Samoobrona, strzelnica, nauka survivalu – te biznesy przeżywają teraz oblężenie

188

Rozgrywająca się tuż za naszą wschodnią granicą wojna na Ukrainie – przerażająca i niestety tragiczna w skutkach dla wielu bezbronnych cywilów – trwa już od wielu tygodni. Nie powinno więc dziwić, że skoro coś tak zatrważającego dzieje się w naszej części Europy, to wiele Polek i Polaków zaczęło się poważnie obawiać o swoje bezpieczeństwo. Dość nieoczekiwaną konsekwencją tej sytuacji stał się gigantyczny, niewyobrażalny wzrost popytu na strzelnice czy szkolenia związane z survivalem i samoobroną.

Okazuje się bowiem, że nasi rodacy całymi rodzinami zapisują się na takie zajęcia. Dla przykładu, w jednej z warszawskich strzelnic przed wybuchem wojny w Ukrainie, na bezpłatne szkolenia weekendowe liczba chętnych wynosiła średnio 30 osób. W marcu zgłoszenia na te szkolenia musiały być zamykane w ciągu godziny ponieważ liczba chętnych przekraczała kilkaset osób.

Z tego powodu większość Polaków decyduje się na udział w płatnych szkoleniach. Nie przeszkadza im nawet fakt, że w ciągu ostatnich tygodni ich ceny poszybowały w górę i stanowią dość kosztowne hobby. Wniosek jest prosty – początek 2022 roku spowodował rozkwit wszelkich biznesów związanych z branżą militarno-survivalową.

Coraz trudniej o wizytę na strzelnicy Karabin pneumatyczny

Od wybuchu wojny na Ukrainie wizytę na strzelnicy, szczególnie w dużych miastach trzeba zarezerwować z kilkunastodniowym wyprzedzeniem. W przypadku renomowanych ośrodków w Warszawie czy Wrocławiu czas oczekiwania wynosi nawet trzy tygodnie. Podobnie wygląda kwestia szkoleń survivalowych i kursów samoobrony.

Dlaczego Polacy tak bardzo zapragnęli wizyt na strzelnicy? Otóż, wielu naszych rodaków uświadomiło sobie nagle, że po prostu nie zna się na broni, nigdy nie uczyło się strzelać. Pragną zatem jak najszybciej nabyć tę umiejętność, a przy okazji dowiedzieć się jak wygląda kwestia zdobycia pozwolenia na broń w naszym kraju.

Na strzelnicy, pod okiem instruktorów możemy nauczyć się prawidłowo ładować, trzymać, celować i oddawać strzały, bez konieczności posiadania pozwoleń i własnej broni. Według tysięcy naszych rodaków, ta wiedza i te umiejętności, są w obecnej sytuacji bezcenne. Z tego powodu nie oszczędzają na takiej wizycie.

Ile kosztuje lekcja na strzelnicy?

Cena zależy od rodzaju broni, wybranego z oferty pakietu oraz samej strzelnicy. Przykładowy, podstawowy pakiet na pistolet, w cenie od 100 do 300 złotych zawiera:

  • Elementy ochronne (zatyczki do uszu/słuchawki, okulary)
  • Tarczę strzelecką
  • Opiekę instruktora, wraz z odpowiednim przeszkoleniem
  • 30 strzałów.

Na tym jednak nauka się kończy. W końcu chodzi o to, aby nie tylko nauczyć się celnie strzelać, lecz również wyrobić sobie nawyki, które pozwolą nam bezpiecznie się bronią posługiwać. A to już wymaga większej liczby strzałów niż zaledwie trzydziestu. Karabin

Jeśli więc chcemy dłużej postrzelać w obecności instruktora, trzeba z reguły liczyć się z wydatkiem w wysokości 100 złotych za godzinę plus koszty zużytej amunicji. A one są dziś niemałe. Amunicja pistoletowa kosztuje obecnie około 2 złotych za sztukę. W efekcie, taki porządny trening na strzelnicy z całą pewnością przekroczy 300 PLN. Osoby, które chcą trochę zaoszczędzić mogą jednak zdecydować się na amunicję sportową, której koszt wynosi 50 groszy za sztukę.

Brak towaru w sklepach militarno-survivalowych

Z dość niecodziennym problemem od momentu wybuchu wojny na Ukrainie zaczęły się z kolei mierzyć sklepy militarno-survivalowe. Zarówno w punktach stacjonarnych, jak i w sprzedaży online błyskawicznie zauważono rekordowe zainteresowanie akcesoriami survivalowymi – takimi jak:

  • Latarki-czołówki
  • Noktowizory
  • Kamery termowizyjne
  • Gazy pieprzowe
  • Kule gumowe
  • Multitoole
  • Odzież termiczna i militarna
  • Hełmy
  • Stazy taktyczne
  • Sprzęt biwakowy – karimaty, śpiwory, menażki, kuchenki turystyczne, termosy
  • Scyzoryki
  • Noże
  • Krzesiwa
  • Zapałki sztormowe
  • Akcesoria do uzdatniania wody
  • Kanistry
  • Agregaty prądotwórcze.

Jak sklepy poradziły sobie z rekordowym popytem? Typowy survivalowy ekwipunek

Mówimy tu o wzroście popytu rzędu tysiąca procent w porównaniu do analogicznego okresu w zeszłym roku. W efekcie już na początku marca praktycznie wszystkie polskie sklepy militarno-survivalowe borykały się z problemem pustek w magazynach, a w konsekwencji – sporych opóźnień w dostawach. Dziś jednak sytuacja nieco się unormowała. Producenci wyżej wspomnianego sprzętu militarno-survivalowego po prostu przerzucili wyjątkowo duże zasoby swoich towarów do Polski.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments