Nowe badania pokazuje, że największym zaufaniem wśród Polaków cieszą się prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Czy więc konflikt za naszą granicą sprawił, że mocniej ufamy władzy?
Komu ufamy?
Poparcie dla prezydenta wzrosło o aż 11 pkt. proc. – do 39,74 proc. Z kolei zaufanie do premiera podskoczyła o 8,5 pkt. – do 34,11 proc. Spadek wskazań odnotował z kolei m.in. lider Platformy Obywatelskiej. Donaldowi Tuskowi ufa 5,5 pkt. proc. Polaków mniej niż w lutym. Obecnie to tylko 24,41 proc. pytanych.
Trzecią pozycję zajmuje z kolei prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, któremu ufa teraz 33,87 proc. ankietowanych.
Za podium uplasował się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Wicepremierowi ufa 24,82 proc. To skok poparcia o 4 pkt. proc.
Efekt wojny?
Skąd biorą się takie wyniki? Zapewne działa efekt wojny. W sytuacji zagrożenia ludzie lgną do polityków, którzy obecnie rządzą krajem. Do naturalne zjawisko.
Wyzwaniem dla rządzących będzie jednak podtrzymanie owego poparcia i zaufania do kolejnych wyborów do Sejmu i Senatu, które – jeżeli odbędą się terminowo – będą mieć miejsce jesienią przyszłego roku.
Kaczyński i Morawiecki umocnili też swoje pozycje, gdy wybrali się do Kijowa na spotkanie z władzami Ukrainy. Zaprezentowali się dzięki temu jako mężowie stanu.
Obecne wyniki mogą kusić polityków z PiS, by rozpisać wybory do parlamentu wcześniej, np. jesienią tego roku, gdy działania wojenne na Ukrainie mogą już ustać.
Warto jednocześnie zauważyć, że opozycja nie radzi sobie w dobie obecnego kryzysu. PO nie potrafi przedstawić wartościowego programu gospodarczego na czas kryzysu. Ostatnie propozycje partii dot. m.in. podniesienia płac dla pracowników publicznych spotkały się z ostrą reakcję ekonomistów. Ci uznali je za populistyczne i proinflacyjne.
Opozycja nadal nie potrafi się też zjednoczyć, może zniechęcona klęską opozycji na Węgrzech. Ta ostatnia poszła do wyborów w jednym bloku, ale i tak przegrała walkę o władzę. Elekcję wygrał ponownie obóz Viktora Orbana. Ostatnie sondaże dot. polskiej sceny politycznej pokazują, że PiS także ma szansę na to, by rządzić jeszcze jedną kadencję.

