Ciężki czas dla liderów biznesu – muszą szykować się na niespodziewane

Udostępnij

Czerwiec był kolejnym miesiącem z rzędu, w którym pobito rekord inflacji w XXI wieku w Polsce. Tym razem wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 15,6% w ujęciu rocznym. Oznacza to, że ceny podstawowych produktów, paliw i energii pną się w górę, skutecznie drenując portfele Polaków, a sytuację dodatkowo pogarsza szokująca seria podwyżek stóp procentowych.

To wszystko natomiast wywołuje coraz wyższą presję płacową – pracownicy po prostu oczekują podwyżek wynagrodzeń, gdyż ich wydatki na życie znacząco wzrosły. Dla przedsiębiorców to także ekstremalnie trudna sytuacja. W efekcie spore kłopoty mają dziś nawet liderzy niektórych branż, a sytuacja ma jeszcze się znacząco pogorszyć. Jak próbują sobie oni w tej sytuacji radzić? Z jak poważnymi problemami borykają się już dziś? Przekonamy się poniżej:

Rekord upadłości polskie spółki, które upadły

W ubiegłym roku aż 2125 przedsiębiorstw ogłosiło niewypłacalność. To o 71% więcej niż rok wcześniej i jednocześnie najwyższy poziom od początku badań, czyli od 1997 roku. W gronie tym oczywiście dominują mniejsze podmioty, ale zdarza się, że w poważne tarapaty wpadają duże i znane przedsiębiorstwa.

W ubiegłym roku sąd ogłosił upadłość w celu likwidacji majątku słynnego producenta traktorów Ursus, który przechodził turbulencje od kilku lat. O swoich kłopotach poinformowały również Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne – czyli istniejący od 1945 roku wydawca podręczników, oraz największy w Europie producent kotłów – spółka Rafako.

Będzie jeszcze gorzej

Ten rok niestety prawdopodobnie okaże się jeszcze gorszy. Wpływ na to mają wspomniana już galopująca inflacja, drastyczny wzrost stóp procentowych, przerażające podwyżki cen energii i presja płacowa. Wszystkie te elementy nie tylko skutecznie utrudniają, ale w zasadzie nawet uniemożliwiają efektywne planowanie budżetów firm zarówno po stronie kosztów, jak i przychodów.

Przedsiębiorcy, przygotowując każdą prognozę finansową, muszą bowiem uwzględniać dziś bardzo wiele zmiennych parametrów, w tym ceny surowców, materiałów i nagłe wahania kursów walut, aby projekt był rentowny. W efekcie szczególnego znaczenia nabierają procesy controllingu kosztów i dyscypliny finansowej.

Szokująca ilość opóźnionych płatności

Mało tego – w związku z powyższymi czynnikami przedsiębiorcy spodziewają się nowej, zabójczej fali opóźnionych płatności. Jak wynika z raportu Intrum European Payment Report 2022, nieterminowi płatnicy-klienci są już problemem aż dla 77% firm w Polsce. Konkretnie rzecz biorąc, klienci z sektora publicznego płacą faktury średnio po 73 dniach, a ci z B2B po 61 dniach. Najbardziej rzetelnymi płatnikami są klienci B2C, płacący faktury po 30 dniach. upadłość firmy

W dodatku aż 81% firm ciągu ostatniego roku zostało poproszonych o zaakceptowanie dłuższego terminu płatności, niż ten, z którym czułyby się komfortowo. 74% przystało na zmienione warunki płatności. W efekcie 61% przedsiębiorstw działających na naszym rynku przyznaje, że już teraz ma coraz większy problem z terminowym płaceniem swoim dostawcom.

Mało tego – 37% firm stwierdza nawet, że opóźnienia w płatnościach, które ich firmy mają względem dostawców, są o wiele większe niż te, które sami byliby w stanie zaakceptować. Dlatego aż 60% firm była zmuszonych prosić swoich partnerów biznesowych o wydłużenie terminów płatności.

Nastroje najgorsze w XXI wieku

Nie ma zatem żadnych wątpliwości, iż ze względu na powyższą sytuację, firmy muszą dziś wdrożyć odpowiednie działania, których dotychczas zapewne nie planowały, aby lepiej zarządzać zaległymi płatnościami klientów i generalnie efektywniej “walczyć” z opóźnionymi płatnościami. Jest to konieczne nie tylko dla zachowania płynności finansowej jako takiej, ale i dla terminowego dokonywania zapłaty swoim dostawcom.

W grę wchodzi tutaj po prostu walka o przetrwanie. Potwierdzają to również badania koniunktury Głównego Urzędu Statystycznego – tak złych nastrojów nie było wśród przedsiębiorców w ostatnich dwóch dekadach nigdy.

Które branże mają największe problemy?

Kłopoty branży budowlanej

W pierwszej kolejności trzeba zwrócić uwagę na branżę budowlaną, której obecne spowolnienie boleśnie odczuwają nawet liderzy notowani na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Wzrost cen materiałów budowlanych, paliw, energii i rosnąca presja płacowa wywindowały bowiem dziś koszty budowy do niewiarygodnych rozmiarów.

Zacznijmy od tego, że budownictwo to sektor silnie uzależniony od pracowników ze Wschodu. Z danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wynika, że w 2021 roku pracowały w nim 373 tysiące Ukraińców zatrudnionych na podstawie zezwoleń na pracę i oświadczeń o powierzeniu pracy. Stanowili oni 80% wszystkich pracowników z zagranicy w branży.

Na przełomie lutego i marca większość z nich wyjechała jednak na wschód, bronić swojej ojczyzny. Ponadto, inwazja Rosji na Ukrainę sprawiła również, że w polskiej branży budowlanej brakuje przede wszystkim stali, ponieważ jeszcze przed wojną 30% tego surowca przywożono głównie z Rosji, Ukrainy i Białorusi. Problematyczny jest też dostęp do wyrobów z drewna i cementu, które także były głównie importowane z Białorusi i Ukrainy.

Popyt konsumentów też spada

Mało tego – z powodu galopującej inflacji i bardzo niekorzystnych stóp procentowych, także popyt na mieszkania ze strony konsumentów zmniejszył się w porównaniu z ubiegłym rokiem aż o połowę – i to w przypadku liderów branży budowlanej. W efekcie pierwotny rynek mieszkaniowy błyskawicznie przeszedł od stanu prosperity do etapu bliskiemu depresji. Nie ma zatem wątpliwości, że ryzyko bankructw firm budowlanych w Polsce w 2022 roku istotnie wzrosło.

Dramatyczna sytuacja ciepłowni

Fatalnie radzą sobie dziś również przedsiębiorstwa cieplne. W wyniku notowanych ostatnio drastycznych wzrostów cen surowców energetycznych na rynkach światowych odnotowuje się problemy z zapewnieniem finansowania zakupów paliw przez ciepłownie, których dotychczasowe przychody nie są w stanie zapewnić odpowiednich funduszy na zakup węgla kamiennego, w tym w szczególności węgla z importu. Ciepłownia

W efekcie już dziś wiadomo, że wiele ciepłowni nie będzie tej jesieni i zimy nawet na granicy rentowności. Przedstawiciele branży mówią wprost – tu nie chodzi o brak zysków czy pieniędzy na podwyżki wynagrodzeń, ale o przetrwanie. Więcej na temat problemów przedsiębiorstw ciepłowniczych można przeczytać tutaj.

Jakub Bandura
Jakub Bandura
Redaktor portalu PortfelPolaka.pl. Wiedzę z zakresu rynków finansowych i inwestowania zgłębiał na studiach ekonomicznych. Trader rynku OTC i Forex preferujący handel krótkoterminowy. Entuzjasta statystyki oraz analizy technicznej instrumentów finansowych.

Najnowsze

Zobacz również