Inflacja wymknęła się spod kontroli! Ceny nie rosły tak szybko od dekady

239

Główny Urząd Statystyczny opublikował dziś najnowsze dane dotyczące inflacji konsumenckiej (CPI). Z raportu tego wynika, że według wstępnych danych, ceny dóbr i usług konsumpcyjnych wzrosły w maju br. w stosunku do kwietnia br. o 0,3 proc. a w stosunku do maja 2020 r. aż o 4,8 proc

Ceny rosną szybciej niż powinny

Ostatni raz inflację na poziomie 4,8 proc. w skali roku widzieliśmy w listopadzie 2011 roku. Obecny odczyt jest także jednym z najwyższych od sierpnia 2001 roku.

Warto zwrócić także uwagę, że wzrost inflacji w maju do 4,8 proc. z 4,3 proc. raportowanego w kwietniu br. wyraźnie przebija cel inflacyjny oraz górną granicę odchyleń od celu określonego przez Radę polityki Pieniężnej (RPP).

Zmiany ceny towarów i usług konsumpcyjnych w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego (w %) | Źródło danych GUS

Wszystkiemu winny wzrost cen paliw

Biorąc jednak pod uwagę, że to jedynie szybki szacunek, na dane dot. zmiany poziomu cen konkretnych dóbr i usług przyjdzie nam jeszcze poczekać do połowy czerwca br.

Na ten moment szacuje się jedynie, że do przyspieszenia inflacji w maju przyczynił się w głównej mierze pierwszy od roku wzrost cen paliw. Podrożały one bowiem w stosunku do maja 2020 r. aż o 33 proc., podczas gdy jeszcze w marcu br. notowano ich wzrost „jedynie” o 7,6 proc. a w lutym spadek o 3,7 proc.

Wzrost cen nie wyhamuje?

– Inflacja w Polsce z miesiąca na miesiąc coraz bardziej odbiega od celu NBP. Nic też nie wskazuje, aby miała ona powrócić do chociażby górnej granicy odchyleń od tego celu, tj. 3.5 proc. – ocenia Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego dodając, iż otwieranie gospodarki, nie tylko polskiej, ale w tym samym czasie wielu innych na świecie, rosnący popyt konsumpcyjny i inwestycyjny, problemy z podażą surowców i materiałów, to główne czynniki, które napędzają wzrost cen. Poza tymi czynnikami globalnymi są oczywiście także lokalne, jak np. wzrosty cen gazu itp.

Zdanie to podziela także ekonomista Banku Pekao Adam Antoniak, który w rozmowie z Polską Agencją Prasową wskazał, iż inflacja pozostanie wysoka przez kolejne miesiące. Jego zdaniem, brakuje bowiem obecnie czynników, które mogłyby sprowadzić wskaźnik wzrostu cen do niższych poziomów.

– Gospodarka szybko się odbudowuje, na to nakładają się ograniczenia podażowe, przez które rosną koszty produkcji. Do tego rynek pracy przeszedł przez epidemię prawie suchą stopą, co oznacza, że brakuje pracowników, a więc można spodziewać się rosnących wynagrodzeń – wskazał Antoniak dodając, że biorąc to wszystko pod uwagę, to brakuje argumentów, aby inflacja sama z siebie zaczęła spadać. Trzeba się liczyć z tym, że wyniesie ona w tym roku ponad 4 proc. a w przyszłym roku będzie niewiele niższa.

Wskaźnik Przyszłej Inflacji znów w górę

Warto w tym miejscu przypomnieć także, że opracowywany przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC), Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł w maju 2021 r. o blisko 2 punkty w stosunku do poziomu z ubiegłego miesiąca. Wartym podkreślenia jest to, iż już od dziewięciu miesięcy odnotowujemy nieprzerwany wzrosty wskaźnika a od początku tego roku wzrosty te przybierają na sile.

– Początkowo wzrosty wskaźnika miały umiarkowany charakter i związane były głównie z lokalnym wzrostem kosztów. Od kilku miesięcy dołączyły czynniki podażowe o charakterze globalnym, co w połączeniu ze spodziewanym wyższym popytem – odłożonym w okresach kolejnych lockdownów a skumulowanym po odmrożeniu gospodarki, może istotnie przyspieszyć spiralę inflacyjną – wskazują autorzy raportu.

Na uwagę zasługuje fakt, że przewaga odsetka firm planujących w najbliższych miesiącach podnieść ceny nad odsetkiem firm planujących obniżki sięgnęła w maju br. 22 procent. Przed rokiem dokładnie taka sama przewaga odnosiła się do firm zamierzających obniżyć ceny.

Interesujące jest również to, że spośród 22 branż jedynie producenci odzieży nie planują w najbliższym czasie podwyżek. Najsilniejszą skłonność do podnoszenia cen wyrażają natomiast przedstawiciele: przetwórstwa ropy naftowej, przemysłu chemicznego, przetwórstwa metali kolorowych oraz producenci tworzyw sztucznych.

Autorzy raportu zwracają także uwagę, iż obecnie aż 90 proc. badanych przedstawicieli gospodarstw domowych spodziewa się, że w najbliższych miesiącach ceny wzrosną, z czego blisko 30 proc. uważa, ze ceny bedą rosły jeszcze szybciej niż do tej pory.

Inflacja to ukryty podatek

Mimo, że wzrost cen bezpośrednio dotyka wszystkich konsumentów, których oszczędności tracą na wartości, to ekonomiści zwracają uwagę, iż wysoka inflacja jest na rękę rządzącym. Niektórzy nazywają ją nawet ukrytym podatkiem.

podatek vat w polsce

– Dla gospodarstw domowych inflacja ma tę cechę, że redukuje siłę nabywczą z trudem zarabianych pieniędzy. Za tą samą kwotę z czasem możemy kupić coraz mniej towarów i usług. Jednocześnie wraz z coraz wyższymi cenami do budżetu trafia więcej pieniędzy z podatków pośrednich, głównie z VAT i akcyzy – zauważa Ireneusz Jabłoński, ekonomista i ekspert Centrum im. Adama Smitha. Podkreśla on również, że jest tu ewidentny konflikt interesów. Rząd dostaje więcej pieniędzy kosztem obywateli.

Poprzedni artykułNowy sondaż: PiS wygrałoby wybory, Polska 2050 rośnie w siłę
Następny artykułKrzysztof Kostowski – Jak zbudowałem PlayWay?
Autor licznych felietonów oraz tekstów edukacyjnych poruszających szeroką tematykę inwestycyjną począwszy od psychologii, a na analizie technicznej i fundamentalnej skończywszy. Prelegent wielu konferencji inwestycyjnych oraz szkoleń online. Skrupulatność i konsekwencja w działaniu zostały docenione przez wielu inwestorów, co skutkowało m.in. nominacją w konkursie organizowanym przez fundację Invest Cuffs w kategorii Dziennikarz Roku 2019 oraz zdobyciem statuetki NEXUS w kategorii Analityk Roku 2019.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments