Proste i konserwatywne inwestowanie – czy to nadal ma sens?

Udostępnij

W Internecie znajdziemy naprawdę szeroki i zróżnicowany wachlarz metod inwestowania na rynku giełdowym. Wiele zależy tutaj od osobistych preferencji.

Duża liczba początkujących inwestorów popełnia jednak błąd, który polega na tym, że decydują się oni na stosowanie skomplikowanej strategii wymagającej ogromnych pokładów uwagi poświęconej nieustannej analizie technicznej i fundamentalnej, podczas gdy jednocześnie pracują oni na etacie i nie mają możliwości skoncentrować się na wyszukiwaniu takich spekulacyjnych “złotych strzałów” w wystarczającym stopniu.

Istnieją jednak klasyczne, konserwatywne strategie długoterminowe, które w swoich założeniach są stosunkowo proste i żaden inwestor nie powinien mieć problemów z ich zrozumieniem, a następnie stosowaniem.

Co więcej, wielkim zwolennikiem takich metody jest legendarny Warren Buffett, który kiedyś stwierdził, że nie interesuje go to, co dziać się będzie ze spółką przez najbliższe lata, tylko to, jak przedsiębiorstwo będzie funkcjonować przez kolejne 100 wiosen.

Czy jednak dziś – w dobie dużej niepewności gospodarczej i ogromnej liczby zmiennych czynników istotnie wpływających na rynek finansowy – rzeczywiście tego typu inwestowanie nadal się sprawdza? Przeanalizujemy to zagadnienie poniżej. Zacznijmy od przedstawienia zdecydowanie najpopularniejszej i uznanej konserwatywnej metody inwestowania:

Inwestowanie w wartość Napis "inwestor value"

Podziału na inwestowanie w wartość oraz spekulację opartą na wzroście dokonał Benjamin Graham. To światowej sławy inwestor i filozof inwestycyjny – mentor i nauczyciel Warrena Buffetta. Zdefiniował to pojęcie w 1947 roku w swojej książce “Inteligentny inwestor”.

Na czym więc polega ta metoda inwestowania? Graham rekomendował kupowanie akcji spółek o stabilnych zyskach, niskich wskaźnikach ceny do wartości księgowej oraz ceny do zysku, a także relatywnie niskim poziomie zadłużenia. Filozofia tego nurtu pozostaje niezmienna do dziś.

Z reguły klasyczne inwestowanie stanowi domenę dojrzałych inwestorów, których celem jest zbudowanie stosunkowo bezpiecznego portfela inwestycyjnego na rynku akcji, który ma zapewnić stabilny i dość wysoki zysk, lecz dopiero w wieloletnim okresie.

Cena do wartości księgowej

Głównym założeniem jest więc cena akcji tych spółek. Musi ona znajdować się poniżej ich realnej wartości zwanej także wartością księgową (czyli kapitału własnego spółki podzielonego przez liczbę akcji).

Jednak próba jej określenia zawsze nie ma pełnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, należy więc zostawić sobie margines bezpieczeństwa. sam autor kupował spółki za maksymalnie 66% ich wartości. Inwestowanie w wartość zakłada więc, iż w dłuższym okresie czasu cena wróci do poziomu jej rzeczywistej wartości.

Oznacza to, że inwestorzy stosujący tę metodę handlu nabywają akcje niedowartościowanych spółek spodziewając się, że w ciągu kilku lat – lub nawet dekady – cena ich akcji wróci wyraźnie powyżej ich wartości księgowej, zapewniając im spory zarobek.

Znajomość i rozumienie działalności spółki

Drugim elementem jest znajomość spółki. Trzeba więc rozumieć model biznesowy przedsiębiorstwa oraz znać jego mocne i słabe strony. Zwykle powinna to być spółka, które przez długi czas będzie dominująca w swoim sektorze. Dzięki temu nawet duże przeceny na rynkach w krótkim okresie nie skłonią nas do sprzedaży akcji.

Co więcej, przedsiębiorstwo powinno wytwarzać produkty, które są potrzebne do lub pożądane oraz należeć do starego sektora, dzięki czemu nie zostanie wyparta przez nowe technologie. Rewolucja technologiczna

W praktyce, filozofia inwestowania w wartość zmusza do niektórych typów spółek. Mowa tu konkretnie o akcjach przedsiębiorstw, które:

  • Nagle i gwałtownie zaczęły się cieszyć dużą popularnością
  • Technologicznych
  • Na początkowym etapie rozwoju
  • Takich, które nie wykazały jeszcze zysku
  • Bliskich bankructwa

Dzięki temu, inwestorzy stosujący tę metodę handlu nie obawiają się, że wkrótce spółki, których akcje nabyli, upadną lub zaczną przynosić straty, gdyż są one najistotniejszymi podmiotami w swoim sektorze w danych regionie.

Ograniczona dywersyfikacja

Dodatkowo, w portfolio nie powinniśmy mieć więcej niż kilka spółek. Może się to wydawać sprzeczne z zasadą dywersyfikacji, lecz dzięki temu będziemy w stanie na bieżąco śledzić wiadomości o nich oraz obserwować ich wyniki finansowe, a najlepiej nawet całych branż, w których działają.

Dzięki temu ta konserwatywna strategia inwestycyjna nie jest zbyt czasochłonna. Liczba spółek, które znajdują się w orbicie zainteresowań takiego klasycznego inwestora jest dosyć ograniczona.

Ponadto, nie trzeba tutaj śledzić zachowania akcji spółek na rynku na bieżąco – interesują nas przede wszystkim raporty kwartalne publikowane przez dany podmiot.

Ryzyka związane z inwestowaniem w wartość

Nurt inwestowania w wartość bezdyskusyjnie posiada jednak pewne istotne mankamenty, dzięki czemu spotyka się z krytyką – nawet ze strony wielu autorytetów w dziedzinie inwestowania na giełdzie.

Tanie akcje nie zawsze stanowią okazję

Po pierwsze, niska cena akcji wcale nie musi oznaczać okazji inwestycyjnej. Może ona bowiem odzwierciedlać słabą kondycję finansową spółki lub inne negatywne informacje.

Negatywny trend może być kontynuowany Inwestowanie aktywne na rynkach finansowych

Po drugie, podczas bessy nierzadko zdarza się, że dana spółka wydaje się niedowartościowana, lecz nie oznacza to, że nagle jej kurs przestanie spadać. Zwykle w takich sytuacjach jej cena kieruje się w dół razem z całym rynkiem.

Podobnie to wygląda w drugą stronę – podczas hossy spółka może wydawać się przewartościowana, lecz jej kurs i tak będzie wciąż silnie rósł, ponieważ inwestorzy będą przekonani o słuszności realizowanej przez nią strategii.

Akcje spółek wzrostowych w XXI wieku radzą sobie lepiej

Ogromne kontrowersje w przypadku inwestowania w wartość budzi również negatywne nastawienie tej filozofii wobec spółek technologicznych. Benjamin Graham uważał, że należy ich unikać, ponieważ działają one w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu, przez co trudno prognozować ich pozycję na rynku w dłuższym horyzoncie inwestycyjnym.

A jak doskonale wiadomo, to właśnie nowe technologie stanowiły zdecydowanie najlepsze inwestycje w XXI wieku – zwłaszcza w okresie hossy. W efekcie, choć w okresie ostatnich 90 lat to spółki wartościowe stanowiły ogółem wyraźnie lepszą inwestycję na amerykańskim rynku akcji (średnio o ponad 3% w ciągu roku), to jeśli pod uwagę, ostatnie 25 lat, to zwycięzcą okaże się inwestowanie w spółki nastawione na ciągły wzrost.

Drugą bardzo popularną konserwatywną metodą inwestowania jest:

Inwestowanie dywidendowe

Obecnie, z powodu bessy, która skutecznie w tym roku sparaliżowała rynki finansowe, coraz więcej inwestorów zaczęło zwracać uwagę na inwestowanie dywidendowe. Na czym ono polega?

To metoda inwestowania, która zakłada długi lub bardzo długi horyzont, co najmniej kilka, a nawet kilkanaście lat. Z tego powodu dobór spółek do naszego portfela jest tutaj absolutnie kluczowy.

Jak więc do tej strategii dobrać odpowiednie akcje? Trzeba wziąć pod uwagę kilka poniższych cech.

Regularność dywidend

Bezdyskusyjnie najważniejsza jest regularność dywidend. Jeśli dana spółka w ostatnim okresie podzieliła się dużymi zyskami, lecz w poprzednich dwóch latach przynosiła straty, oznacza to, że nie jest stabilna i należy odpuścić zakup jej akcji w tym celu, ponieważ w ujęciu długoterminowym może okazać się po prostu nieopłacalna i niepotrzebnie obciąży nasz portfel.

Warto więc skoncentrować się na spółkach posiadających długą historię wypłaty dywidendy. Powszechnie uważa się, że spółki uznawane za bezpieczne pod tym względem to te, które wypłacają dywidendę nieprzerwanie przez ostatnie 5 lat. Wbrew pozorom wybór jest szeroki, nawet na polskim rynku mamy wiele spółek, które wypłacają dywidendy nieprzerwanie już od 12 lat. Stopa dywidendy

Stopa dywidendy

Drugą bardzo istotną cechą jest stopa dywidendy. Stanowi ją stosunek dywidendy na pojedynczą akcję do ceny rynkowej akcji spółki. Sprawa jej ustalenia przez dane przedsiębiorstwo jest dość skomplikowana.

Z jednej strony, im wyższa, tym więcej pieniędzy trafia do inwestora, co powinno zwiększyć zainteresowanie jej akcjami na giełdzie. Z drugiej wysoki poziom dywidendy bardzo trudno jest utrzymać przez lata, a jej stopniowe zmniejszanie może odbić się negatywnie na nastrojach inwestorów, a następnie stabilności kursu akcji.

Istnieją jednak spółki, które cieszą się dużym zaufaniem ze strony inwestorów, dzięki temu są w stanie spełniać te dwa warunki.

Kurs akcji

Trzecim bardzo ważnym czynnikiem, na podstawie którego wybieramy spółki warte zainwestowania, jest zachowanie ich kursu. Nie chcemy, by cena ich akcji spadała, przecież gdy tak się dzieje, wartość naszego portfela inwestycyjnego maleje i to pomimo wypłacanych przez te spółki dywidend.

Z drugiej strony, gdy ich wartość mocno wzrasta i ich akcje stają się o wiele droższe, większość zysków najczęściej przeznaczają na rozwój, co odbija się na poziomie powyżej opisanej stopy. Dlatego należy przeanalizować sytuację na rynku i wybrać spółki, które oferują “złoty środek”, łącząc wszystkie te cechy.

Stopa wypłaty dywidendy

Ostatni z kluczowych czynników charakteryzujących opłacalne spółki dywidendowe, to stopa wypłaty dywidendy. Pod tą nazwą, której nie należy mylić ze stopą dywidendy, kryje się prosty współczynnik, mówiący ile procent (jaką część) zysku netto z poprzedniego roku spółka zdecydowała się wypłacić w tym roku w postaci dywidendy.

Jak nietrudno się domyślić, im wyższa stopa wypłaty dywidendy, tym lepiej, ale ważniejsza jest tutaj jednak stabilność tego wskaźnika, a nie to ile procent wynosi – tak długo jak stopa dywidendy (czyli wcześniej omawiany stosunek dywidendy do ceny pojedynczej akcji) wypada korzystnie.

Na co jeszcze zwrócić uwagę?

Opłaty i prowizje maklerskie

Istotną kwestią w inwestowaniu dywidendowym są opłaty i prowizje maklerskie wiążące się z posiadaniem rachunku. Przede wszystkim ważne jest, żeby rachunek był darmowy. W portfelu dywidendowym dokonywali będziemy sporadycznych transakcji, dlatego więc brak opłat za samo prowadzenie rachunku jest kluczem. Opłaty i prowizje

Ewentualne powiązanie wysokości opłaty z wolumenem obrotu jest dopuszczalne, ale tylko w sytuacji, jeżeli jedna transakcja za niską kwotę na koncie w całości znosi opłatę. Wtedy będziemy w stanie dokupywać co miesiąc pojedyncze akcje którejś z naszych dywidendowych spółek i sprawa załatwiona.

Z kolei wysokość prowizji ma tutaj mniejsze znaczenie niż przy innych spekulacji lub innych portfelach inwestycyjnych, gdyż transakcji w portfelu dywidendowym dokonuje się relatywnie mało, lecz regularnie.

Rachunek IKE lub IKZE

Jeśli zakładamy długi horyzont inwestycyjny dla portfela dywidendowego – a w przypadku tej metody handlu powinno to być naszym obowiązkiem – i interesuje nas inwestowanie w spółki dywidendowe wyłącznie na polskim rynku akcji, czyli na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i rynku NewConnect, najlepiej jest robić to za pośrednictwem konta IKE lub IKZE.

W ramach tych rachunków możemy samodzielnie budować nasze portfolio, jednocześnie otrzymując zwolnienie z podatku od dywidendy i od zysków kapitałowych, jeśli tylko dokonamy wypłaty środków po 60. (IKE) lub 65. (IKZE) roku życia

Uśrednianie ceny

Co ciekawe, w przypadku inwestowania dywidendowego na ogół pozytywnie wypada pewna kontrowersyjna metoda uznawana najczęściej w innych rodzajach spekulacji i inwestowania za niekorzystną. Mowa tutaj o uśrednianiu.

Jeśli kurs akcji spółki dywidendowej, którą posiadamy w portfelu znalazł się w trendzie spadkowym, a dokonaliśmy analizy danego waloru, oceniliśmy jego długofalową perspektywę, uznaliśmy, że jest ona pozytywna, a także jesteśmy przekonani co do zdolności dywidendowej spółki w perspektywie kilkuletniej, jak najbardziej możemy dokupić jej akcje po niższej cenie – zwłaszcza jeżeli mowa tutaj o reinwestowaniu zysków z dywidend.

W takiej sytuacji powstaje nam osobista stopa dywidendy, która będzie się różnić od tej rynkowej. Jak ją wyliczamy? Po prostu dzielimy aktualną wartość dywidendy na pojedynczą akcję przez naszą średnią cenę zakupu akcji danej spółki. Jak nietrudno się domyślić, im wyższa osobista stopa dywidendy (zwłaszcza, jeśli osiąga ona lepszą wartość niż aktualna rynkowa stopa dywidendy), tym korzystniej dla nas.

Dywersyfikacja Trzy koszyki z pieniędzmi w różnej formie

Na sam koniec, jak w przypadku każdej strategii inwestycyjnej, przy budowie portfela dywidendowego należy pamiętać o odpowiedniej dywersyfikacji. Chodzi po prostu o to, aby załamanie kursu danej spółki lub krach całej branży nie spowodował prawdziwej katastrofy w naszym portfelu dywidendowym.

Zakładając, że na rachunku posiadamy 5 spółek dywidendowych i dwie z nich w danym roku nie osiągnęły zysków, to nasz dochód pasywny może się zmniejszyć nawet o kilkadziesiąt procent.

W przypadku posiadania akcji kilkunastu stabilnych spółek, które nieprzerwanie wypłacają dywidendę od lat, takiego ryzyka nie będzie, nawet jeśli na rynku dojdzie do widocznego pogorszenia się warunków. W efekcie, im więcej nieskorelowanych i solidnych spółek dywidendowych posiadamy w swoim portfelu, tym lepiej.

Czy inwestowanie dywidendowe wciąż ma sens?

Niektórzy eksperci ostrzegają, iż ze względu na nadchodzące wielkimi krokami spowolnienie w gospodarce, zyski spółek giełdowych będą w najbliższym czasie mocno ograniczone, co oczywiście odbije się na wysokości wypłacanych przez nie dywidend. Czy zatem ta metoda handlu nadal ma sens?

Mimo wszystko, wydaje się, że jak najbardziej jest to wciąż dobra strategia. Po pierwsze, w ubiegłym roku zarówno na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie jak i na Wall Street doszło do poważnych przecen na rynku akcji. W efekcie, ich wyceny są dziś w wielu przypadkach stosunkowo niskie. Zysk z dywidend

Po drugie, jak już zostało wspomniane, mówimy tutaj o inwestowaniu długoterminowym, w którym horyzont inwestycyjny powinien wynieść nawet kilkanaście lat. Jeśli zatem dobrze dobierzemy spółki dywidendowe do naszego portfela, to czerpanie z nich dowodu pasywnego przez ponad dekadę, może okazać się prawdziwym strzałem w dziesiątkę.

Warto jednak dodać, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z aż tak nieskomplikowaną i intuicyjną metodą inwestowania. Aby nasza strategia dywidendowa okazała się skuteczna, z całą pewnością trzeba poświęcić w niej pewną ilość czasu i wysiłku, aby wybrać odpowiednie spółki.

Jakub Bandura
Jakub Bandura
Redaktor portalu PortfelPolaka.pl. Wiedzę z zakresu rynków finansowych i inwestowania zgłębiał na studiach ekonomicznych. Trader rynku OTC i Forex preferujący handel krótkoterminowy. Entuzjasta statystyki oraz analizy technicznej instrumentów finansowych.

Najnowsze

Zobacz również