Rządząca na Węgrzech konserwatywna partia Fidesz zdecydowanie zwyciężyła w niedzielnych wyborach parlamentarnych. Ugrupowanie Viktora Orbána uzyskało 53,1% głosów, a opozycja zaledwie 35%. Tak spektakularnego, gwarantującego większość konstytucyjną zwycięstwa Fidesz nie przewidywał żaden sondaż. Węgierski premier, wyliczając swoich przeciwników w wygranych wyborach, wymienił prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Wybory na Węgrzech – wyniki 
Według obecnych podliczeń koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej może liczyć na 135 mandaty, zjednoczona opozycja na 56 mandatów, a skrajnie prawicowa partie Nasza Ojczyzna – na siedem. Do parlamentu dostał się jeszcze przedstawiciel narodowości niemieckiej. Frekwencja o godzinie 19:00, czyli w momencie zamknięcia lokali wyborczych, wyniosła 68,69%.
Orbán zachwycony zwycięstwem
Viktor Orbán późnym wieczorem oznajmił, że odniósł wielkie zwycięstwo. Tak wielkie, że widać je nawet z księżyca, a już na pewno z Brukseli. Dodał, że “nie pozwoliliśmy na powrót haniebnej przeszłości, obroniliśmy niezależność i wolność Węgier, obroniliśmy ich pokój i bezpieczeństwo”.
Orbán ocenił również, że właśnie podczas tych wyborów koalicja rządząca musiała walczyć z najsilniejszymi wiatrami przeciwnymi: lewicą w kraju, międzynarodową lewicą dookoła, brukselskimi biurokratami, wszystkimi pieniędzmi i organizacjami (finansisty) George’a Sorosa, międzynarodowymi mediami głównego nurtu, i wreszcie z prezydentem Ukrainy – Wołodymyrem Zełenskim.
Wspomniał jednak, że Węgry mają nie tylko przeciwników, ale też przyjaciół, wymieniając przy tym Amerykanów, Polaków, Włochów, Hiszpanów, Serbów, Słowaków i Austriaków.
Polityka Orbána wobec Ukrainy podczas wojny
Warto dodać, że w ostatnich latach Orbán sprzymierzył się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Napastnicza wojna Rosji z Ukrainą postawiła Viktora Orbana w niepewnej sytuacji. Węgry co prawda połowicznie poparły decyzje Unii Europejskiej o potępieniu Rosji i uzbrojeniu Ukrainy, ale do tej pory Orbán unikał nazwania Putina otwarcie agresorem.
Premier Węgier nie miał z kolei żadnych oporów, by otwarcie krytykować prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego czy propozycję misji pokojowej NATO w Ukrainie, którą przedstawił Jarosław Kaczyński.

