Dziś obchodzimy tłusty czwartek. Co istotne, według danych Głównego Urzędu Statystycznego spożycie wyrobów cukierniczych rośnie z roku na rok. Niestety – ich ceny również. Ile zapłacimy dziś za pączki? Przekonamy się poniżej:
Ile dziś wydamy na pączki?
Z raportu BIG InfoMonitor wynika, że o ile rok temu za pączka w przeciętnej cukierni trzeba było zapłacić około 4 złote, to teraz wydamy na niego co najmniej o złotówkę więcej.
Z kolei pączek rzemieślniczy lub taki wyrób w modnej kawiarni wiąże się już z wydatkiem rzędu kilkunastu złotych. Największe emocje generuje jednak cena pączka w warszawskiej cukierni Magdy i Lary Gessler o nazwie „Słodki Słony”. Dziś trzeba za niego zapłacić 22 PLN – o 4 złote więcej, niż w poprzedni tłusty czwartek.
Według BIG InfoMonitor „wszystko za sprawą rosnących od kilku lat kosztów produkcji. Najpierw w piekarnie uderzyła podwyżka cen gazu, potem mocno rosły ceny surowców, a obecnie, jak czytamy w Przeglądzie piekarskim i cukierniczym, dużym problemem w branży jest wzrost kosztów pracy”.
Ile pączków zjadamy w tłusty czwartek?
Okazuje się, że statystyczny Polak w tłusty czwartek zjada prawie trzy pączki. Wynika z tego, iż łącznie tego dnia konsumujemy aż 100 milionów pączków. Biorąc pod uwagę, że przeciętny pączek waży 70 gramów, zjadamy około 7 tysięcy ton tych słodkości.
Zadłużenie producentów pączków rośnie
Z raportu BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że firmy produkujące i sprzedające pieczywo oraz wyroby cukiernicze – w tym pączki, w ciągu dwóch lat zwiększyły swoje zaległe zadłużenie o blisko 50 milionów złotych, a ich nieopłacone faktury oraz raty kredytów przekroczyły na koniec 2023 roku 247 milionów PLN.
Problemy ma 948 piekarń i ponad 300 właścicieli sklepów. Największe zaległości mają producenci pieczywa i wyrobów cukierniczych w województwie łódzkim – przekraczają one 77 milionów złotych.
Tłusty czwartek – historia
Geneza tłustego czwartku sięga pogaństwa. Był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. Rzymianie obchodzili w ten sposób raz w roku tłusty dzień.
W specyficzny sposób obchodzono tłusty czwartek w Małopolsce. Nazywany on był wówczas combrowym czwartkiem. Według legendy nazwa pochodzi od nazwiska żyjącego w XVII wieku krakowskiego burmistrza o nazwisku Comber, będącego prawdopodobnie postacią fikcyjną, człowieka złego i surowego dla kobiet mających swoje kramy i handlujących na krakowskim rynku.
W każdą rocznicę śmierci przekupki na targu urządzały więc huczną zabawę i tańce. Podczas zabawy zaczepiały przechodzących tamtędy mężczyzn, których zmuszały do tańca lub do oddawania wierzchniej odzieży w zamian za krzywdy, jakie wyrządził Comber. Combrowy czwartek w Krakowie był urządzany aż do 1846 roku, gdy władze austriackie zabroniły jego obchodów.
Z kolei tłusty czwartek w dobrze nam znanej wersji słodkiej z pączkami, pojawił się w Polsce w XVI wieku. Pączki wyglądały jednak nieco inaczej niż obecnie – w środku miały bowiem ukryty mały orzeszek lub migdał.
Ten, kto trafił na taki szczęśliwy pączek, miał cieszyć się dostatkiem i powodzeniem. Z kolei typowy, kulisty kształt pączka pochodzi z XVIII wieku, gdy zaczęto używać do wypieku drożdży, przez co ciasto stało się bardziej puszyste.

