Upadek Evergrande, czyli największego na świecie dewelopera

Udostępnij

Problemy Evergrande mogą mieć negatywne skutki dla Chin, ale także dla innych azjatyckich państw. Ciężko uwierzyć, że gigant deweloperski jest na skraju upadku. Jak do tego właściwie doszło? Czy są jakieś szanse na to, że Pekin uratuje Evergrande?

Evergrande zaczęło w idealnym momencie

Ciężko uwierzyć, że tak dobrze prosperująca firma, jak Evergrande aktualnie zbliża się do upadku. Gospodarka w Chinach jest dość specyficzna — połączenie nadzoru komunistycznej partii z bardzo agresywnym kapitalizmem. Evergrande jest prywatną spółką, która ma jeden z największych długów na świecie. Jednak od początku.

Upadek EvergrandeSpółka, która zajmuje się deweloperką powstała w 1996 roku pod nazwą Hengda Group. Prezesem i jej założycielem jest Xu Jiayin, który nadal pełni funkcję szefa firmy. W 2020 roku należał do grona trzech najbogatszych chińczyków na świecie. Evergrande od zawsze zajmowało się budową i sprzedażą mieszkań. Firma wstrzeliła się w idealny okres, powstała tuż przed kryzysem chińskim z 1997 roku, po którym na rynku mieszkaniowym nastąpił wielki boom. W tym czasie osoby mieszkające na wsiach masowo zaczęły migrować do miast w poszukiwaniu lepszej pracy. Potrzebne były mieszkania, dużo mieszkań. W niektórych dziedzinach Evergrande stał się pionierem.

Spółka była jedną z pierwszych firm, która rozpoczęła sprzedaż mieszkań w ramach przedpłaty. Dokładniej, klienci kupowali wymarzone lokum, zanim ono jeszcze powstało. Dzięki temu Evergrande miał pieniądze na całkiem nową inwestycję, która nawet się nie rozpoczęła. Z biegiem czasu ta praktyka w wykonaniu spółki stała się patologiczna — Evergrande sprzedawało mieszkania, na których budowę nawet nie uzyskało pozwolenia.

Firma chętnie korzystała z taniego finansowania od chińskich banków. Dla nich był to idealny sposób na napędzanie koniunktury. Powstawało więcej mieszkań, więc potrzebne było więcej kredytów hipotecznych. Natomiast w 2009 roku Evergrande weszło na giełdę w Hongkongu. W tamtym momencie pierwsza dokonywana przez spółkę oferta publiczna dotycząca określonej liczby papierów wartościowych była warta 722 mln dolarów. Natomiast 9 lat później Evergrande został ogłoszony największym deweloperem na świecie. W tamtym momencie firma miała już spore długi, jednak najgorsze dopiero miało nadejść w czasie pandemii koronawirusa. Jak epidemia COVID-19 wpłynęła na wówczas największego dewelopera na świecie? Wstrzymane budowy to był tylko początek.

Krótka historia upadku giganta — jak doszło do zadłużenia Evergrande?

Pandemia koronawirusa wywróciła do góry nogami praktycznie cały świat. Niestety w przypadku Evergrande oznaczało to kolejne spore kłopoty. Epidemia opóźniła budowę wielu inwestycji. Do tego w wielu przypadkach pojawiły się problemy z wystawieniem pozwolenia na budowę nieruchomości, które już dawno zostały sprzedane w przedsprzedaży. Evergrande przestało płacić podwykonawcom, więc oni również przestali pracować. Niestety spółka próbowała ratować się w bardzo niekorzystny sposób.

Upadek EvergrandeEvergrande zaczęło sprzedawać kolejne mieszkania, które nawet nie były w budowie. Tym razem w promocyjnych cenach, żeby chociaż w jakimś stopniu poradzić sobie z zadłużeniem. Wiele osób zdecydowało się zainwestować, jednak do tej pory nie ruszyła budowa wielu nieruchomości. Jakby tego było mało, Ludowy Bank Chin postanowił ucywilizować rynek nieruchomości. Do tej pory w państwie środka działał on na bardzo dużym ryzyku, które przekładało się następnie na sektor bankowości.

Aktualnie dług Evergrande wynosi aż 300 mld dolarów, co oznacza, że jest wyższy niż zadłużenie Polski. Jednak komu spółka wisi pieniądze i co będzie dalej z jednym z największych deweloperów na świecie? Pekin próbuje ratować firmę.

Co się dzieje z największym deweloperem na świecie?

Evergrande może być chińskim czarnym łabędziem z długiem finansowym 89 mld USD i 4x wyższym całkowitym zadłużeniem. Szczególnie jeżeli spółka „zarazi” inne spółki i banki. Wydaje się, że najpierw poznamy jednak chińskie wydanie „whatever it takes” – napisał szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

Upadek EvergrandeNa dług spółki składają się zobowiązania w juanach, czyli chińskiej walucie oraz w dolarach. Zobowiązania wobec zagranicznych inwestorów stanowią mniejszą część zadłużenia. Przede wszystkim Evergrande ma dług wobec swoich klientów, którzy kupili mieszkania w nieruchomościach, które nawet nie są w budowie. Do tego na liście wierzycieli znajduje się około 70 tys. najróżniejszych podmiotów.

Państwo środka rozważa restrukturyzację Evergrande, która miałaby uratować dewelopera. Niestety problemy spółki mogą odbić się na gospodarce wielu państw azjatyckich. Evergrande ma długą sieć zadłużenia wobec banków, podwykonawców, obligatariuszy i dostawców. Właśnie dlatego jest to największe źródło ryzyka w jednej z największych gospodarek na świecie. Specjaliści uważają, że upadek takiego giganta, jak Evergrande powoduje spore perturbacje w całych Chinach i destabilizuje rynek azjatycki.

Evergrande to systemowo ważny deweloper, jego bankructwo spowodowałoby problemy dla całego sektora nieruchomości. Wysiłki zmierzające do odzyskania długów przez wierzycieli doprowadziłyby do gwałtownej wyprzedaży aktywów i uderzyłyby w ceny mieszkań. Marże zysku w całym łańcuchu dostaw byłyby pod presją. Prowadziłoby to również do paniki na rynkach kapitałowych – mówi Shen Meng, dyrektor firmy inwestycyjnej Chanson & Co w Rzeczpospolitej.

Na upadek największego dewelopera na świecie składa się wiele czynników

Evergrande to chińska spółka, która miała swoje początki w 1996 roku przed kryzysem chińskim w 1997 roku. Zdecydowanie pod tym względem idealnie trafiła z czasem. Wiele osób mieszkających na wsi w tamtym momencie decydowało się na przeprowadzkę do dużych miast. Potrzebne były nowe mieszkania, co spowodowało boom na rynku nieruchomości. Evergrande było jedną z pierwszych firm, które rozpoczęła sprzedaż mieszkań w ramach przedpłaty. Niestety z czasem te praktyki stały się bardzo patologiczne. Największy deweloper na świecie zaczął sprzedawać mieszkania, na których budowę jeszcze nie miał pozwolenia.

Upadek EvergrandeKryzys dla Evergrande na poważnie zaczął się wraz z pandemią koronawirusa. Epidemia opóźniła budowę wielu inwestycji, a dodatkowo w wielu przypadkach pojawiły się problemy z wystawieniem pozwolenia na budowę nieruchomości. Firma próbowała ratować się kolejną sprzedażą mieszkań w promocyjnych cenach, które także nie miały pozwolenia na budowę.

Niestety kolejne problemy dla giganta zaczęły się, kiedy Ludowy Bank Chin postanowił ucywilizować rynek nieruchomości. W państwie środka działał on na bardzo dużym ryzyku, które przekładało się następnie na sektor bankowości. Aktualnie dług Evergrande wynosi aż 300 mld dolarów. Firma zadłużona jest u około 70 tys. wierzycieli, a do tego dochodzą klienci.

Patrycja Grzebyk
Patrycja Grzebyk
Redaktorka Portfelu Polaka. Ukończyłam studia licencjackie na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Uniwersytecie Śląskim. Specjalizuje się w tematyce społecznej, finansowej i prawnej.

Najnowsze

Zobacz również