Słynny Wilk z Wall Street chce wykorzystać obecną sytuację na rynku i pomóc Amerykanom w zarabianiu pieniędzy. Jordan Belfort startuje bowiem ze swoim kursem dotyczącym inwestowania.
Kryzys to szansa na zbicie fortuny?
Choć mamy kryzys gospodarczy, a wiele badań sugeruje, że większość ludzi traci na giełdzie swoje oszczędności, i tak liczba rachunków maklerskich w USA dynamicznie rośnie. Z pewnością jest to efekt polityki „taniego pieniądza”, jaką prowadzą władze tego mocarstwa.
Belfort nie byłby chyba sobą, gdyby nie spróbował na tym zarobić. Dziś, w czasie, gdy na rynek wkraczają nowi inwestorzy, oferuje on swoje… usługi edukacyjne. Chodzi o kurs „Umysł Wilka”, w ramach którego klienci firmy RagingBull, z którą były makler podpisał umowę, będą otrzymywać jego porady dotyczące inwestowania.
– Na rynek trafiła fala nowych inwestorów, spośród których wiele nie wie, co robi. „Umysł Wilka” będzie darmowy, wiec nie ma wymówki, aby nie skorzystać z moich wskazówek, dowiedzieć się czego unikać i jak wykorzystać nadarzające się okazje – powiedział Belfort, cytowany przez agencję PRNewswire.
Jak dokładnie mają wyglądać kursy? Belfort będzie dzielił się z czytelnikami swoimi opiniami na temat ulubionych sektorów i udzieli też dziesięciu lekcji z zakresu psychologii inwestowania.
„Jordan Belfort nie jest licencjonowanym ani zarejestrowanym doradcą finansowym lub maklerem, więc nie będzie dawał rad dotyczących konkretnych akcji, spółek czy strategii inwestycyjnych”
– dodano w komunikacie.
– Wszyscy nasi użytkownicy znają „Wilka z Wall Street”, więc sądzimy, że bazowanie na jego doświadczeniu może pomóc im stać się lepszymi traderami – uważa Jeff Bishop, szef RagingBull.
Oszust czy wybawca?
Problemem jest autentyczność „Wilka”. Przypomnijmy, że za oszustwa finansowe trafił on wiele lat temu za kratki. Potem na swoim upadku i tak… zarobił. Napisał bestsellerowe wspomnienia („Wilk z Wall Street”, „Polowanie na Wilka z Wall Street” i „Droga Wilka z Wall Street”), na które popyt napędził dodatkowo film Martina Scorsese „Wilk z Wall Street”, który był adaptacją trzech książek.
Sam Belfort nie okazał jednak szacunku twórcom produkcji o swoich losach, którzy sprawili, że stał się postacią kultową. W lutym tego roku pozwał producentów filmu, domagając się od nich aż 300 mln dolarów.


