Polskie złoto – odyseja z czasów II wojny światowej

190

Dziś polskie media żyją sprowadzeniem do Polski złota, które należy do NBP. My tymczasem przypomnimy wam mniej znany epizod z naszej historii, który także jest związany ze złotem.

Chodzi nam o słynną „złotą odyseję” z czasów II wojny światowej. Jesteśmy przekonani, że po lekturze tego artykułu będziecie zdziwieni, że nikt dotąd nie zrealizował filmu, który opowiadałby tę fascynującą historię.

Złoto banku centralnego II RP

Władze II RP jeszcze w lipcu 1939 r. przewiozły złoto, które należało do Banku Polskiego, ówczesnego banku centralnego kraju, do kilku miast: Siedlec, Brześcia, Zamościa i Lublina. Już samo to rozmieszczenie pokazuje, że ataku spodziewane się ze strony jedynie III Rzeszy, a nie także ZSRR, do czego ostatecznie – jak dziś wiemy – doszło.

polskie złoto wojnaMówimy tu też o znacznym wyzwaniu logistycznym. Gdy ostatecznie 1 września doszło do wybuchu wojny, zaś wojsko polskie zaczęło przegrywać tzw. wojnę o granice, zapadała decyzja, która rozpoczęła wspomniana odyseję. W nocy z 4 na 5 września złoto z Warszawy zaczęło być wywożone do Lublina. W związku z brakiem wolnych pojazdów wojskowych, musiano wykorzystać cztery autobusy służące dotąd do transportu cywili. Uformowany w ten sposób konwój przewiózł ostatecznie 38 ton kruszcu do Łucka, a potem do Śniatynia przy granicy z Rumunią. 3,8 tony pozostało w kraju. Resztę sztabek czekała długa podróż.

Przystanek Rumunia

Rumunia teoretycznie była krajem przyjaznym Polsce. Pozwoliła więc przetransportować cenny ładunek do portu w Konstancy. Stamtąd złoto miało trafić na zachód.

W tym czasie polski rząd starał się już ewakuować do Rumunii. Udało się to czołowym politykom, ale tam spotkała ich przykra niespodzianka. Zostali oni internowani przez swoich sojuszników. Nowe władze zaczęły być formowane już na terenie Francji, ale przez ekipę dotąd wrogą w stosunku do byłych sanacyjnych współpracowników Józefa Piłsudskiego.

Mało brakowało, by i nasze złoto utknęło w Rumunii na dobre. W kierunku Konstancy zmierzali już też Niemcy, którzy chcieli przejąć ten swoisty skarb. Niemal w ostatniej chwili – niczym w naiwnym filmie akcji – do portu wpłynął statek, który za sprawą brytyjskiego konsulatu przewiózł złoto do Syrii. Stamtąd trafiło zaś do Bejrutu, który był wtedy podległy Francji. Z tego miejsca wreszcie przetransportowano je do Nevers w centralnej Francji.

Upadek Francji i dalsze problemy

Jeśli ktoś liczył na koniec tej opowieści, musi go spotkać zawód. W 1940 r. wojna zaczęła nabierać coraz to bardziej europejskiego charakteru. Wiosną III Rzesza zaatakowała Francję i rozgromiła jej armię w zaskakująco szybkim tempie.

Polskie złoto zostało wraz ze kruszcem Belgii skierowane do portu w Lorient. Tam załadowano je na statek, który miał popłynąć do USA, gdzie zapewne byłoby bezpieczne do końca wojny. Tyle że kapitan krążownika zmienił kurs i złoto trafiło do Casablanki.

Kolaboracyjny rząd Francji nakazał przewieźć je do podległego temu krajowi Senegalu. Ostatecznie jednak znalazło się jeszcze w innym miejscu – na obrzeżach Sahary i terenach dziś należących do Mali.

O polskie złoto stoczono wręcz bitwę, gdy Brytyjczycy – namówieni do tego przez polskie władze na emigracji – przypuścili atak na port, gdzie się ono znajdowało. Niestety bez skutku.

Proces w USA

Ostatecznie zdesperowani polscy politycy postanowili odzyskać kruszec w inny sposób. Podobny do tego, jak działali już Belgowie, których skarb także został przejęty. Wytoczyli mianowicie Francuzom proces w USA.

Skąd taki z pozoru dziwny ruch? Francuzi posiadali bowiem swoje konta w amerykańskich bankach. Jeśli sprawa byłaby rozstrzygnięta na korzyść Polaków, środki można byłoby zająć i pomóc tym samym odzyskać przejęte mienie naszym rodakom.

polskie złotoOstatecznie złoto odzyskano w inny sposób. Polski rząd na emigracji podpisał umowę o współpracy z Francuskim Komitetem Narodowym – organem, który był formą francuskiego rządu na emigracji. Porozumienie pomiędzy obiema stronami oznaczało, że jeśli udałoby się odzyskać polskie złoto przez Francuzów, ci mieli zwrócić je prawowitym właścicielom.

W 1942 r. alianci wylądowali zaś w Afryce. W wyniku zwycięskich działań wojennych złoto odzyskano i w styczniu 1944 r. trafiło ono do Polaków. Potem przetransportowano je do Nowego Jorku i Londynu. Oznaczało to jednak kontynuację problemów.

Smutny koniec

Niestety powyższe nie kończy tej historii. Przypomnijmy, że po ataku III Rzeszy na ZSRR w czerwcu 1941 r., ten drugi kraj znalazł się w obozie aliantów. W wyniku konferencji w Teheranie dwa lata później sojusznicy uznali, że powojenna Polska trafi do strefy wpływów Związku Radzieckiego.

Powstała na części ziem dawnej II RP i terenach, które należały też do III Rzeszy, Polska Rzeczypospolita Ludowa otrzymała przedwojenne złoto w pierwszych latach po II wojnie światowej. W zamian za nie sprowadzono do kraju zagraniczne towary (m.in. bawełnę i ropę) i uzyskano pożyczki od innych krajów. Ogólnie użyto go do budowy socjalistycznego kraju, nie zaś liberalnej demokracji, o której mogli marzyć Polacy walczący w wojnie światowej.

Taki jest niestety gorzki finał słynnej złotej odysei…

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments