Wprowadzony z powodu pandemii lockdown gospodarki sprawił, że wielu przedsiębiorców dosięgło widmo bankructwa. Mimo, iż w marcu nie odnotowano skokowego wzrostu bezrobocia, to dane za kwiecień okazały się najgorszymi od ponad roku. Z raportu Grant Thornton „Rynek pracy w czasie COVID-19 – czerwiec 2020” wynika, że w załamanie rodzimej gospodarki w dalszym ciągu silnie wpływa na rynek pracy.
Rynek pracy wychodzi z głębokiego dołka
W marcu 2020 r. rynek pracy był jeszcze względnie stabilny, ale już w kwietniu spadek popytu na pracowników był znaczący. Pracodawcy opublikowali bowiem wówczas aż o 50,7 proc. mniej nowych ofert pracy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Mimo, że w maju zaczęto już powoli rozmrażać gospodarkę, to jednak ofert pracy wciąż było o 41,6 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok temu.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Grant Thornton i firmę Element, w maju 2020 roku na 50 największych portalach rekrutacyjnych w Polsce pracodawcy opublikowali 195,1 tys. nowych ofert pracy. Jest to ogromny spadek w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku – liczba nowych ofert skurczyła się o 138,8 tys.
Autorzy raportu zwracają jednak uwagę na pozytywny spadek kurczenia się rynku pracy, którego tempo spowolniło o około 1/5. Wskazują oni także, że w ujęciu miesięcznym, liczba nowych ofert wzrosła w maju br. w stosunku do kwietnia br. o 37,7 proc., podczas gdy w tym samym okresie 2019 r. wzrost wyniósł tylko 16 proc.
Najlepiej w Krakowie, najgorzej w Poznaniu
Biorąc pod uwagę sytuację w 10 największych aglomeracjach w Polsce, zdecydowanie najgorzej sytuacja wygląda obecnie w Poznaniu. W maju 2020 roku tamtejsi pracodawcy opublikowali na portalach rekrutacyjnych jedynie 1229 nowych ogłoszeń, czyli aż o 74 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
– To o tyle zaskakujące, że Poznań to od lat miasto o najniższej stopie bezrobocia w Polsce (1,4 proc. na koniec kwietnia 2020 roku). Obecnie otwartych jest tam jednak o połowę mniej procesów rekrutacyjnych niż w znacznie mniejszym pod względem liczby mieszkańców Lublinie – wskazują autorzy badania.

W dziesięciu największych miastach na 1000 mieszkańców przypada już średnio tylko 7,1 oferty (wobec 14 rok temu). Warto zwrócić uwagę, że w Poznaniu liczba ofert na mieszkańca jest ponad pięciokrotnie niższa niż w Krakowie.

Pracownik fizyczny cenniejszy niż umysłowy
Jedną z największych zmian, jakie zaszły na rynku pracy w Polsce w czasie pandemii, jest silny spadek zapotrzebowania na pracowników umysłowych, a wzrost popytu na pracowników fizycznych. Jak wynika z obliczeń Grant Thornton, podobnie jak w kwietniu 2020 roku, również w maju ponad połowa nowych ofert pracy (56 proc.) była skierowana do pracowników fizycznych. Dla porównania jeszcze rok temu odsetek pracodawców poszukujących kandydatów do pracy fizycznej wynosił tylko 28 proc. Z tego wynika, że odsetek ofert dla pracowników umysłowych zmniejszył się względem 2019 roku z 72 proc. do 44 proc. w tym roku.

– Zwiększone od początku pandemii zapotrzebowanie na pracowników fizycznych jest spowodowane brakującymi etatami w handlu, budownictwie, branży kurierskiej czy w służbie zdrowia oraz obawami pracodawców o przyszłość w innych branżach, opartych przede wszystkim o pracę biurową – czytamy w raporcie.
Coraz mniej pracy biurowej
Wśród 10 przeanalizowanych zawodów największe spadki widać wśród pracowników administracji i kadr. Co ciekawe, najniższy spadek popytu dotyczy specjalistów z obszaru finansów. Ofert dla głównych księgowych jest wręcz więcej niż przed kryzysem.

Koronawirus zmienił wszystko
– W dobie zmian, cyfryzacji i pracy zdalnej przewidywano, że najbardziej narażeni na utratę zatrudnienia będą pracownicy działów administracyjnych – zwłaszcza recepcji, sekretariatów czy tzw. back office. Najnowsze analizy potwierdzają te przypuszczenia – liczba ogłoszeń na stanowisko „pracownik sekretariatu” spadła drastycznie. Wciąż maleje też liczba benefitów, a rosną wymagania wobec kandydatów. Niektórzy mówią o definitywnym końcu rynku pracownika, inni twierdzą, że tak naprawdę w Polsce nigdy go nie było. Jedno jest pewne – doświadczamy zmian i czekają nas kolejne – wskazuje Monika Łosiewicz Menedżer ds. rekrutacji Grant Thornton

