PiS chce zmiany terminu wyborów samorządowych. Samorządowców wybierzemy najpewniej nie za rok, ale wiosną 2024 r. Co sądzą o tym Polacy?
Sondaż o terminie wyborów samorządowych
Aż 57 proc. Polaków uważa, że wybory samorządowe i parlamentarne powinny odbyć się za blisko rok, czyli zgodnie z upływem obecnych kadencji Sejmu, Senatu oraz samorządu – wynika z najnowszego sondażu United Surveys dla DGP i RMF FM. Kontrowersyjny pomysł PiS dot. zmiany daty elekcji popiera tylko 21 proc. ankietowanych, a 11 proc. uważa, że powinna zostać skrócona kadencja Sejmu oraz Senatu, a nie samorządów.
Dlaczego jednak partia rządząca chce zmian? Oficjalnie chodzi o to, by wybory nie odbywały się w podobnym czasie.
– Każdy ma swoje zdanie, ale odpowiedzialność w tej sprawie powinni wziąć na siebie politycy i parlament. Gdyby zrobić taki sondaż wśród osób organizujących wybory, ich wyniki byłyby zupełnie inne – powiedział Radosław Fogiel, rzecznik PiS.
Pomysł popiera szef Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak. – Bez przesunięcia wyborów musimy mieć świadomość, że mogą być masowo kwestionowane. Każda najdrobniejsza nieprawidłowość będzie z pewnością podnoszona, a przy takim spiętrzeniu czynności do wykonania o błąd ludzki nietrudno – stwierdził wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”.
O co naprawdę chodzi?
Eksperci i politycy opozycji są jednak zdania, że chodzi o coś innego. O to, że PiS boi się, że potencjalna przegrana w elekcji parlamentarnej doprowadzi do osłabienia wiary elektoratu partii rządzącej w wygraną, co przełoży się na wyniki w wyborach samorządowych.
Do tego zmian mogą chcieć posłowie PiS. Jeżeli nie wywalczą dla siebie mandatów parlamentarzystów, mogą po paru miesiącach walczyć o fotele radnych czy prezydentów miast.

