Czy program Lewicy jest realny do realizacji?

697

Wczoraj wystartowaliśmy z naszym mini-cyklem, w ramach którego analizujemy programy  partii politycznych, które starają się o nasze głosy w ramach obecnej kampanii wyborczej. Za nami recenzje programu Prawa i Sprawiedliwości oraz Koalicji Obywatelskiej. Dziś czas na Lewicę!

Lewica: reaktywacja

Lewica to dziś wspólny szyld dla trzech sił politycznych: Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD), partii Razem i Wiosny Roberta Biedronia. Patrząc na sondaże jest niemal pewne, że w Sejmie kolejnej kadencji zobaczymy posłów, którzy startują z list tego komitetu wyborczego. Czy to dobrze? Dla elektoratu o socjalnym zacięciu z pewnością tak. My jednak sprawdzimy, czy pomysły trzech tenorów – Włodzimierza Czarzastego z SLD, Adriana Zandberga z Razem i Roberta Biedronia z Wiosny – są realne do wykonania, a jeśli nawet tak, z jakim skutkiem dla rynku.

Coś dla przedsiębiorców

Politycy Lewicy obiecują, że zniosą ryczałtowy ZUS:

Zniesiemy limity dla proporcjonalnej składki na ZUS. Przedsiębiorcy będą mogli dobrowolnie wybrać rozliczanie proporcjonalne do przychodu – tak jak w małym ZUS-ie – lub według starych zasad. Skorzystają na tym zwłaszcza mali przedsiębiorcy.”

Podobny punkt można znaleźć też w programie PiS. Ponownie powraca jednak problem wyliczeń i realności takich pomysłów. Skoro już dziś ZUS oficjalnie przyznaje, że nie gwarantuje wysokich emerytur obecnym, młodym przedsiębiorcom, wszelkie eksperymenty z nim związane, które mogą doprowadzić w przyszłości do zmniejszenia wpływów składek, niosą za sobą ryzyko wcześniejszego upadku polskiego systemu emerytalnego (tym bardziej, że Lewica chce wprowadzić też emeryturę minimalną).

Za pozytyw należy z kolei uznać pomysł rozliczania firm przez Internet:

„Całą działalność rozliczymy przez Internet: od e-faktur po załatwienie sprawy zza swojego biurka lub w dowolnym urzędzie.”

W lewicowej Polsce nawet wstępna kontrola urzędu skarbowego będzie przeprowadzana online. „Dopiero w przypadku wykrycia problemów drugi etap kontroli zostanie przeprowadzony w siedzibie kontrolowanego” – czytamy w programie. To krok w dobrym kierunku, dzięki któremu firmy i urzędnicy zaoszczędzą sporo czasu. Pozostaje pytanie o technikalia: czy urząd będzie otrzymywał skany faktur VAT? Warto też nadmienić, że w podobnym kierunku w swoim programie poszła Koalicja Obywatelska.

Lewica punktuje też w dalszej części, dotyczącej interpretacji podatkowej:

„Interpretacje podatkowe będą jednolite dla całego kraju.”

Innowacje

Podobnie jak w programie PiS, znajdujemy w planie Lewicy punkt dot. innowacji. W odróżnieniu do partii rządzącej nie wskazano jednak konkretnych technologii, na które warto postawić. Pojawia się za to idea „Programu Kopernik”:

„Wprowadzimy program wsparcia innowacji. Państwo będzie przejmować połowę ryzyka w inwestycjach innowacyjnych na skalę 3,5 miliarda złotych rocznie. Program skierowany będzie na wdrażanie nowatorskich rozwiązań bez zbędnych procedur. Pozwoli to przełamać bariery w innowacjach.”

Ma być to więc forma piaskownicy.

Lewica chce też podnieść dwukrotnie kwoty na badania i naukę. Mają one wynieść teraz 2 proc. PKB. To także dobry pomysł.

„Uczelnie uzyskają większą stabilność w wydawaniu pieniędzy na badania. Położymy nacisk na wdrażanie innowacji w strategicznych obszarach dla naszego państwa, np. nowe rozwiązania wspierające osoby z niepełnosprawnościami czy innowacje w OZE – doczytujemy.

Skarb Państwa ma stać się profesjonalny

Zapewne próbą odpowiedzi na afery PiS z ostatnich czterech lat ma być pomysł odpartyjnienia spółek Skarbu Państwa. Znając realia można uznać to za mało realne marzenie…

Socjal +

Lewica obiecuje też: bezpłatne miejsce w żłobku dla każdego dziecka, pełnopłatny i obowiązkowy urlop dla obojga rodziców w minimalnym wymiarze 12 tygodni i zachowa program Rodzina 500+ i becikowe.

Rolnictwo

Lewica myśli też o rolnikach. Chce powalczyć o ten elektorat zapewniając rolnikom powszechny system ubezpieczeń. Obiecuje też, że dodatkowe składki na ubezpieczenia na wypadek suszy, powodzi, wichury i innych podobnych zdarzeń atmosferycznych będą opłacane przez państwo. Pozwoli to na zniesienie obecnego systemu zapomóg i specjalnych odszkodowań. To rozwiązanie bardziej opłacalne i dla rolników, i dla państwa.”

„Zachęcimy rolników do zrzeszania się, kończąc z nadmierną biurokracją. Stworzymy uproszczony system rejestracji i prowadzenia organizacji pozarządowych działających na obszarach wiejskich. Skorzystają na tym m.in. ludowe zespoły sportowe, Ochotnicza Straż Pożarna, Koła Gospodyń Wiejskich”

– dodaje Lewica.

Następnie powraca temat odnawialnych źródeł energii. Mają one odegrać większą rolę w rolnictwie.Wprowadzimy ulgi podatkowe i dopłaty do inwestycji, które zachęcą rolników do umieszczania paneli słonecznych i farm wiatrowych. Polska wieś już jest źródłem żywności, stanie się źródłem energii” – pada kolejna obietnica bez liczb.

Pracownik przede wszystkim!

Lewica nie byłaby sobą, gdyby nie zajęła się jednak tematem praw pracowniczych. Za to trudno ją ganić, bowiem stanowi to rdzeń jej egzystencji.

Wynagrodzenie za czas niezdolności do pracy ze względu na zwolnienie lekarskie i zasiłek chorobowy będą wynosić 100% płacy zasadniczej wraz z premiami i dodatkami – obiecują politycy.

„Zapewnimy konstytucyjne prawa pracownicze dla wszystkich zatrudnionych, w tym prawo do ochrony zdrowia, do minimalnego wynagrodzenia, do urlopu, do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, do zabezpieczenia społecznego, do minimalnego wynagrodzenia, ochrony rodzicielstwa, zrzeszania się w związkach zawodowych. Każda praca zależna będzie uprawniała do korzystania z tych praw – niezależnie od tego, czy pracownik zatrudniony jest na podstawie umowy o pracę, zlecenia, o dzieło czy też prowadzi indywidualną działalność gospodarczą”

– to już klasyczny postulat tej części sceny politycznej.

W ostatnim czasie wiele kontrowersji wywołała sprawa wzrostu pensji minimalnej. Lewica wchodzi i na to – naturalne dla siebie – terytorium:

„Proponujemy przejrzystą, 10-letnią strategię ustalenia płacy minimalnej, konsultowaną z przedsiębiorcami i pracownikami. W przyszłym roku wyniesie ona 2700 złotych brutto. W 2030 roku osiągnie ona poziom 60% średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.”

Nikt w sektorze publicznym nie będzie zarabiać mniej niż 3500 zł brutto” – puszczają oczko do urzędników trzej tenorzy.

Następnie mamy kolejne lewicowe zapewnienia:

„Wzmocnienie bezpieczeństwa pracy. Rozszerzymy kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy. Przyznamy jej uprawnienia do zmiany formy zatrudnienia na zgodną z prawem i stanem faktycznym. Podpisanie drugiej umowy na czas określony będzie równoznaczne w skutkach prawnych z podpisaniem umowy na czas nieokreślony. Wprowadzimy przepisy zakazujące wyzyskiwania stażystów.”

… I mieszkanie dla wszystkich!

Podobnie jak Koalicja Obywatelska, Lewica chce zaingerować w rynek nieruchomości, ale w jej wydaniu działania te mają mieć zdecydowanie mocniejszy charakter.

Założymy publiczne przedsiębiorstwo, które w latach 2021-2031 zapewni milion mieszkań na terenach należących do Skarbu Państwa. Koszt najmu nie będzie przekraczał 20 zł za m². Państwo nie będzie sprzedawać mieszkań za więcej niż koszty budowy. Mieszkania będzie można kupić na raty z maksymalnym oprocentowaniem 3%” – pada obietnica, padają daty, a nawet liczba mieszkań.

Państwowy deweloper jest oczywiście podmiotem realnym, po drodze pojawia się jednak wiele „ale”. Biorąc pod uwagę problem z zatrudnianiem ludzi do prac budowlanych, który jest dziś widoczny na rynku, kto pójdzie pracować do publicznego podmiotu, zakładając, że u „prywaciarza” zarobi prawdopodobnie więcej? Z drugiej strony na rynku mamy przykłady spółek publicznych, które pozwalają zarobić pracownikom nawet więcej niż ich prywatne odpowiedniki. Zapewne pomysł zweryfikowałby rynek.

Ponadto Lewica nie tłumaczy, jakie będzie kryterium przyznawania tańszych mieszkań od państwa. Zapewne w pierwszej kolejności skorzystają na tym najbiedniejsi.

„Koniec reprywatyzacji. Obecny rząd nadal nie rozwiązał problemów setek tysięcy ludzi dotkniętych i zagrożonych reprywatyzacją. Wygasimy wszystkie roszczenia reprywatyzacyjne. Zakażemy eksmisji na bruk i do lokali nienadających się do zamieszkania”

– puentuje Lewica.

Lewica – czy warto jej wierzyć?

lewicaProgram Lewicy jest najcieńszy pod kątem treści spośród dotychczas przeanalizowanych. Za plus warto odnotować, że na jego końcu dodano tabelkę z przychodami i wydatkami budżetu.

Niestety w całości brak informacji o podatkach. Możemy tylko założyć, że lewicowi politycy będą za progresją podatkową. Partia Razem – chyba o wiele bardziej szczera w swoim pierwotnym przekazie niż cała Lewica – przyznawała, że konieczne będą podwyżki progów podatkowych. Adrianowi Zandbergowi jego starsi koledzy chyba uzmysłowili, że straszenie podatkiem 75 proc. nie jest rozsądne ze względów politycznych. W rezultacie otrzymujemy propozycje, które mogą być drogie (zwłaszcza dot. to rozbudowanej polityki socjalnej) i wymagające większych wpływów z podatków. Jak Lewica chce je zdobyć? Jej twardy elektorat chyba nie zadaje takich pytań…

Poprzedni artykułZnamy źródło przyszłego kryzysu w Polsce?
Następny artykułSprawdź, czy stracisz pracę
Jacek Walewski
Redaktor serwisu PortfelPolaka.pl. Pasjonat gospodarki i przemian, jakie w niej zachodzą. Publicysta oraz promotor walut cyfrowych i technologii blockchain. W 2016 współorganizował pierwsze w Polsce (i w tej części Europy) konsultacje społeczne dot. kryptowalut w Sejmie. Od 2018 redaktor sekcji kryptowalutowej Comparic.pl. W latach 2017-2019 pełnił także funkcję asystenta posłanki i wiceprzewodniczącej Komisji Gospodarki i Rozwoju Mirosławy Nykiel.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o