Chiny i USA wpadną w pułapkę Tukidydesa?

290

Wojna handlowa na linii USA i Chiny trwa. Nic nie wskazuje na to, by miała się zakończyć w najbliższym okresie. Dziś zajmę się więc analizą obecnej sytuacji geopolitycznej i postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy oba kraje unikną tzw. pułapki Tukitydesa.

Czym jest pułapka Tukidydesa?

No właśnie, wypadałoby zacząć od wyjaśnienia tego, czym jest pułapka Tukitydesa, które to pojęcie bardzo często pojawia się w kontekście konfliktu (obecnie jeszcze gospodarczego) trwającego pomiędzy USA a Chinami.

Tukidydes był greckim historykiem, który analizował wojnę, która wybuchła w V w. p.n.e. na linii Sparta – Ateny. Pamiętajmy, że starożytny świat był jednak mniejszy od obecnego. Dla starożytnych Greków konflikt spartańsko-ateński musiał być odczuwany niemal jak u nas np. wojny napoleońskie (porównanie go do I czy II wojny światowej byłoby już lekką przesadą). Walczyć ze sobą zaczęły bowiem dwa ówczesne mocarstwa helleńskiego świata. Efekt? W konsekwencji oba kraje osłabiły się, teren całej Grecji został spustoszony, co właściwie pozwoliło urosnąć w siłę Macedonii, krajowi, którym dotąd Ateńczycy czy Spartanie raczej pogardzali. Tak, to te państewko wydało potem na świat Aleksandra Wielkiego…

Grecki historyk analizował genezę konfliktu. Twierdził, że oba miasta-państwa – zarówno Ateny jak i Sparta – walczyły o supremację na terenie Hellady. Tukidydes zauważał jednak element psychologiczny tej walki. Nie bagatelizował uczucia strachu, jakie musieli odczuwać ówcześni politycy, którzy widzieli, że ich rywale z drugiego mocarstwa rosną w siłę, a tym samym mają coraz to większe roszczenia w kwestii rządzenia światem (w tym kontekście Grecją).

Pułapka Tukidydesa odnosi się właśnie to takiej sytuacji, w której obawy obecnego i nadzieje potencjalnego lidera doprowadzają do wybuchu wyniszczającej (nierzadko obie strony) wojny.

Historia a pułapka Tukidydesa

Historia lubi się powtarzać. Tak, często powtarzamy to powiedzenie w mowie potocznej, nierzadko ekonomiści zauważają powtarzające się schematy np. dot. koniunktury rynkowej czy baniek spekulacyjnych, a wreszcie historycy widzą coraz to te same błędy popełniane przez kolejne pokolenia rządzących.

Analizując dzieje ludzkości stale dostrzegamy, jak w pułapkę Tukidydesa wpadają kolejne kraje. Poniżej przyjrzymy się paru przykładom takich wydarzeń.

Japonia staje w szranki z USA w 1941 r. USA ma już za sobą jedną wiktorię w ramach pułapki Tukidydesa. Gdy w grudniu 1941 r. Japonia zaatakowała Pearl Harbour na pewno liczyła na wielkie zwycięstwo w tak rozpętanej wojnie. Już wcześniej USA starały się zablokować jej ekspansję na Dalekim Wschodzie, w tym podbój Chin. Wtedy również zaczęto od sankcji gospodarczych. Niestety rząd Japonii uznał to za próbę zniszczenia potęgi kraju i „pod wpływem presji ze strony Stanów Zjednoczonych”, postanowił zaatakować amerykańską potęgę. Efekt znamy wszyscy. USA nie tylko pokonały Japonię, ale też zaangażowały się w II wojnę światową, pomogły zniszczyć III Rzeszę i stały się prawdziwym mocarstwem.

Niemcy vs. Francja w XIX w. Kolejny przykład. Francja od wieków obawiała się potęgi Niemiec. Póki te były rozdrobione nie było czego się bać. Gorzej, że w 2. poł. XIX w. Prusy zaczęły rosnąć w siłę i coraz wyraźniej było widać, że dążą do zjednoczenia Niemiec. W 1864 r. pokonały Danię, dwa lata później Austrię. Paryż coraz bardziej obawiał się procesu budowania potęgi Prus, na czele których stał wtedy kanclerz Otto von Bismarck. Ten ostatni zresztą sprowokował w 1870 r. wojnę francusko-pruską. Jak do niej doszło? Przebiegły kanclerz tak przeredagował pewne pismo od władcy Prus do cesarza Francji Napoleona III, że zabrzmiało ona bardzo obraźliwie. Francuzi, zamiast powstrzymać nerwy na wodzy i chłodno analizować swoje kolejne kroki, zaatakowali swojego konkurenta. Zapewne chodziło też o to, by powstrzymać rosnącą potęgę Prus. Niestety uzyskali zupełnie inny efekt. Sromotnie przegrali i otworzyli Niemcom furtkę do stania się potęgą.

pułapka tukidydesaWielka Brytania i Niemcy – I wojna światowa. To właściwie kontynuacja poprzedniego punktu. Niemcy – już zjednoczone – rosły coraz bardziej w siłę. Zaczęły też dążyć do posiadania własnych kolonii i floty morskiej. Z kolei Wielka Brytania – zgodnie z do dziś obowiązującą polityką – zawsze starała się mieć wpływ na Europę poprzez podgrzewanie konfliktów, między dwoma największymi mocarstwami kontynentalnymi. Gdy jednak Francja zawiodła na tym polu, zaś Niemcy zaczęły zbyt mocno się rozrastać pozostał konflikt zbrojny. To w tym należy dopatrywać się genezy I wojny światowej, a potem jej „dogrywki” – II wojny światowej. Wynik tego pierwszego konfliktu był jednak straszny dla obu stron. Wielka Brytania jeszcze wtedy pozostała potęgą, ale raczej powoli chylącą się ku upadkowi, zaś Niemcy z młodego giganta spadły do ligi pucybutów.

hitler pułapka tukitydesaJeden globalny konflikt jednak nie wystarczył, więc w 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Nadal geneza była podobna. Wielka Brytania (i jej „wspólnik w tym przestępstwie” – Francja) obawiały się Niemiec, które podniosły się z upadku w imponującym tempie. Ich roszczenia były coraz większe. Nadal domagały się kolonii, choć zaczęły też brać pod uwagę walkę o „przestrzeń życiową” na wschodzie, a dopiero potem w Afryce i Azji. Elity Albionu nie miały jednak złudzeń – III Rzesza chce obalić je z tronu. W wyniku II wojny światowej prymat straciły jednak oba kraje. Zjednoczone Królestwo na dobre pożegnało się z rolą mocarstwa. Niemcy zostały podzielone na dwie części. Koronę założyli amerykańscy prezydenci.

Jak uniknąć wojny chińsko-amerykańskiej?

pułapka tukidydesaMyślę, że powyższe przykłady już dobrze opisują paradoks pułapki Tukidydesa. W jej wyniku dochodzi do porażki obecnego lidera, który – chcąc utrzymać swoją wiodącą rolę – przegrywa walkę i traci swoją pozycję. Jest też drugi wariant – obaj pretendenci do roli samca alfa przegrywają. Zresztą pojęcie „samca alfa” podaję tu specjalnie. Sam mechanizm pułapki jest bowiem zakorzeniony w świecie przyrody i nawet dość logiczny. Stary lider stada woli zdominować młodego konkurenta, nim ten nie nabierze jeszcze pełni sił. Tak, to logiczne, ale nie zawsze się sprawdza.

Czy więc USA i Chiny pójdą tą drogą? Geneza tego konfliktu sięga 2008 r. To wtedy USA wstrząsnął ostatni jak na razie kryzys finansowy. Sytuację tę wykorzystały Chiny, które na dobre rozpoczęły wtedy swoją ekspansję gospodarczą. Początkowo konflikt odnosił się do wpływów na Pacyfiku i Azji. Wraz z powstaniem i ogłoszeniem planu Nowego Jedwabnego Szlaku Chiny zaczęły jednak realnie myśleć też o wejściu w europejską strefę.

Prezydentura Donalda Trumpa przyniosła jak na razie eskalację konfliktu. Po raz pierwszy ten stał się realny i przybrał konkretną formę – wojny handlowej.

Teraz kluczowe pytanie: czy obecna zimna wojna (bo takim pojęciem zaczynają powoli żonglować eksperci) przemieni się w gorącą? Dziś to chyba jednak mało realne, a to za sprawą tego, że konflikt pomiędzy dwoma gigantami mógłby doprowadzić do wojny nuklearnej, która zwyczajnie nikomu się nie opłaca. Z drugiej strony pamiętajmy, że w polityce nadal ogromną rolę odgrywają emocje. Analizowane na chłodno dane dot. armii niemieckiej i francuskiej w 1870 r. od razu wskazywały na wielce prawdopodobny sukces tej pierwszej. Mimo tego Napoleon III zaatakował. Choć brzmi to przerażająco, teraz – czy za kilka lat – mogłoby być podobnie.

Niektórzy wskazują też na to, że to USA wygrają z Chinami i bez wojny. A to dlatego, że te drugie są gigantem na glinianych nogach. Padają nawet porównania do ZSRR, które także było w latach 30. XX w. uznawane za państwo nowego typu, zaś jego model gospodarczy doceniany przez światowe elity.

Znaczenie zimnej wojny dla gospodarki

Jakie jest jednak znaczenie zimnej wojny dla światowej gospodarki i inwestorów? Po pierwsze, jak dziś wiemy, Trump stara się manipulować ceną dolara, by pomóc wyjść USA na prowadzenie w tej walce. Przez sankcje tracą zaś chińskie potęgi rynkowe. Założyciel i szef Huawei, Ren Zhengfei, otwarcie mówi, że jego koncern stracił już na walce USA z Chinami aż 30 mld dolarów.

Jeśli eskalacja konfliktu będzie następowała, możemy doczekać się dalszego wzrostu kursów złota i srebra. Możliwe, że zyskają też alternatywne aktywa, takie jak kryptowaluty, dziś mocna niedoszacowane, a pozwalające przez swoją specyfikę łatwo obchodzić sankcje…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o