Dobiegający końca rok 2022 był kolejnym, w którym byliśmy świadkami zjawiska niespodziewanego, a jednocześnie silnie oddziałującego na całą globalną gospodarkę. Chodzi oczywiście o inwazję Rosji na Ukrainę, która była kolejnym już tak zwanym czarnym łabędziem. Wcześniej zaskoczyła nas pandemia COVID-19 i problemy związane z funkcjonowaniem globalnych łańcuchów dostaw.
Natomiast już w najbliższą niedzielę świętować będziemy rozpoczęcie nowego, 2023 roku. Niestety, eksperci nie mają żadnych wątpliwości – najbliższe dwanaście miesięcy to znów nie będzie łatwy czas dla polskiej gospodarki.
O jakich zagrożeniach tutaj mowa? Z jakimi wyzwaniami nasza gospodarka będzie musiała się mierzyć przez najbliższy rok? Przekonamy się poniżej:
Widmo recesji 
Wzrost produktu krajowego brutto spowolnił z 8,5% w pierwszym kwartale 2022 roku do 3,6% w trzecim kwartale, a eksperci nie mają wątpliwości, że to nadal nie koniec tendencji spadkowej.
Bieżące dane wskazują na mizerny wzrost wydatków konsumpcyjnych oraz inwestycji. Dodatkowo, wzrost PKB dalej opiera się na zapasach. Ich redukcja przez firmy oraz słabe wyniki eksporterów pogłębi nadchodzące spowolnienie.
W konsekwencji, Polski Instytut Ekonomiczny spodziewa się, że produkt krajowy brutto w 2023 roku co prawda wzrośnie o 1,2%, lecz wyniki kwartalne będą jednak mocno zróżnicowane. Na początku roku ma czekać nas recesja – PKB spadnie o 0,3%. Spowolnienie gospodarcze oznacza także słaby wzrost konsumpcji prywatnej.
Eksperci Europejskiego Kongresu Finansowego są jednak nieco mniej optymistyczni. Prognozują oni, że wzrost gospodarczy Polski w całym 2023 roku wyhamuje aż do 0,5%.Spodziewane spowolnienie obserwowane będzie zarówno w zakresie konsumpcji, jak i inwestycji.
Niektórzy ekonomiści – jak choćby analitycy PKO Banku Polskiego – alarmują nawet, że wzrost PKB w 2023 roku wyniesie zaledwie 0,1% Oznacza to, że Nowy Rok świętować będziemy z obawami o skalę spowolnienia gospodarczego w naszym kraju.
Wzrost bezrobocia
Zgodnie z prognozami Polskiego Instytutu Ekonomicznego spowolnienie gospodarcze będzie niestety również skutkować wzrostem bezrobocia. Według ekspertów stopa bezrobocia utrzyma się w przedziale od 5,5% do 6%. 
Wzrost względem historycznego minimum z 2022 roku sięgnie zatem maksymalnie 1 punktu procentowego. W pierwszych miesiącach 2023. roku wzrost ten będzie efektem zmian sezonowych, a w kolejnych po prostu odzwierciedli słabnącą koniunkturę.
Co istotne, wzrost liczby bezrobotnych prawdopodobne będzie większy w branży budowlanej i przemyśle. Według przedstawicieli pierwszej z tych branż, brak interwencji rządu w sytuacji rozpoczynającego się obecnie kryzysu w budownictwie, może oznaczać utratę pracy w tym sektorze aż dla 100 tysięcy osób. Więcej informacji na temat załamania w branży budowlanej znajdziemy w dalszej części tekstu.
Inflacja
Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego, inflacja w całym 2023 roku wyniesie średnio 13%. Jest to lepszy wynik niż prognozowane w 2022 roku 14,5%, lecz nadal mowa tutaj o iście szokującym tempie wzrostu cen. Eksperci Europejskiego Kongresu Finansowego ponownie są nieco mniej optymistyczni. Prognozują oni, że inflacja średnioroczna inflacja w 2023 wyniesie 13,6%.
Jeszcze bardziej niepokojącą prognozę zaprezentowali natomiast analitycy PKO Banku Polskiego. Według nich uśredniona inflacja w całym 2023 roku wyniesie aż 14,4%, czyli o 0,1 punktu procentowego więcej niż wynosi prognozowana przez nich wartość w 2022.
Co bardzo istotne, szczyt inflacji ma wystąpić już w lutym – wartość wskaźnika CPI ma wtedy przekroczyć 20%. Wysoki wynik w tym miesiącu będzie związany z przywróceniem standardowych stawek VAT na energię elektryczną, paliwo oraz gaz ziemny. Polski Instytut Ekonomiczny prognozuje przy tym, że począwszy od marca inflacja zacznie systematycznie spadać, jednak jeszcze pod koniec roku będzie lekko przekraczać 8%.
Problematyczna inflacja bazowa i wzrosty cen usług 
Co gorsza, największą część inflacji w 2023 roku będzie stanowiła inflacja bazowa. Wzrost cen w tej grupie ma niestety zwalniać bardzo powoli. Na początku roku inflacja bazowa powinna oscylować wokół 11,5%. Dwucyfrowe wyniki utrzymają się do marca, a na koniec 2023 roku wskaźnik ten ma wynieść około 7,8%.
Na dodatek, opisane wyżej spowolnienie gospodarcze według Polskiego Instytutu Ekonomicznego będzie w niewielkim stopniu wpływać na decyzje cenowe firm, które stopniowo dostosowują cenniki do zmieniających się kosztów energii.
Z tego powodu, przed nami wciąż podwyżki cen towarów przemysłowych. Co więcej, rekordowy odsetek przedsiębiorstw deklaruje żądania płacowe – taki stan prawdopodobnie utrzyma się w kolejnych miesiącach. Jego konsekwencją będzie szybki i dotkliwy wzrost cen usług.
Kryzys w branży budowlanej
Choć spowolnienie w ostatnich miesiącach boleśnie odczuwa cała branża budowlana, to zdecydowanie najgorszej sytuacji znajduje się jednak budownictwo mieszkaniowe. Według ekspertów, w tym sektorze w tej chwili doszło do zamrożenia blisko 70% nowych inwestycji. Nie jest to jeszcze widoczne w statystykach, ponieważ wielu deweloperów występowało o pozwolenie na budowę przed 1 lipca, gdy wchodziła w życie nowelizacja ustawy deweloperskiej.
Co gorsza, w 2023 roku deweloperzy mają rozpocząć budowę około 100 tysięcy mniej mieszkań niż w poprzednim roku. Dla całego rynku to fatalna prognoza. Budownictwo stanowi bowiem system naczyń połączonych. Jeżeli nowe zamówienia nie będą spływać lub pojawią się problemy z wypłatą pieniędzy, wówczas pojawia się efekt domina i poszkodowanych jest wiele firm tylko pośrednio związanych z budownictwem.
Skutki mogą okazać się dotkliwe 
W efekcie, według ekspertów budownictwo będzie negatywnie kontrybuować do PKB Polski już w czwartym kwartale bieżącego roku, co zobaczymy w ujemnej dynamice inwestycji. Jednak jego największego ujemnego wpływu należy spodziewać się w pierwszych dwóch kwartałach 2023 roku.
Trudną sytuację budownictwa pogarszają dodatkowo zapowiedzi rządu o cięciach budżetowych. W związku z tym nie ma większych szans, aby państwo sfinansowało w tej chwili duże inwestycje energetyczne czy kolejowe, zapewniając tym samym firmom duże zlecenia.
Na domiar złego zaostrzenie polityki pieniężnej przez banki centralne na świecie prowadzi do ograniczenia aktywności kapitału międzynarodowego, który będzie niezbędny do realizacji ambitnych planów inwestycyjnych w obszarze energetyki jądrowej, segmentu offshore czy budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Kolejną konsekwencją załamania w budownictwie ma być pogłębienie się deficytu na rynku mieszkań.
Załamanie w sektorze bankowym
Wydarzeniem, które będzie silnie wpływało na kondycję banków polskich, ma być z kolei wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczący sporu o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału w przypadku kredytów frankowych.
Jeśli w 2023 roku TSUE jednoznacznie odrzuci możliwość dochodzenia przez banki roszczeń o odsetki za korzystanie z udzielonego w przeszłości kredytu denominowanego w CHF, poziom strat sektora bankowego w kolejnych latach może wynieść nawet 100 miliardów złotych.
Tymczasem poziom rezerw zawiązanych przez banki dziś wynosi około 40 miliardów złotych. Oznacza to konieczność ponoszenia strat związanych ze sprawami sądowymi dotyczącymi kredytów frankowym przez większość polskich największych banków. 
Straty te przełożą się na spadek wielkości kapitałów własnych, a nawet na dalsze spowolnienie akcji kredytowej, gdyż mniejszy poziom kapitałów własnych oznacza mniejszy poziom wartości udzielonych kredytów.
Jednocześnie, gdy sektor bankowy nie będzie mógł udzielać kredytów w dotychczasowej skali, będzie to poważny hamulec dla wzrostu gospodarczego w Polsce – szczególnie dla projektów związanych z transformacją energetyczną.



