W tym tygodniu Joe Biden pojawił się w Kijowie i Warszawie. Na jego wizytę odpowiedział Władimir Putin. – Zachód był ślepy na akty terroryzmu reżimu w Kijowie wobec ludności Donbasu – powiedział w swoim orędziu.
Putin: Byliśmy szczerzy i otwarci na dialog z Zachodem
– Jesteśmy w trudnych czasach, przed historycznymi wydarzeniami – powiedział Putin i dodał, że Rosja „realizuje krok po kroku zadania specjalnej operacji wojskowej”.
W jego oczach Zachód „był ślepy na akty terroryzmu reżimu w Kijowie wobec ludności Donbasu”.
– Rosja zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby pokojowo rozwiązać kryzys na Ukrainie, ale za jej plecami przygotowywany jest całkowicie inny scenariusz. Obietnice Zachodu o pragnieniu pokoju w Donbasie zamieniły się w okrutne fałszerstwo i kłamstwa, kraje te pogrążyły się w szykanach – kontynuował. – Byliśmy szczerzy i otwarci na dialog z Zachodem, wielokrotnie podkreślaliśmy, że świat potrzebuje niepodzielnego systemu bezpieczeństwa i zaprosiliśmy wszystkie państwa świata, aby o tym rozmawiać. Ale w odpowiedzi otrzymaliśmy obłudną reakcję, niewytłumaczalną odpowiedź, a także bardzo konkretne działania – rozszerzenie NATO – dodał.
Na końcu oskarżył Zachód o rozpoczęcie wojny.
– Chcę powtórzyć: to oni rozpoczęli wojnę, a my użyliśmy siły, by ich powstrzymać – powiedział.
Polski wątek
Co ciekawe, prezydent Rosji wspomniał też o Polsce.
– Obecnie z Ukrainy chcą zrobić anty-Rosję. Projekt ten nie jest nowy, sięga XIX wieku, był pielęgnowany w Austro-Węgrzech i Polsce, aby oderwać te terytoria od naszego kraju – tłumaczył Rosjanom.
To nie pierwszy raz, gdy oskarża Polskę o próby rozbioru Ukrainy. Już pod koniec ubiegłego stwierdził, że Polska chce zająć zachodnią część Ukrainy.
– Grupy nacjonalistyczne w Polsce chcą przejąć zachodnie terytoria Ukrainy, które Ukraina otrzymała dzięki decyzjom Stalina po II wojnie światowej – mówił, cytowany w grudniu ub. r. przez agencję RIA Novostii.
Oczywiście nie ma dowodów na to, że nasz kraj miał takowe plany. Wszystko wpisuje się jednak w narrację od dawna projektowaną przez Kreml, który chce uchodzić za kraj broniący się.

