Polsce grozi stagflacja?

673

O tym, czym jest stagflacja, pisaliśmy tutaj. Okazuje się, że niektórzy ekonomiści są zdania, że doznamy jej na własnej skórze. I to już wkrótce…

GUS poinformował, że w grudniu ceny wzrosły o 3,4 proc. rok do roku (więcej o tym tutaj). Eksperci wyliczyli też tzw. inflację bazową. Nie uwzględnia ona cen żywności i paliw, które są bardzo wrażliwe na pozaekonomiczne czynniki (pogodę czy politykę). Okazuje się, że według wyliczeń ekonomistów PKO BP inflacja bazowa wynosi obecnie 3,2 proc. Jest wiec najwyższa od 2002 r. Wkrótce ma przekroczyć 4 proc. Krytyczny może być 1. kwartał br. Skąd jednak groźba stagflacji?

Stagflacja

Stagflacja pojawia się w analizach w kontekście prognoz dot. wzrostu gospodarczego. Pokazują one, że gospodarka zwalnia i ten proces nie będzie już prosty do zatrzymania. Ekonomiści z banku Credit Agricole są zdana, że w III i IV kwartale tempo wzrostu PKB spadnie aż do 2,7 proc.

„Zwykła” inflacja także może jeszcze rosnąć. Nie jest jasne, czy czeka nas susza, która doprowadzi do skoku cen warzyw, owoców czy pieczywa. Poza tym nie wiemy, co dalej będzie miało miejsce na Bliskim Wschodzie. Wydarzenia w Iranie będą z pewnością wpływać na ceny ropy.

Były premier i obecny europoseł, Marek Belka, twierdzi, że czeka nas łagodna stagflacja.

Co nam grozi? Łagodna stagflacja, czyli obniżenie tempa wzrostu PKB przy jednoczesnym podwyższeniu wskaźnika cen – mówił w wywiadzie dla serwisu Business Insider na początku stycznia.

Czynniki

Na polskim rynku można dostrzec już prostagflacyjne czynniki. Chodzi o malejącą liczbę osób, które mogą pracować (czyli starzenie się społeczeństwa). To spowalnia rozwój. Niestety prowadzi też do skoku cen. Dlaczego? Otóż coraz mniejsza liczba rąk do pracy skutkuje wzrostem płac. Gdy dodamy do tego rosnące koszty zatrudniania pracowników, to ostatnie implikuje wzrost cen towarów i usług, ponieważ przedsiębiorcy zaczynają przerzucać koszty na klientów.

– Niedobór siły roboczej będzie powodem coraz większej presji na wzrost płac. Co z kolei będzie się przekładać na coraz wyższe ceny, szczególnie w sektorze usług – mówi mediom Marcin Mrowiec,  główny ekonomista Banku Pekao.

Krótko mówiąc, może czekać nas gorszy okres w gospodarce. Stagflacja negatywnie odbiłaby się na portfelach Polaków. Dlaczego? Po pierwsze ceny nadal by rosły, ale w tle czaiłoby się rosnące bezrobocie lub zahamowanie wzrostu płac.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments