Jeśli ktoś uważa, że winyl to nośnik muzyki, który lata swojej świetności miał w latach 70. i 80., nowe dane pokazują, jak mocno był w błędzie.

Sprzedaż muzyki w USA

O tym, że płyty winylowe wróciły do łask, wiadomo od paru lat. Okazuje się jednak, że rynek ten umacnia się mimo kryzysu.

Organizacja RIAA opublikowała właśnie nowy raport dot. sprzedaży muzyki w Stanach Zjednoczonych w pierwszej połowie 2020 roku. Dowiedzieliśmy się, że odnotowano wzrost sprzedaży o 5,6 proc. względem pierwszej połowy 2019 roku. Rynek może pochwalić się też zyskiem 5,7 miliarda USD.

Nadal największa część zarobków pochodzi ze streamingu. Tu widać skok o aż 12 proc., na co na pewno wpływ miał lockdown, czyli w praktyce zamknięcie sklepów z CD. W efekcie dziś aplikacje pokroju Spotify stanowią już aż 85 proc. rynku nośników muzycznych w USA.

Winyle wracają do łask

Warto jednak spojrzeć na dane dot. sprzedaży fizycznych nośników. Ten sektor wynosi już jedynie 7 proc. całości rynku, a do tego w pierwszej połowie roku odnotował 23-procentowy spadek. Okazuje się jednak, że nabywcy zmieniają powoli swoje preferencje.

Winyle wygenerowały aż 62 proc. dochodu ze sprzedanych nośników fizycznych. To najlepszy wynik od końca lat 80., czyli okresu, gdy to CD zaczęły zyskiwać na znaczeniu. Po raz pierwszy też winyle wyprzedziły CD pod kątem generowanego dochodu.

W drugim kwartale  br. odnotowano już spadek sprzedaży winyli, ale jednak ogólnie w pierwszym półroczu zanotowano wzrost ich sprzedaży o 4 proc. w stosunku do podobnego okresu 2019 roku.

Czy oznacza to, że fani muzyki rzadziej kupują już CD, a częściej czarne krążki? Nie! W pierwszej połowie sprzedano dokładnie 8,8 milionów winyli, a CD aż 10,2 milionów. Płyty CD są jednak dziś po prostu dużo tańsze od winylowych. Przez to dają wytwórniom mniejszy dochód.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments