W piątek, 31 marca 2023 roku Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował najnowsze rezultaty inflacji konsumenckiej (CPI). Z raportu tego wynika, że według wstępnych danych, ceny dóbr i usług konsumpcyjnych wzrosły w marcu br. w stosunku do poprzedniego miesiąca, tj. do lutego br. aż o 1,1 proc., a w stosunku do marca 2022 r. o 16,2 proc., spadając z 18,4 proc. raportowanych w lutym br.
Inflacja wyraźnie wyhamowuje
Wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych o 16,2 proc. oznacza, że inflacja spowolniła z 18,4 proc. raportowanych miesiąc wcześniej. Na uwagę zasługuje fakt, iż jest to największy jednorazowy spadek dynamiki wzrostu cen od sierpnia 1995 roku.
Warto zwrócić jednak uwagę, że inflacja na poziomie 16,2 proc. to nadal bardzo wysoki odczyt, który wciąż wyraźnie przebija cel inflacyjny oraz górną granicę odchyleń od celu określonego przez Radę polityki Pieniężnej (RPP).
Oznacza to, że ceny nadal rosną zdecydowanie zbyt szybko. Spadek wskaźnika CPI nie oznacza bowiem, że ceny zaczęły spadać, lecz, że zmniejszyła się jedynie dynamika ich wzrostu.

Wysoka inflacja pozostanie z nami na dłużej
Eksperci zwracają także uwagę, że choć inflacja spadła w lutym w największym stopniu od 28 lat, to jednak jej spadek nie sprostał oczekiwaniom ekonomistów. Ci spodziewali się bowiem odczytu na poziomie 15,9 proc.
– Opublikowane dziś wstępne dane o inflacji nie napawają optymizmem. Co prawda wskaźniki CPI za marzec spowolniły, jednak nie tak mocno jak oczekiwano – wskazuje Łukasz Stefanik, Analityk Rynków Finansowych XTB.
– Iluzorycznie może cieszyć fakt, że marcowy odczyt jest o 2,2 pkt proc. niższy niż miesiąc wcześniej, natomiast marne okazuje się pocieszenie, gdy uświadomimy sobie, że ceny w skali miesiąca i kwartału wzrosły odpowiednio aż o 1,1 proc. i 4,9 proc. Gdyby marcowa dynamika miesięczna utrzymała się w kolejnych miesiącach, to inflacja za rok może sięgnąć 14 proc. i w skali 2 lat wynieść łącznie 35 proc., co oznaczać będzie realny ubytek ok. 26 proc. oszczędności „w skarpecie” – wylicza z kolei Piotr Ludwiczak, Zarządzający Funduszami VIG/C-QUADRAT TFI, dodając równocześnie, żew świecie szalejących cen, trudno znaleźć merytoryczne uzasadnienie do potencjalnej obniżki stóp.
Tylko Węgry radzą sobie z inflacją gorzej niż Polska
Finansista Michał Przybylak wylicza, że spośród wszystkich krajów europejskich, jedynie Węgry radzą sobie obecnie z inflacją gorzej niż Polska. W czasie, gdy u nas inflacja spadła bowiem o 12 proc. z 18,4 proc. do 16,2 proc., w Hiszpanii spadek ten wyniósł 71 proc. z 10,7 proc. do 3,1 proc.
Spadek inflacji od szczytu w wybranych krajach:
Hiszpania: 71% (z 10,7 na 3,1%)
Niemcy : 36% (z 11,6 na 7,4%)
Polska: 12% (z 18,4 na 16,2%)Nie ma w Europie kraju, prócz Węgier, który radzi sobie z #inflacja gorzej niż Polska❗️
— Michał Przybylak (@michaprzybylak) March 31, 2023
Energia i żywność drożeją najmocniej
Przez wzgląd, iż dzisiejszy odczyt przedstawia jedynie szybki szacunek inflacji, na finalny raport zawierający szczegółową rozpiskę dot. wzrostu/spadku cen poszczególnych dóbr i usług znajdujących się w koszyku inflacyjnym będziemy musieli poczekać do 14 kwietnia br.
Z opublikowanych dziś danych wynika jednak, że najbardziej podrożały rachunki za energię (26 proc.). Zdecydowanie więcej płacimy też za żywność (24 proc.).

Inflacja to ukryty podatek
Mimo, że wzrost cen bezpośrednio dotyka wszystkich konsumentów, których oszczędności tracą na wartości, to ekonomiści zwracają uwagę, iż wysoka inflacja jest na rękę rządzącym. Niektórzy nazywają ją nawet ukrytym podatkiem.

– Dla gospodarstw domowych inflacja ma tę cechę, że redukuje siłę nabywczą z trudem zarabianych pieniędzy. Za tą samą kwotę z czasem możemy kupić coraz mniej towarów i usług. Jednocześnie wraz z coraz wyższymi cenami do budżetu trafia więcej pieniędzy z podatków pośrednich, głównie z VAT i akcyzy – zauważa Ireneusz Jabłoński, ekonomista i ekspert Centrum im. Adama Smitha. Podkreśla on również, że jest tu ewidentny konflikt interesów. Rząd dostaje więcej pieniędzy kosztem obywateli.

