Świat po epidemii koronawirusa: wojna Chiny-USA

1992

Dziś cały świat drży w posadach z powodu epidemii (a dokładniej już pandemii) koronawirusa. Warto jednak zastanowić się nad tym, jak nasza rzeczywistość będzie wyglądała po tym wszystkim, co ma teraz miejsce. Wirus z Wuhan zniknie. My zostaniemy z problemami gospodarczymi, a może nawet… wojną.

Wojna

Dlaczego w ogóle wybuchają wojny? Odłóżmy tu na bok bajki o walce o honor, obronie mniejszości na terytorium sąsiedniego kraju czy innego typu opowieści, jakimi raczą nas politycy czy nauczyciele historii w szkołach podstawowych.

„Jak nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze”. Państwa napadają na siebie wzajemnie z powodów gospodarczych. Oczywiście bardzo szeroko pojętych. Może chodzić o dostęp do surowców i ziemi czy zdobycie nowych, „gorszych” poddanych, na których można nałożyć extra-podatki. To jednak i tak czubek góry lodowej. Nasze dzieje są przecież pełnie wojen pomiędzy mocarstwami i powtarzającego się schematu pułapki Tukidydesa.

Już kiedyś zastanawialiśmy się na Portfelu Polaka, czy USA i Chiny wpadną we wspomnianą pułapkę (więcej na ten temat znajdziecie tutaj). Teraz wiele zaczyna wskazywać na to, że tak może się stać.

Pułapka Tukidydesa

W jej wyniku [pułapki Tukidydesa] dochodzi do porażki obecnego lidera, który – chcąc utrzymać swoją wiodącą rolę – przegrywa walkę i traci swoją pozycję. Jest też drugi wariant – obaj pretendenci do roli samca alfa przegrywają. Zresztą pojęcie „samca alfa” podaję tu specjalnie. Sam mechanizm pułapki jest bowiem zakorzeniony w świecie przyrody i nawet dość logiczny. Stary lider stada woli zdominować młodego konkurenta, nim ten nie nabierze jeszcze pełni sił. Tak, to logiczne, ale nie zawsze się sprawdza.

(…)

Teraz kluczowe pytanie: czy obecna zimna wojna (bo takim pojęciem zaczynają powoli żonglować eksperci) przemieni się w gorącą? Dziś to chyba jednak mało realne, a to za sprawą tego, że konflikt pomiędzy dwoma gigantami mógłby doprowadzić do wojny nuklearnej, która zwyczajnie nikomu się nie opłaca. Z drugiej strony pamiętajmy, że w polityce nadal ogromną rolę odgrywają emocje. Analizowane na chłodno dane dot. armii niemieckiej i francuskiej w 1870 r. od razu wskazywały na wielce prawdopodobny sukces tej pierwszej. Mimo tego Napoleon III zaatakował. Choć brzmi to przerażająco, teraz – czy za kilka lat – mogłoby być podobnie.

Niektórzy wskazują też na to, że to USA wygrają z Chinami i bez wojny. A to dlatego, że te drugie są gigantem na glinianych nogach. Padają nawet porównania do ZSRR, które także było w latach 30. XX w. uznawane za państwo nowego typu, zaś jego model gospodarczy doceniany przez światowe elity.

To fragmenty naszego wspomnianego wcześniej artykułu. Przytaczamy go tutaj bowiem teraz sprawa staje się aktualna, jak nigdy wcześniej.

chiny usaPo pierwsze okazuje się, że Chiny niekoniecznie są gigantem na glinianych nogach. Nie jest jasne, czy możemy w pełni ufać danym z tego kraju, ale widać, że nawet jeśli nadal zdarzają się tam przypadki zachorowań, epidemię udało się pokonać. Do tego wskaźniki gospodarcze są złe, ale nie tragiczne.

Czy USA tak samo sprawnie poradzą sobie z problemem? Na razie niewiele na to wskazuje, zaś brednie Donalda Trumpa o cudownym leku na wirusa, o którym pisze na Twitterze, pokazują tylko, że elity kraju są mocno zdesperowane.

O tym ostatnim świadczy też ogromny dodruk dolarów, jaki obecnie obserwujemy po drugiej stronie oceanu. W najbliższym czasie każdy dorosły obywatel USA – poza milionerami – dostanie od państwa 1200 USD, zaś na każde dziecko zostanie wypłacone 500 USD. Ostatni raz po takie rozwiązanie sięgnięto w czasie Wielkiego Kryzysu przed realizacją New Deal.

Mało tego uruchomiono nawet program ratunkowy warty 2 bln USD. Możliwe, że to nie koniec takich ruchów.

Problem polega na tym, że ekonomiści są zdania, że wszystko to może i tak nie pomóc, a w dłuższe perspektywie – i tu można mówić już o jedności ich poglądów – wywoła inflację. Wrośnie też zadłużenie kraju. I w tym momencie zaczynamy wchodzić na czynniki prowojenne.

Grozi ci upadek? Wywołaj wojnę!

Dlaczego tak naprawdę doszło do Rewolucji Francuskiej? Nie, bynajmniej nie chodziło o idee walki o wolność. Kraj tonął bowiem w długach, zaś  w 1788 r. koszty ich obsługi sięgały już 62 proc. wpływów z podatków. Król Ludwik XVI przestał spłacać zadłużenie, co doprowadziło do furii wierzycieli, w tym bankierów. Efekt? Monarcha został zgilotynowany.

Idźmy dalej. W 1877 r. ponad połowa podatków, które ściągano w Imperium Osmańskim, szło na spłatę odsetek od obligacji skarbowych. Mocarstwo, które 200 lat wcześniej zagrażało Europie stało się w efekcie półkolonią.

pułapka tukidydesaCoś bliższego naszym czasom? Wielka Brytania w 1939 r. ok. 44 proc. wpływów z danin wydawała na obsługę długu. Dlatego też jej elity prowadziły politykę uspokajania III Rzeszy. Upadające mocarstwo nie mogło już pozwolić sobie na wojnę z Hitlerem. Zresztą jej ostateczny wybuch sprawił, że Zjednoczone Królestwo przestało być imperium.

W przypadku USA podobna sytuacja mogłaby – jak wylicza np. Song Hongbing, autor cyklu książek „Wojna o pieniądz” – wystąpić za ok. dwie dekady. Wszystko zmienił jednak koronawirus. Ewentualny potężny wzrost zadłużenia USA może ten kraj doprowadzić do upadku. Nie w 2020 r. czy nawet 2021 r., ale elity Białego Domu myślą w perspektywie dekad i mogą chcieć temu przeciwdziałać już teraz.

Co mogą zrobić? Zaostrzyć handlową z Chinami? Podobną strategię względem Niemiec przed I wojną światową chciała obrać Wielka Brytania. Myślano o wojnie handlowej z kaiserowskimi konkurentami. Wtedy jednak okazało się, że – zgodnie z analizami – tego typu zimna wojna odbiłaby się negatywnie na obu gospodarkach, ale Zjednoczone Królestwo straciłoby więcej. Pośrednio efektem była I wojna światowa.

pułapka tukidydesaWojna walutowo-handlowa, jaką dotąd prowadził Trump była małym sukcesem jego administracji. Problem polega na tym, że czarny łabędź w postaci koronawirusa zmienił wszystko. Obywatelom USA przydałyby się maseczki czy nawet fachowcy z Chin. Mało tego, ci drudzy udzielają pomocy Europejczykom. W tak kryzysowej sytuacji upada mit USA jako opiekuńczego Wujka Sama. Jeśli Stary Kontynent wpadnie w tarapaty na nowy Plan Marshalla nie ma co liczyć. Plan Xi jest jednak w zasięgu ręki. Może właśnie czasie kryzysu gospodarczego Chiny zdobędą nowe rynku w Europie. Oczywiście wszystko za cenę ustępstw gospodarczo-politycznych, które będą uderzać w USA.

Azja pod panowaniem Chin

To nie koniec. Jeśli USA oberwą pod kątem ekonomicznym, Państwo Środka może wzmocnić się w Azji. Rosja i Indie – dotąd niepewni partnerzy na szachownicy – mogą podjąć decyzję i stanąć u boku Smoka.

Sojusznicy USA – Japonia i Korea Południowa? Mogą mieć się czego obawiać. Nie wspominając o Tajwanie i Republice Chińskiej. Jej potencjalne wcielenie do Chin kontynentalnych może w przyszłości okazać się wydarzeniem, które historycy będą potem porównywać do przyłączenie Austrii do III Rzeszy.

Co na to USA?

Może wybiegamy tu zbyt daleko, ale warto zadać sobie pytanie co w takiej sytuacji zrobią zadłużone USA? Jeśli do tego dojdą próby zadania ciosu w dolara (np. poprzez wprowadzenie handlu ropą za pomocą innych walut przez jakieś państwo z Bliskiego Wschodu), elity z Waszyngtonu staną przed dylematem: zgodzić się na pozycję numer 2 na świecie, czy zagrać o wszystko.

Jeśli brzmi to jak scenariusz political-fiction, warto przypomnieć, że już w latach 60. USA planowały wojnę z Chinami, gdy te stawały się nuklearnym mocarstwem. Wtedy do konfliktu nie doszło, bowiem – ponownie! – uznano, że koszty będą zbyt wysokie. Czy wkrótce arkusze kalkulacyjne Pentagonu także pokażą wynik ujemny?

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments