo. Do tego cena wywoławcza wyniosła 9999 euro. Skąd taki skok? Samochód należał bowiem wcześniej do kardynała Józefa Ratzingera, czyli papieża Benedykta XVI…

Już dziś – jeśli dysponujesz trochę większym kapitałem – warto szukać tego typu okazji inwestycyjnych.

Przetrwać kryzys

Zapewne powyższa lista mogłaby być dłuższa (zresztą chętnie poznamy i wasze propozycje). W czasie kryzysu wiele aktywów zostaje przecenionych (dot. to też akcji). Jeśli odpowiednio przygotowujemy się więc na gorsze lata, tj. skumulujemy swój kapitał w czasie dobrej koniunktury, będziemy mogli w czasie recesji kupić wiele aktywów po niższych cenach. Te z kolei po roku czy dwóch (lub dłużej – będzie to zależało do skali kryzysu) pozwolą nam sporo zarobić, gdy sytuacja na rynkach już się uspokoi.

Kluczowe jest jednak – jak sami widzicie – odpowiednie przygotowanie się na gorsze lata. W swoim planie inwestycyjnym powinien to przewidzieć każdy poważny inwestor. Bez tego raczej skazujemy się na porażkę finansową…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here