Inflacja najwyżej w XXI wieku! Ceny rosną naszybciej od 1998 r.

224

zakupy w sklepieW piątek, 29 kwietnia 2022 roku Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował najnowsze rezultaty inflacji konsumenckiej (CPI). Z raportu tego wynika, że według wstępnych danych, ceny dóbr i usług konsumpcyjnych wzrosły w kwietniu br. w stosunku do poprzedniego miesiąca, tj. do marca br. o 2,0 proc., a w stosunku do kwietnia 2021 r. aż o 12,3 proc., co jest najwyższym odczytem od maja 1998 roku.

Inflacja wymknęła się spod kontroli

Wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych aż o 12,3 proc. oznacza dalszy wzrost inflacji z 11 proc. raportowanych w marcu br. Ostatni raz inflację na wyższym poziomie w skali roku widzieliśmy w maju 1998 roku. Ceny rosły wówczas o 13,3 proc.

Dla porównania, średnia inflacja w strefie euro (według wstępnych danych) wyniosła w kwietniu 2022 r. „zaledwie” 7,5 proc. wzrastając z 7,4 proc. w marcu br.

Fakt ten sprawia, że ceny dóbr i usług rosną w Polsce w jednym z najszybszych temp w całej Wspólnocie. Według wstępnych danych, spośród państw członkowskich strefy euro, wyższa inflację niż w Polsce (nie należącej do strefy euro) odnotowano jedynie w Estonii (19,0 proc.), na Litwie (16,6 proc.) oraz na Łotwie (13,2 proc.).

Ceny rosną szybciej niż powinny

Warto zwrócić także uwagę, że wzrost cen dóbr i usług konsumpcyjnych w kwietniu br. o 12,3 proc. wyraźnie przebija cel inflacyjny oraz górną granicę odchyleń od celu określonego przez Radę polityki Pieniężnej (RPP).

Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego (w %) | źródło danych GUS

Biorąc pod uwagę, że cel inflacyjny RPP zakłada wzrost inflacji w skali roku w przedziale od 1,5 proc. do 3,5 proc., a inflacja w ujęciu miesięcznym wynosi obecnie 2,0 proc., śmiało można stwierdzić, że ceny z miesiąca na miesiąc rosną o tyle, o ile wg RPP powinny wzrosnąć w ciągu 12 miesięcy.

Co to oznacza w praktyce?

Jak wylicza Michał Przybylak, inflacja na poziomie 12,3 proc. oznacza, że w ciągu ostatniego roku realna wartość świadczenia 500+ spadła o 61,5 zł, minimalnej pensji o 370 zł, średniej pensji o 765 zł, a minimalnej emerytury o 165 zł.

Spadek siły nabywczej o 12,3 proc. oznacza także, że spadek wartości każdego zaoszczędzonego 1000 zł o 123 zł. Śmiało można więc powiedzieć, że jeden tysiąc złotych sprzed roku dziś jest wart zaledwie 877 zł.

Inflacja wzrośnie do 13 proc.

Polski Instytut Ekonomiczny (PIE)  szacie jednak, że w nadchodzących miesiącach inflacja będzie rosnąć wolniej. Podwyżki dotyczyć będą głównie cen żywności. Szczyt inflacji wystąpi w sierpniu w okolicy 13%.

W ich ocenie, do spowolnienia dynamiki wzrostu cen konsumpcyjnych przyczyni się słabnąca koniunktura.

Wysoka inflacja nie tylko przez wojnę

Warto w tym miejscu wspomnieć także, że opracowywany przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC), Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł w kwietniu 2022 r. o kolejne 2 punktu w stosunku do poziomu z ubiegłego miesiąca. Wartym podkreślenia jest to, że wskaźnik rośnie nieprzerwanie od 19 miesięcy, a tempo jego w wzrostu w ostatnich miesiącach wyraźnie przyspieszyło.

– Wojna w Ukrainie jedynie zintensyfikowała jego tempo wzrostu. Pierwotne przyczyny przyspieszonego wzrostu cen mają swe źródło we wzajemnie wspierającej się polityce rządu i banku centralnego, stymulującej konsumpcję a ograniczającej oszczędności i inwestycje, w szczególności zaś w rozdętych programach socjalnych, obniżeniu wieku emerytalnego, wprowadzaniu nowych i podwyższaniu dotychczasowych podatków, w działaniach NBP skierowanych na deprecjację złotego z jednoczesnym lekceważeniem wczesnych sygnałów presji inflacyjnej – wskazuje BIEC przypominając, że wszystko to działo się co najmniej dwa lata przed wybuchem wojny w Ukrainie.

W ocenie ekspertów, na całym świecie inflacja przyspieszyła, jednak u nas uległa ona utrwaleniu jeszcze przed wybuchem wojny, a im dłużej trwa, tym trudniej będzie ją zwalczyć.

– Jedno jest pewne – nawet zakładając bardzo optymistyczny scenariusz szybkiego zakończenia wojny, ustabilizowanie inflacji w okolicach górnej granicy celu inflacyjnego NBP zajmie lata – uważa BIEC.

Autorzy raportu zwracają także uwagę, iż ponownie nasiliły się oczekiwania inflacyjne zarówno wśród konsumentów jak i producentów dóbr.

Wśród konsumentów już od wielu miesięcy ponad 90% badanych osób spodziewa się w najbliższym czasie wzrostu cen. Jednak, w ciągu ostatniego miesiąca w tej grupie respondentów, nastąpił istotny wzrost odsetka osób, które uważają, że ceny będą rosły jeszcze szybciej niż dotychczas (wzrost z 28% w lutym br. do blisko 47% w badaniu z marca br.).

Nasiliły się również oczekiwania inflacyjne przedstawicieli przedsiębiorstw przemysłowych. Przewaga firm zamierzających w najbliższym czasie podnosić ceny nad odsetkiem firm planujących je obniżyć sięga obecnie 35 punktów procentowych i prawdopodobnie zjawisko to będzie się nasilać.

Wzrost inflacji cementuje kolejną podwyżkę stóp proc. NBP

Wzrost inflacji do najwyższego poziomu od maja 1998 roku może także cementować oczekiwania dot. kolejnej podwyżki stóp proc. NBP.

Analitycy Banku Pekao prognozują, że po kwietniowym wzroście stóp proc. aż o 100 pb., podczas majowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na podobny krok, w efekcie czego stopa referencyjna wzrosłaby do 5,5 proc. z 4,5 proc. obecnie.

Argumentami przemawiającymi za takim działaniem Rady mają być:

  • rosnąca inflacja, która w marcu sięgnęła poziomu 11 proc.,
  • silny rynek pracy i utrzymująca się presja płacowa, oraz
  • ciągle brak widocznych sygnałów hamowania rozpędzonej gospodarki

Stopy proc. wzrosną do 8 proc.

Nakręcająca się spirala cenowo-płacowa sprawiła także, że ekonomiści BNP Paribas postanowili podwyższyć swoją prognozę dot. stopy referencyjnej do 8 proc. z 6,5 proc.

– Podwyższamy naszą prognozę stopy referencyjnej NBP i zakładamy, że na koniec trwającego cyklu podwyżek stóp procentowych osiągnie ona poziom 8% wobec 6.5%, którego spodziewaliśmy się dotychczas – wskazali analitycy banku na Twitterze dodając dalej, że główny powód to nakręcanie się spirali płacowo – cenowej, przy wysokiej aktywności gospodarczej na początku bieżącego roku i perspektywach luzowania fiskalnego.

W ocenie ekspertów, skłoni to prawdopodobnie RPP do jeszcze agresywniejszego zaostrzania parametrów polityki pieniężnej.

Analitycy zdają się brać na poważnie niedawną wypowiedź prof. Henryka Wnorowskiego. Członek Rady Polityki Pieniężnej wskazał bowiem, że funkcjonujemy obecnie w sytuacji, w której NBP nie może nakładać sobie żadnych limitów ani granic.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments