Niestety, nie da się nie zauważyć, że światowa gospodarka – a w szczególności nasz kraj – znalazła się dziś w bardzo trudnym momencie. W Polsce szaleje najwyższa w XXI wieku, przekraczająca 15,5% inflacja, wzrost PKB słabnie (i bazuje on już wyłącznie na wciąż rozpędzonej konsumpcji), a deficyt budżetowy rośnie. Wpłynęło na to wiele czynników – pandemia COVID-19, inwazja Rosji na Ukrainę, ale i polityka rządu.
W efekcie na naszych oczach polska gospodarka po prostu traci równowagę, a z każdym tygodniem rośnie nie tylko widmo poważnej recesji, lecz co gorsza – stagflacji. Jakie mogą być skutki społeczne tego niepokojącego zjawiska? Co może się stać, gdy nasza gospodarka się definitywnie zdestabilizuje? Przekonamy się poniżej, zacznijmy jednak od wyjaśnienia, co kryje się pod pojęciem stagflacji:
Stagflacja – co to? 
Stagflacja to zjawisko makroekonomiczne polegające na jednoczesnym występowaniu wysokiej inflacji oraz stagnacji gospodarczej lub ewentualnie względnie niskiego wzrostu gospodarczego. Przy pierwszym zjawisku zauważalny jest ogólny wzrost cen towarów i usług w gospodarce, połączony z utratą wartości waluty krajowej. Drugie zjawisko natomiast mówi o tym, że gospodarka utrzymuje się na stałym, zazwyczaj niskim poziomie. W uproszczeniu oznacza to, że inflacja cały czas rośnie, a gospodarka popada w recesję, przestaje się rozwijać.
Pojęcie stagflacji pojawiło się w 1965 roku podczas przemówienia brytyjskiego polityka Iana Macleoda w Parlamencie. Walka ze stagflacją jest utrudniona, gdyż bank centralny powinien z jednej strony zaostrzać politykę pieniężną – by walczyć z inflacją; z drugiej zaś strony powinien ją łagodzić – aby ograniczyć skutki spadającego tempa wzrostu gospodarczego.
Najbardziej znany przypadek stagflacji miał miejsce w Stanach Zjednoczonych w latach 1974-1975. W marcu 1975 roku produkcja przemysłowa w tym kraju spadła o prawie 13%, przy jednoczesnym rocznym wzroście inflacji CPI o około 12%. Rósł także wskaźnik bezrobocia – od niecałych 5% w 1973, aż do 9% w połowie 1975. Była to najwyższa stopa bezrobocia w USA od czasów wielkiego kryzysu.
Więcej na temat stagflacji można przeczytać tutaj.
Społeczne skutki utraty równowagi przez gospodarkę Polski
Konsekwencje recesji
Zacznijmy od konsekwencji drugiego elementu stagflacji, czyli osłabienia wzrostu gospodarczego, bądź nawet recesji, która zdaje się coraz mocniej zagrażać nie tylko Polsce, ale i całej Unii Europejskiej. Jej podstawowym skutkiem są oczywiście upadłości tysięcy firm z różnych branż. Co gorsza, mowa tu nie tylko o sektorze MŚP, ale i nieco większych podmiotach. 
Taka sytuacja skutkuje natomiast zarówno gwałtownym wzrostem bezrobocia, jak i malejącymi zarobkami osób, które zatrudnienie utrzymały. W konsekwencji społeczeństwo wyraźnie biednieje, przez co zostaje zmuszone do cięcia wydatków na konsumpcję – a biorąc pod uwagę, że wzrost gospodarczy Polski w ostatnich latach opiera się tylko na niej, taki związek przyczynowo-skutkowy wywoła jeszcze poważniejsze spowolnienie gospodarcze w naszym kraju.
Co, gdy dołożymy galopującą inflację?
Niestety, recesja w tej sytuacji nie jest jedynym zmartwieniem. Pozostaje przecież poważny problem, z którym nasz kraj zmaga się już teraz – ekstremalnie wysoka inflacja. W końcu to przez nią podnoszone są stopy procentowe i w efekcie zdolność kredytowa Polaków maleje, a raty obecnych kredytobiorców rosną do niewyobrażalnych poziomów.
Gdy zatem ludzie zaczną masowo tracić pracę lub zarabiać mniej, a ceny nadal będą rosły, problemy ze spłatą kredytów przybiorą kolosalnych rozmiarów. A przecież obywatele nie będą mogli w nieskończoność korzystać z wakacji kredytowych i innych mechanizmów mających na celu zawieszenie lub odroczenie rat. Doprowadzi to zatem do sytuacji, w której niespłacanie kredytów stanie się chlebem powszednim.
W konsekwencji stagflacja zmusi tysiące rodzin do sprzedaży swoich nieruchomości w celu spłaty zobowiązania i jedynym wyjściem pozostanie dla nich wynajem mieszkań. Spora część osób jednak do ostatniej chwili nie będzie chciała się pożegnać z kupionym na kredyt domem lub mieszkaniem i w efekcie czekają ich egzekucje komornicze.
Przerażające konsekwencje dla społeczeństwa
Powyższe problemy i skrajne obniżenie wydatków na konsumpcję spowodują natomiast drastyczne pogorszenie się nastrojów społecznych. Wszystko to w skrajnym przypadku doprowadzić może do wykluczenia i ubóstwa całych grup społecznych. Eksperci szacują bowiem, iż już teraz w Polsce poniżej granicy ubóstwa żyje ponad 2 miliony osób, a w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, przez szalejącą inflację liczebność tej grupy powiększyła się o niemal pół miliona. 
A skutki skokowego wzrostu wykluczenia całych grup społecznych, czy nawet ich ubóstwa, nie powinny być już dla nikogo zaskoczeniem. Jak nietrudno się domyślić, gdy mamy do czynienia z taką sytuacją, błyskawicznie zaczynają się szerzyć różnego rodzaju patologie społeczne, a przede wszystkim alkoholizm, ponieważ w niego osoby z problemami finansowymi wpadają najłatwiej, ze względu na dostępność.
Co gorsza, mające za zadanie nie dopuścić do takich konsekwencji zasiłki od państwa mogą w takich realiach tylko dolać oliwy do ognia – w końcu zwiększenie ilości gotówki na bieżące wydatki konsumpcyjne to potencjalny dalszy wzrost inflacji.
Perspektywy nie wyglądają dobrze
Podsumowując, nie ma żadnych wątpliwości, że ostateczne utracenie równowagi i stabilności przez gospodarkę będzie opłakane w skutkach, a wyjście z tak kryzysowej sytuacji stanowi ekstremalnie trudne zadanie i niesie za sobą wieloletnie konsekwencje. Dla przykładu, Grecja boryka się z nimi już od 13 lat i nadal kraj ten jest bardzo daleki od przezwyciężenia swoich problemów.
Co gorsza, wydaje się, że na obecnym etapie niezwykle trudno polskiej gospodarce będzie w pełni opanować sytuację i sprawnie odzyskać równowagę, którą już zaczęła tracić. Zwłaszcza, że w całej Unii Europejskiej realia gospodarcze pogarszają się z każdym miesiącem. Wydaje się zatem, że czeka nas czas hamowania gospodarki i zaciskania pasa – zarówno ze strony rządu jak i społeczeństwa – aby skutki bieżących problemów okazały się jak najmniej dotkliwe i czarny scenariusz opisany powyżej po prostu się w zdecydowanej większości nie zrealizował.

