Wszyscy chyba jednogłośnie zgodzimy się, że w Warszawie nie brakuje nieruchomości, które kojarzy każdy z nas prawda? Symbolami miasta są zarówno kultowy Pałac Kultury i Nauki, jak i nowoczesne drapacze chmur – jak choćby najwyższy z nich, dopiero co wybudowany Varso. Za swój unikalny design często komentowane są również inne okazałe obiekty, takie jak Stadion Narodowy czy gmach Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.
Żadna nieruchomość w Warszawie nie budzi jednak tylu emocji, co owiany tajemnicą kompleks budynków z lat siedemdziesiątych o budzącej wyobraźnie nazwie “Szpiegowo”, znajdujący się przy ulicy Sobieskiego 100. Okazuje się bowiem, że po dekadach batalii z Federacją Rosyjską bloki te wreszcie przeszły w ręce miasta o już niebawem mają posłużyć ukraińskim uchodźcom.
Co warto wiedzieć o tym kompleksie budynków? Dlaczego Rosjanie tak bardzo nie chcieli oddawać tego osiedla Polsce? Jaka jest historia Szpiegowa? Przekonamy się poniżej:
Szpiegowo – co to jest? 
Szpiegowo to dwa połączone ze sobą kaskadowe bloki mieszkalne stojące przy ulicy Sobieskiego 100, na warszawskim Mokotowie. Powstały w latach siedemdziesiątych XX wieku i uchodzą za architektoniczną wizytówkę modernizmu z tego okresu. Szpiegowo było swego rodzaju rosyjska enklawa, pełniło rolę zaplecza mieszkaniowego pracowników Ambasady Rosji. Placówki dyplomatyczne, to tradycyjnie miejsca działania służb wywiadowczych, nie inaczej było w tym przypadku – w Szpiegowie mieszkali liczny rosyjscy szpiedzy i funkcjonariusze KGB, stąd do nieruchomości przylgnęła ta specyficzna nazwa.
Czym wyróżnia się Szpiegowo?
Gdy jedzie się ulicą Sobieskiego od strony centrum stolicy, Szpiegowo wyłania się nagle zza bloków mieszkalnych, dużo młodszych od niego. Tuż za nim jest niewielki park ze stawem, a dalej osiedle domów jednorodzinnych. Betonowy kolos składa się z dwóch kaskadowych wieżowców, mających w najwyższym miejscu po 10 pięter, połączonych ze sobą w szczycie w dość niestandardowy sposób. Cała powierzchnia liczy aż sześć tysięcy metrów kwadratowych. Był to ściśle zamknięty i dobrze strzeżony teren, odcięty od miasta i praktycznie samowystarczalny – znajdowały się tam restauracja, sauny, a nawet kino w ekskluzywnych podziemiach.
Kompleks, wraz z dziedzińcem z nieczynną fontanną, jest ogrodzony metalowym ogrodzeniem z każdej strony, a od frontu ochrania go gruby betonowy mur, stanowiący również ściany dla pomieszczeń, do których wchodzi się z wewnątrz. Okna w nim są zakratowane, przy wejściu zamontowana jest kamera, a na szczycie płotu znajduje się drut kolczasty.
Choć mieszkańcy Szpiegowa teren ulicy Sobieskiego 100 opuścili po wydarzeniach z 1989 roku, to jednak przez luki w prawie mimo wielu wezwań sądowych, nie oddali nieruchomości aż do kwietnia 2022 roku.
Warszawa przejmuje Szpiegowo
W poniedziałek 11 kwietnia, po trwających od rana rozmowach z rosyjskimi dyplomatami, w końcu Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, wraz z ambasadorem Ukrainy w Polsce Andrijem Deszczycą, wspierany przez komornika, wynajętych ochroniarzy z firmy Salus Security oraz Straż Miejską, wszedł na teren Szpiegowa zajmowany dotąd przez Federację Rosyjską. Wejście na teren osiedla zarządzanego dotąd przez ambasadę Rosji było jednak utrudnione. O godzinie 9:00 komornik w asyście policji podszedł do ochroniarzy i zażądał wydania nieruchomości. Spisany został również protokół. Następnie doszło do użycia piły i przecięcia łańcuchów. Ostatecznie brama do osiedla została otwarta.
W tej chwili sprawdzany jest stan techniczny budynku. Następnie miasto chce jak najszybciej wyremontować mieszkania – wiele firm zadeklarowało nawet, że dokona tego za darmo – i przeznaczyć je dla uchodźców z Ukrainy. Szacunkowo mogłoby zamieszkać tu nawet 70 rodzin.
Historia Szpiegowa
Dlaczego w Warszawie zbudowano osiedle dla rosyjskich dyplomatów?
Szpiegowo to zespół dwóch połączonych kaskadowych bloków przy ulicy Sobieskiego 100, które powstały w latach 1977-1978 na mocy umowy z ZSRR o wymianie gruntów pod przedstawicielstwa handlowe. Jego budowa była więc konsekwencją podpisanego pod koniec grudnia 1974 roku porozumienia Edwarda Gierka z Leonidem Breżniewem o wzajemnym przyznaniu prawa do wieczystego użytkowania wytypowanych parcel w Warszawie i Moskwie.
Budowa Szpiegowa kosztowała 21 milionów złotych. Odpowiadała za nią firma Budimex. Kompleks budynków był zaprojektowany z udziałem konsultantów z Rosji, po to by spełniał potrzeby przyszłych mieszkańców. Osiedle miało oddzielne zasilanie w prąd i ciepło. Oddzielny był system oczyszczania wody. Kompleks jest również bardzo skomplikowany, jeśli chodzi o podziemia, rozstawienie korytarzy, tunele techniczne. Do dziś wszystko jest ze sobą powiązane i połączone.
W Szpiegowie rzeczywiście mieszkali dyplomaci z ambasady ZSRR i wysocy urzędnicy z moskiewskiego biura radcy handlowego. Lokatorzy z obcym paszportem podobno czuli się tam jak u siebie – po sąsiedzku, przy ulicach Bobrowieckiej i Beethovena stały kolejne bloki zasiedlone przez rodaków. Osiedle przy Sobieskiego otaczał betonowy mur z kamerami. Każdy wchodzący był legitymowany przez wartownika.
Problemy z przejęciem Szpiegowa 
W październiku 1992 roku z Polski wyjechała ostatnia rosyjska jednostka wojskowa oraz 90 tysięcy obywateli tego kraju. O przejęciu Szpiegowa nie było jeszcze jednak mowy. Kilka miesięcy później doszło do spotkania przedstawicielstw ministerstw spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej i Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie realizacji porozumień z 1974 roku. Tematem spornym była odmowa Rosjan oddania warszawskim władzom nieruchomości użyczonych im na zasadzie coś za coś.
Okazało się bowiem, że rząd ZSRR zobowiązał się w 1974 roku oddać do dyspozycji polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych działki w Mińsku, Petersburgu oraz w Moskwie, na których konsulat generalny PRL zamierzał postawić potrzebne mu budynki. Umowa przewidywała, że do dyspozycji ambasadora PRL zostanie też wydzielone kilka hektarów na dacze pod Moskwą. W rzeczywistości nasz kraj dostał tylko jedną parcelę.
Na opisywanym spotkaniu w 1993 roku strony uzgodniły, że należy przeprowadzić inwentaryzację spornych nieruchomości, uporządkować ich stan prawny, uwzględnić nową sytuację geopolityczną (do białoruskiego Mińska nie można stosować jurysdykcji rosyjskiej), a następnie podpisać nowe porozumienia rządowe.
Stosowne porozumienia nie zostały jednak podpisane. W efekcie, przez kolejnych 5 lat rosyjska ambasada nie podejmowała tematu. Moskwa uważała zajęte w Polsce przez jej przedstawicieli nieruchomości za część terytorium państwa rosyjskiego i konsekwentnie nie płaciła za nie. Nie oddała kluczy nawet do tych budynków, gdzie już nie było rosyjskich lokatorów i które z braku konserwacji popadały w ruinę.
Przetarg na Szpiegowo
Następnie, w 1998 roku radni gminy Mokotów przegłosowali wystawienie na przetarg pięciu obiektów. Argumentowano, że urząd może nimi dysponować, skoro użytkownik nie jest wpisany jako właściciel do ksiąg wieczystych, Przetarg na 30-letnią dzierżawę dwuczłonowego bloku przy Sobieskiego 100 wygrała spółka Fart. Zatrudniała ona pracowników central handlu zagranicznego oraz negocjatorów umów gazowych Polska – Rosja. Interesy nie miały czystej kartoteki i w 2005 roku zajęła się nimi ABW. Z czasem właściciele Fartu twierdzili, że nie podpisywali żadnych umów na dzierżawę obiektu Sobieskiego 100, zawierał je były prezes spółki, który już nie żył.
Stosownych dokumentów w biurku prezesa nie znaleziono. Ostateczne śledztwo zakończyło się postawieniem zarzutu niedopełnienia obowiązków w zakresie gospodarki nieruchomościami – co naraziło Skarb Państwa na utratę 2,4 miliona złotych – ówczesnemu szefowi Urzędu Rejonowego w Warszawie.
Kiedy spółka upadła i został rozwiązany Urząd Rejonowy, na Sobieskiego 100 po zaległy od wielu lat czynsz zgłosili się wysłannicy gminy Mokotów. Ochroniarze nie wpuścili ich do środka, odesłali do ambasady rosyjskiej. Tam sekwestratorzy usłyszeli, że przetarg na wydzierżawienie Szpiegowa był nielegalny, działka jest nadal wykorzystywana przez Federację Rosyjską na cele dyplomatyczne.
Rosyjska Ambasada unika tematu
W kolejnych latach sytuacja uległa wyciszeniu. Dla przykładu, na notę dyplomatyczną Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP z 7 września 2011 roku do Ambasady Federacji Rosyjskiej przypominającą o konieczności wydania nieruchomości przy Sobieskiego 100, adresat odpowiedział, że wszelkie sprawy, również finansowe, dotyczące obiektów zajmowanych przez rosyjską dyplomację będą omawiane po uregulowaniu statusu prawnego. Podobnie został potraktowany monit, wysłany rok później. Szpiegowo w szerszej dyskusji publicznej pojawiło się ponownie dopiero w 2015 roku.
7,8 mln długu 
W 2015 Sąd Arbitrażowy Petersburga i Obwodu Leningradzkiego orzekł o eksmisji Konsulatu Generalnego RP przy ulicy Sowietskiej w Petersburgu. Zdaniem powoda – którym formalnie było przedsiębiorstwo państwowe Inpredserwis, zajmujące się obsługą zagranicznych przedstawicielstw w mieście nad Newą – Konsulat powinien zapłacić 74 miliony rubli zaległego czynszu.
Pozew obejmował roszczenia za trzy ostatnie lata – taki jest maksymalny okres roszczeń finansowych w sytuacjach, gdy nie ma spisanej umowy. Pozwani bezskutecznie powoływali się na ustne ustalenia ze stroną rosyjską, że nieruchomość w Petersburgu będzie przekazana Polsce na własność za symboliczną kwotę.
W takiej sytuacji w warszawskim ratuszu postanowiono odebrać zawłaszczone przez Rosjan nieruchomości. W lutym 2016 roku do Sądu Okręgowego w Warszawie Skarb Państwa, reprezentowany przez prezydenta stołecznego miasta, wniósł pozew przeciwko Federacji Rosyjskiej. Domagano się zapłaty za bezumowne, w złej wierze, zajmowanie trzech nieruchomości przy ulicach: Sobieskiego 100, Bobrowieckiej 2b i Kieleckiej 45.
Budynki te są bowiem własnością Skarbu Państwa, co potwierdzają księgi wieczyste. Nieruchomość przy Sobieskiego nie jest wykorzystywana w celach dyplomatycznych od ponad 20 lat, zatem nie podlega porozumieniu z 27 grudnia 1974, co z kolei oznacza brak możliwości powołania się strony pozwanej na immunitet jurysdykcyjny. Roszczenia za niezapłacony czynsz tylko w latach 2012-2015 obliczono na 7,88 miliona złotych.
Rosjanie się nie poddawali
Ambasada Rosyjska powołała się wtedy na umowę z 16 września 1996 roku między Rzeczpospolitą Polską a Federacją Rosyjską. Wynikało z niej, że wszelkie pisma sądowe do ambasady rosyjskiej należy dostarczyć za pośrednictwem polskiego i rosyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Prokuratury Generalnej. Stronie rosyjskiej przysługuje prawo odmowy przyjęcia dokumentów sporządzonych w języku polskim, jeżeli nie zostało do nich dołączone uwierzytelnione tłumaczenie na język rosyjski.
Ostatecznie pokonano i te trudności, ale nadal nikt w imieniu pozwanego nie stawiał się na rozprawy. W tej sytuacji w listopadzie 2017 roku zapadł wyrok zaoczny. Sąd orzekł, że twierdzenia powoda objęte są domniemaniem prawdziwości i Federacja Rosyjska reprezentowana przez Przedsiębiorstwo Federacyjne do Spraw Zarządzania Własnością Zagraniczną ma zapłacić Skarbowi Państwa Polskiego 7,88 miliona złotych z odsetkami. Wyrokowi nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Tuż przed uprawomocnieniem się orzeczenia adwokat strony rosyjskiej wniósł sprzeciw z powodu… nieprawidłowego doręczenia wezwania na rozprawy. Pozwany twierdził, że nie miał wiedzy o toczącym się procesie. O wyroku dowiedział się z mediów. Nazwa mojego mocodawcy różni się znacznie od wskazanej w aktach sądowych. Prawidłowo brzmi: Federacyjne Państwowe Przedsiębiorstwo Unitarne do Spraw Zarządzania Mieniem za Granicami Kraju. Poza tym nieruchomość przy Sobieskiego 100 nie należy do zasobów tej firmy.
Uprawomocnienie wyroku i… kolejne kłopoty 
Sąd Okręgowy odrzucił jednak sprzeciw z powodów formalnych, ponieważ wyjaśnienie przyszło po terminie. Wyrok się uprawomocnił. Rosjanie nie przejęli się jednak tymi orzeczeniami. W konsekwencji w 2018 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych podjęło negocjacje z Federacją Rosyjską w tej sprawie. Druga runda rozmów miała odbyć się w 2019 roku w Moskwie. Do spotkania nie doszło.
Nadeszła pora by działać
Na początku marca bieżącego roku, w świetle rosyjskiej agresji w Ukrainie, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, zadeklarował koniec pobłażliwości dla Rosjan w tej sprawie, sfinalizowanie przejęcia Szpiegowa i osiedlenie tam uchodźców z Ukrainy.
Należy jednak mieć świadomość, że pustoszały kompleks budynków przy Sobieskiego 100 przez ostatnie trzy dekady konsekwentnie popadał w ruinę. Wszystkie instalacje – elektryczne, teletechniczne, wodno-kanalizacyjne i gazowe prawdopodobnie należy zatem wymienić. Aby doprowadzić budynek do użytku trzeba przeprowadzić poważne prace remontowe, które potrwają minimum 6-8 miesięcy.
Nie zmienia to jednak faktu, że ostatecznie przejęcie szpiegowa przez warszawski ratusz i to w 100% zgodnie z prawem, pomimo ogromnego oporu strony rosyjskiej, należy uznać za spektakularny sukces. Miejmy nadzieję, że już wkrótce teren ten zostanie wspaniale wyremontowany, a następnie oddany do użytku i będzie stanowić godne schronienie dla ukraińskich rodzin, którym udało się uciec przed agresją rosyjskiego najeźdźcy.




