Już od przeszło 20 lat świat boryka się z przedpremierowymi wyciekami dotyczącymi produktów z nowoczesnych branż związanych z rozrywką, technologią i cyfrowym światem. Początkowo polegały one na tym, że na kilka dni przed premierą, na pirackich stronach można było znaleźć do pobrania albumy muzyczne, gry komputerowe lub odcinki seriali – oczywiście nielegalnie.
W ostatnich latach wycieki przybrały jednak szerszą formę. W efekcie jeszcze przed kluczowymi konferencjami technologicznych gigantów zwołanymi w celu zapowiedzi ich nowych produktów, w sieci pojawiają się już informacje o tych nowościach – ich wygląd, specyfikacja, a nierzadko nawet ceny. Na początku wakacji z tego typu potężnym przeciekiem borykał się choćby Samsung.
Jednak okazuje się, że nie za wszystkie wycieki odpowiadają hakerzy. Spora część z nich nie wynika również z błędu popełnionego przez daną firmę, ani nie jest też żadnym wypadkiem przy pracy kogoś z zatrudnionych. Okazuje się bowiem, że niektóre wycieki stanowią celowe działania firm, są po prostu nowoczesną i dość nietypową formą marketingu. Mało tego – pierwszy oficjalny głośny przypadek takiego działania miał miejsce już 13 lat temu, o czym przekonamy się poniżej:
Przedpremierowy wyciek gry The Sims 3 akcją Electronic Arts 
The Sims 3 – ówczesna kontynuacja jednej z najlepiej sprzedających się cykli w historii gier komputerowych – miała swoją premierę w pierwszym tygodniu czerwca 2009 roku. Jej pirackie kopie krążyły po sieci jednak już cztery tygodnie wcześniej. W efekcie, według szacunków firmy, nielegalną wersję gry przed jej premierą pobrano 200 tysięcy razy. Wydaje się, że taka sytuacja powinna okazać się bardzo niekorzystna dla twórców, prawda?
Nie tym razem. Okazuje się bowiem, że za wyciekł odpowiadał sam wydawca gry – Electronic Arts, co przyznał ówczesny prezes firmy, a dziś CEO spółki Unity Technologies – John Riccitiello.
Ujawnił on, że była to specjalnie przygotowana kampania reklamowa ich produktu. Otóż, wersja gry, która wyciekła i pojawiła się na stronach pirackich miała pewne ograniczenia względem pełnej wersji. Pomijając – co oczywiste – brak możliwości rozgrywki online, zablokowany był również dostęp do obszarów produkcji pojawiających się w dalszej fazie rozgrywki.
Akcja marketingowa zakończona sukcesem
Pomimo przedpremierowego wycieku, gra The Sims 3 okazała się gigantycznym sukcesem. Już w pierwszym tygodniu jej sprzedaż wyniosła 1,4 miliona egzemplarzy, co stanowiło wtedy absolutny rekord wśród produkcji wydawanych przez Electronic Arts.
W efekcie John Riccitiello nie ukrywał, że był bardzo zadowolony ze swojej kampanii reklamowej. Co więcej, nawet zachęcił on ludzi do pobierania nielegalnych wersji gier swojego studia, gdyż jest przekonany, że po zagraniu w dany tytuł takie nieuczciwe osoby zdecydują się niezwłocznie kupić daną produkcję – aby uzyskać dostęp do zawartości dodatkowej, dostępnej na platformach Electronic Arts tylko dla legalnych nabywców.
Okazuje się jednak, że nie każdy przedpremierowy wyciek – niezależnie od tego czy został przeprowadzony celowo, jako nietypowa forma reklamy; czy absolutnie nie był zaplanowany – przynosi producentowi korzyści. W wielu przypadkach potrafi wpłynąć on negatywnie, o czym przekonamy się poniżej:
Przedpremierowy wyciek 4 odcinków Gry o Tron zaszkodził HBO 
11 kwietnia 2015 roku, na dzień przed oficjalną premierą pierwszego odcinka, do sieci wyciekły cztery odcinki piątego sezonu hitowego serialu Gra o Tron, produkowanego przez HBO. Okazało się, że tego typu sytuacja skutecznie zmotywowała tysiące niecierpliwych konsumentów do obejrzenia tych odcinków przed premierą z nielegalnego źródła. Co stało się dalej?
Widzowie zrezygnowali z abonamentu…
Choć może to zaskakiwać, HBO utraciło wtedy część widzów właśnie na rzecz nielegalnych, nieautoryzowanych źródeł cyfrowych. Konsumenci, którzy już raz zdecydowali się pobrać (lub obejrzeć na nieautoryzowanej stronie) cztery odcinki Gry o Tron, następnie przestali opłacać abonament, dzięki któremu mieli dostęp do platformy VOD z serialami HBO (lub zrezygnowali z abonamentu telewizyjnego na pakiet kanałów od HBO) i kolejne odcinki – kilka godzin po oficjalnej premierze – także pobierali z sieci lub oglądali na tego typu nieautoryzowanych stronach.
Z przeprowadzonych badań jasno bowiem wynika, że po wycieku 4 odcinków Gry o Tron w 2015 roku oglądalność w telewizji oraz na oficjalnej platformie HBO kolejnych odcinków serialu była wyraźnie niższa niż gdyby do tego wycieku nie doszło. Mało tego – inne seriale od HBO emitowane w tym samym okresie również straciły wtedy część widzów.
…I zaczęli oglądać seriale HBO w nieautoryzowanych źródłach
Jednocześnie w tym samym czasie znacząco wzrosła popularności wyszukiwań w przeglądarce Google związanych z oglądaniem Gry o Tron i innych emitowanych w 2015 roku seriali HBO online, w nieautoryzowanych źródłach. Mowa tu o takich frazach jak nazwy seriali i numery konkretnych odcinków ze słowami “zobacz online” oraz “pobierz” – zarówno po polsku jak i angielsku. 
Jak zatem widzimy, przedpremierowy wyciek może przynieść bardzo niekorzystne konsekwencje dla producentów. Co gorsza, mogą się one objawiać nie tylko jednorazowo, ale i w ujęciu długoterminowym oraz mogą dotyczyć więcej niż jednego produktu danej firmy.


