Do środy 16 marca, rosyjski rząd powinien się wywiązać z płatności odsetkowych od dwóch serii obligacji wyemitowanych za granicą. Choć teoretycznie posiada on środki denominowane w euro i dolarach oraz rezerwy złota, z uwagi na nałożone przez Zachód sankcje nie może ich wykorzystać. Rosyjskie instytucje nie mają do nich dostępu.
Łączna kwota zobowiązań Rosji z tytułu kuponów od obligacji rządu sięga 117 milionów dolarów. Kolejne płatności przypadają na 31 marca – w wysokości 359 milionów USD oraz 4 kwietnia – 2 miliardy USD. Jeśli Rosji nie uda się dokonać płatności, oznaczałoby niewypłacalność państwa po upływie 30-dniowego okresu karencji. Rząd w Moskwie zapowiedział jednak, że dokona niezbędnych płatności. W jaki sposób?
Co zrobi Rosja? 
Odcięcie Rosji od jej rezerw walutowych za pomocą sankcji, utrudnia spłaty długu zagranicznego w walutach. 16 marca, wypadała data spłaty odsetek od wyemitowanych przez nią w 2013 roku obligacji dolarowych na kwotę 117 milionów USD. Rosja jednak nie wyrzekła się długu i zapowiedziała, że go spłaci – tylko nie w dolarach, a w rublach.
Spłata przez Rosję zobowiązań w rublu będzie stanowić jednak złamanie warunków umów regulujących zadłużenia kraju na międzynarodowych rynkach finansowych i po okresie 30 dni oczekiwania na płatność z dopuszczalnym opóźnieniem spowoduje sytuację określaną jako techniczne bankructwo. To zjawisko polegające na tym, że kraj nie spłaca długów, choć teoretycznie ma z czego. Jednak woli przeznaczać te pieniądze na inne cele.
Jakie konsekwencje poniesie Rosja?
Najważniejszym skutkiem tej sytuacji dla Rosji będzie całkowita utrata zaufania rynków finansowych, która prawdopodobnie wywoła kolejną falę odpływu kapitału z Rosji. Kolejnym efektem będzie dalsze osłabienie rubla. Wzrosną również koszty finansowania rosyjskich przedsiębiorstw, co długofalowo przyczyni się do bankructw słabszych podmiotów i zwiększy ryzyko recesji gospodarczej.
Techniczne bankructwa innych krajów 
Ekwador
Sprawa Rosji nie jest ani pierwszym, ani zapewne ostatnim przypadkiem technicznej niewypłacalności. W XXI wieku mieliśmy z nią do czynienia co najmniej kilkukrotnie. Najbardziej spektakularny przykład tego procederu to bankructwo Ekwadoru z grudnia 2008 roku. Ówczesny prezydent tego kraju Rafael Correa po prostu odmówił spłaty odsetek, nazywając dług zagraniczny na 3,2 miliarda dolarów “niemoralnym”. Ekwador, gdyby chciał, mógł go spłacić, ponieważ miał wystarczające środki, ale rząd powiedział “nie”.
Było to przemyślane zagranie, ponieważ po krótkim czasie Ekwador odkupił większość swoich aktywów. I to płacąc po 35 centów za zobowiązanie o wartości jednego dolara. Jednak dodatkową ceną dla kraju było zamknięcie przed Ekwadorem rynku obligacji. Dopiero w czerwcu 2014 roku wyemitował dziesięcioletnie papiery o wartości 2 miliardów dolarów.
Grecja
Techniczne bankructwo kilkukrotnie zaliczyła również Grecja. Największe w 2012 roku, kiedy to niespłacony dług wyniósł aż 138 miliardów dolarów. Grecki system finansów publicznych nie wytrzymał rosnących kosztów obsługi długu, ponieważ kryzys zadłużenia w strefie euro wywindował rentowność greckich obligacji do niebotycznych poziomów. Jednocześnie, rozregulowany był system podatkowy Grecji, co skutkowało zbyt niskimi dochodami w budżecie.
Międzynarodowe instytucje finansowe, w szczególności Międzynarodowy Fundusz Walutowy, zgodziły się pomóc, ale za cenę radykalnych reform w greckim systemie finansowym. W rezultacie Grecja wpadła z deszczu pod rynnę – zacieśnienie polityki budżetowej wpędziło ją w recesję, a ta wywołała skok bezrobocia i kolejny spadek wpływów z podatków. W ciągu kolejnych trzech lat Grecja kilkukrotnie dostawała ratunkowe finansowanie, ale i tak zmuszona była negocjować z bankami komercyjnymi (głównie niemieckimi) tak zwany hair, czyli redukcję zadłużenia.
Co więcej, Grecja do dziś mierzy się ze skutkami tych problemów – bezrobocie wciąż sięga 13%, a kraj osiąga zdecydowanie słabszy wzrost gospodarczy niż inne państwa Unii Europejskie.


