W czwartek, 31 marca prezydent Joe Biden ogłosił bezprecedensowe uwolnienie 180 milionów baryłek ropy ze strategicznych rezerw USA. To jednak nie koniec działań Białego Domu. Stany Zjednoczone zamierzają również zwiększyć wydobycie ropy poprzez naciski na jej producentów. Zgodnie ze słowami prezydenta, mieliby oni płacić za każdą niewykorzystaną koncesję na gruntach federalnych. Mamy zatem do czynienia z historyczną próbą obniżenia cen paliw i jednoczesnym nałożeniem na firmy naftowe ciężaru zwiększenia podaży.
Historyczne uwolnienie 180 mln baryłek ze strategicznych rezerw ropy 
Prezydent Joe Biden ogłosił uwolnienie baryłek ropy ze strategicznych rezerw ropy naftowej. Zgodnie z planem przedstawionym przez prezydenta z rezerw będzie udostępniany 1 milion baryłek dziennie przez sześć miesięcy. Łącznie Biały Dom chce uwolnić 180 milionów baryłek.
Urzędnicy Białego Domu powiedzieli, że będzie to “pomost”, gdy produkcja ropy naftowej w USA i na świecie wzrośnie po pandemii koronawirusa. Decyzja została podjęta w koordynacji z sojusznikami USA za granicą, w tym w Europie, chociaż urzędnicy odmówili odpowiedzi na pytanie, czy inne kraje również uwalniają beczki ze swoich rezerw.
Zapasy zostaną uzupełnione po spadku cen
Stany Zjednoczone uzupełnią zapasy baryłek w rezerwie, gdy ceny ropy będą niższe, co może pomóc do dalszej zachęty do produkcji w przyszłości. Według dziennika Financial Times amerykańska administracja ma czekać, aż “czarne złoto” osiągnie cenę 80 dolarów za baryłkę.
Urzędnicy nie chcieli jednak podać, jak szybko lub o ile ceny paliw mogą spaść w wyniku uwolnienia rezerw. Oznajmili jedynie, że nie skupiają się na natychmiastowych krótkoterminowych ruchach cenowych na rynku ropy. Ich celem jest rozwiązanie problemu braku podaży spowodowanego wycofaniem rosyjskiej ropy z rynku. Uważają, że przełoży się to na zapewnienie ulgi amerykańskim konsumentom.
Rezerwa strategiczna najniższa od 20 lat
Rezerwa strategiczna USA na dzień 25 marca, według amerykańskiej agencji rządowej zajmującą się surowcami energetycznymi EIA, wynosiła 568,23 miliona baryłek ropy, co jest najniższym poziomem od 2002 roku. Przy 180 milionach baryłek wycofanych w ramach nadchodzącej interwencji, rezerwa będzie najmniejsza od 1983 roku. Warto dodać, obecnie Stany Zjednoczone zużywają teraz o jedną trzecią więcej ropy aniżeli 39 lat temu – konkretnie około 20 milionów baryłek dziennie.
Biden chce zmusić producentów do zwiększenia wydobycia ropy
Ponadto, w ramach zaprezentowanego planu, administracja USA chce zmusić firmy energetyczne do zwiększenia wydobycia ropy poprzez nakładanie na nie dodatkowych opłat za niewykorzystywanie przyznanych im koncesji. W tej chwili mowa tutaj o niemal 9 tysiącach zezwoleń, które wciąż nie zostały wykorzystane na produkcję ropy. Oznacza to ponad 1 milion niewykorzystanych akrów, na których można robić odwierty. Spółki naftowe w USA nie mogą więc sobie pozwolić na to, by dłużej nic nie robić.
Ważny krok USA w stronę zielonej energii 
Druga część planu nakreślonego przez Joe Bidena na jego czwartkowym wystąpieniu zakłada zwiększenie produkcji „czystej” energii w USA. Prezydent zamierza poprawić zabezpieczenie amerykańskiej produkcji materiałów niezbędnych do jej wytwarzania.
Biały Dom zapowiedział zatem plan zmiany miksu energetycznego, który miałby bardziej się opierać na odnawialnych źródłach energii i wodorze. Według prezydenta plan ten nie tylko zagwarantuje nowe miejsca pracy, ale sprawi, że rodziny amerykańskie będą mieć więcej pieniędzy w kieszeniach.


