„The small investing he still does is all focused on one commodity: water. (Inwestycje jakich wciąż dokonuje skupiają się na jednym surowcu: wodzie.)” – to słowa z podsumowania filmu “Big Short” z 2015 o losach Michaela Burry’ego – który przewidział kryzys w 2008 roku. Czy człowiek o tak nieprzeciętnym umyśle może widzieć na wodzie taką samą sytuację jak na amerykańskim rynku nieruchomości w pierwszej dekadzie XXI wieku? Sytuacja na pewno jest poważna.
Rok 2021 był zdominowany informacjami dotyczącymi pandemii koronawirusa, przez co wiele istotnych kwestii schodziło na drugi plan. Dlatego tym bardziej warto zwrócić uwagę na kwestie wody (H2O)– bo trudna sytuacja dotyczyła wielu miejsc na świecie. Na początek trzeba spojrzeć dość szeroko na wodę jako część naszej planety. Według U.S. Geological Survey woda słona (w oceanach i morzach) stanowi 97% zasobów wodnych naszej planety. Pozostałe 3% to woda słodka której używamy każdego dnia. Jednak z tych 3% wody słodkiej ponad 68% (2,05% całości) to woda słodka w postaci lodowców i pokrywy lodowej, zaś 31,4% wody słodkiej (0,94% całości) to wody podziemne. Słodka woda powierzchniowa stanowi zaledwie 0,007% całości zasobów wodnych, z czego ~11% znajduje się w bagnach, a 89% w jeziorach i rzekach (0,00623% całości) – to ostatnie to główne źródło wody pitnej w bardzo wielu regionach świata.
I choć w liczbach bezwzględnych są to olbrzymie wartości, tylko jeziora i rzeki to 93 tysiące km3 wody słodkiej, to jednak są to zasoby stale zmniejszające się w sposób trwały. Cofające się lodowce zasilają oceany, stając się wodą słoną, z kolei na lądzie doskonałym przykładem zmian jest zapora Hoovera w Stanach Zjednoczonych. To powstałe w latach 30-tych XX wieku dzieło inżynierii ma wysokość 221,4 metrów i tworzy rezerwuar wody o powierzchni 640 km2 – będący największą rezerwą wód powierzchniowych w USA – oczywiście gdy jest pełne. To jednak coraz trudniejsze do osiągnięcia. Jak informują naukowcy tylko w XXI wieku poziom wody w jeziorze Mead obniżył się permanentnie o ponad 42,5 metra! To mniej więcej wysokość 16 kondygnacyjnego budynku…
Sam 2021 rok to olbrzymia skala problemów z poziomem powierzchniowych wód słodkich na całym świecie. Brazylia, pozyskująca ponad 60% swojego prądu z elektrowni wodnych, została dotknięta najgorszą suszą od ponad 90 lat. I był to drugi rok z rzędu suszy, co oczywiście odbijało się zarówno na pozyskiwaniu energii elektrycznej jak i na wydajności zbiorów zbóż. Ten południowoamerykański kraj jest kluczowym, globalnym dostawcą m. in. kawy, cukru, soi i kukurydzy. W sąsiedniej Argentynie susza nie tylko przyczyniła się do pogorszenia poziomu zbiorów ale także do utrudnień w hodowli bydła (słynna argentyńska wołowina) czy w transporcie. Argentyna wykorzystuje rzekę Paraná do transportu ~80% swoich płodów rolnych do portów oceanicznych celem dalszego eksportu. Najniższy od 77 lat poziom wody w rzece wymusił na barkach transportowych redukcję załadunku o ponad 50%, co przekładało się zarówno na czas jak i koszty eksportu.
Wracając do Ameryki Północnej, w stanie Kalifornia a także w północnym Meksyku susza doprowadziła do problemów w hodowli zwierząt gospodarskich. Koniecznością było zwiększenie uboju i sprzedaż zwierząt do innych regionów – bo brakowało wody do pojenia bydła. Uprawa roli pochłania także olbrzymie ilości H2O – w Kalifornii 80% zużycia wody to właśnie rolnictwo. Meksyk niestety posiada mniej niż 30% gruntów rolnych wyposażonych w systemy nawadniające. W czerwcu 2021 roku spośród 10 największych meksykańskich rezerwuarów wodnych dwa miały poziom wody poniżej 7%, a pięć kolejnych mieściło się w przedziale 8% – 38%. Tak niskie poziomy budzą obawy także o dostępność wody w 2022 roku. Susza dotyczy także szerokiego pasa uprawnego w południowej części Kanady i środkowo-północnej części Stanów Zjednoczonych. Efekty suszy widoczne były w zbiorach zbóż takich jak pszenica, soja i kukurydza czy także rzepaku – którego Kanada jest największym eksporterem z 30% udziale w globalnym rynku. Niska wilgotność gleby po zimie 2021/22 także prawdopodobnie wpłynie na zbiory rzepaku w ojczyźnie syropu klonowego.
W Azji doskonałym przykładem suszy może być Tajwan. Kraj ten jest mocno uzależniony od silnych opadów deszczu, uzupełniających zapasy wody słodkiej. A ponieważ w 2020 roku nie pojawił się na wyspie żaden tajfun, to 2021 rok przyniósł spore problemy z dostępnością wody. Oczywiście dotykały one rolnictwa, ale nie tylko. 9% zużycia wody w tym kraju przypada na przemysł.
Oznaczało to konieczność sprowadzania wody niezbędnej do produkcji. Powszechnie znana firma, Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC), trzeci na świecie producent mikrochipów, zaledwie w pierwszym półroczu 2021 roku wydał ponad $28,5 miliona na dostawy H2O. Kwestia uzupełniania wody przez ekstremalne opady towarzyszące huraganom i tajfunom dotyczy wielu wyspiarskich państw – Kuba w 2021 dopiero lipcowemu huraganowi Elsa „zawdzięcza” uzupełnienie zapasów wody do ~66% pojemności.
Wyjątkiem na mapie suchych obszarów były Indie – monsunowe deszcze zaczęły się dwa tygodnie przed normalnym okresem opadów i były o 25% bardziej obfitsze. Ale to niestety wyjątek w 2021 roku. Z kolei polityczne znaczenie dostępu do wody jest powodem chińskiej okupacji Tybetu, gdzie znajdują się źródła rzeki Jangcy – najdłuższej rzece w Azji, globalnie ustępującej tylko Amazonce i Nilowi.
Afryka od zawsze kojarzyła się z suchą pogodą. Jednak tu także dochodziło do skrajnie suchych okresów, ale są także obawy o dostępność wody na skutek ludzkich działań. Egipt i Sudan to kraje uzależnione od wody w Nilu. Stąd też sprzeciw tych krajów w kwestii budowy i działania etiopskiej zapory Grand Ethiopian Renaissance Dam (GERD) którą zaczęto napełniać od 2019 roku, z kolei elektrownia wodna rozpoczęła pracę w lutym 2022. To największa tama w Afryce.
Europa nie odczuła zbyt mocno suszy w 2021 roku (z wyjątkiem m. in. Francji i Węgier), choć należy podkreślić, że wg raportu programu Copernicus (C3S) ostatnie 7 lat było najgorętszymi latami w historii. Sam 2021 był piąty pod względem temperatur w globalnym zestawieniu, prowadzonym od 1850 roku. Na Sycylii w 2021 roku odnotowano najwyższą europejską temperaturę w historii: +48,8°C.
Technologicznie świat też nie jest przystosowany do transportu i magazynowania olbrzymich ilości wody. Tankowce przewożące ropę czy LNG wymagałyby bardzo głębokich modyfikacji – pod warunkiem że dałoby się je w dostatecznym stopniu oczyścić. Procesy odsalania wody morskiej na skalę przemysłową są z kolei bardzo energochłonne i wymagają czasu oraz środków – proces odwróconej osmozy wykorzystywanej do uzdatniania wody słodkiej jest kilkunastokrotnie tańszy niż ten sam proces służący odsalaniu wody morskiej. Technologia odsalania już teraz jest wykorzystywana przez kraje o ubogich zasobach wody słodkiej, takie jak Arabia Saudyjska czy kraje karaibskie. Kolejne kraje, takie jak USA, Chiny, Australia czy Hiszpania, zwiększają udział tej metody pozyskiwania wody słodkiej w swoich państwach. Singapur ma zamiar pozyskiwać 30% wody poprzez odsalanie do 2061 roku.
Jak widać – woda staje się krytycznym surowcem, którego nie można lekceważyć. W perspektywie kilkunastu, góra kilkudziesięciu lat, ekstremalne oszczędzanie wody słodkiej stanie się koniecznością dla nas wszystkich. Dotykać to będzie przede wszystkim najbardziej wodożernych gałęzi: rolnictwa (w tym hodowli bydła) oraz przemysłu. Kolejny, proinflacyjny aspekt naszej przyszłości. Dlatego ważne jest żebyśmy już teraz zaczęli oszczędzać słodką wodę.
Na poniższym obrazku widać całą ziemską wodę „zebraną” w trzy kule. Największa to oczywiście całe zasoby wodne naszej planety. Mniejsza kula reprezentuje wodę słodką w postaci płynnej (a więc bez tej w lodowcach), ale z uwzględnieniem wód podziemnych. Najmniejsza kulka to woda słodka powierzchniowa – z rzek i jezior.

Komentarz przygotował: Bogusz Julian Kasowski (Surowcowe.INFO)

