Polski sektor bankowy w obliczu konfliktu na Ukrainie

238

Konflikt na Ukrainie wywołuje gospodarcze konsekwencje także w Polsce. W wyniku tragedii wojny, do Polski przybyło według szacunków już nawet do 2 milionów uchodźców. Teraz, sektor bankowy musi poradzić sobie z obsługą klientów, którzy często nie dysponują właściwymi dokumentami, a chcą prędko rozpocząć pracę. Jak polskie banki sobie z tym poradzą?

O tym Przemysław Tabor – redaktor Comparic24.tv, porozmawiał z Przemysławem Barbrichem – dyrektorem Zespołu Komunikacji i PR Związku Banków Polskich.

Rozmowa z Przemysławem Barbrichem ze Związku Banków Polskich

Jak polskie banki mogą sobie poradzić z obecnym napływem uchodźców z Ukrainy do Polski?

Banki już sobie z tym poradziły. W Polsce mamy jeden z najnowocześniejszych systemów bankowych w Europie. W tym celu banki maksymalnie uprościły wszystkie procedury dla uchodźców z Ukrainy, aby w jak najszybszy sposób mogli zacząć funkcjonować w polskim sektorze bankowym.

Wystarczy, że Ukrainiec przyjdzie do oddziału bankowego z paszportem lub ukraińskim dowodem i wizą typu D lub C. Co więcej, banki od razu przygotowały swoje strony internetowe w języku ukraińskim, na infoliniach także znaleźli się pracownicy posługujący się tym językiem.

Co więcej, warto zauważyć, że banki zbierały doświadczenia z obsługi klientów z Ukrainy już od lat – w końcu już przed wybuchem wojny w Polsce żyło i pracowało 1,3 miliona obywateli Ukrainy.

Jak banki jeszcze pomagają Ukrainie?

Dla przykładu Bank Gospodarstwa Krajowego otworzył specjalny numer rachunku, na który można bezpośrednio wpłacać pieniądze na pomoc Ukrainie – przekazywane są one do Narodowego Banku Ukrainy.

Na co powinno się zwrócić uwagę, by nie paść ofiarą oszustwa związanego z bankowością?

Polacy powinni być ostrożni – pojawiają się bowiem strony internetowe, gdzie świat przestępczy prosi o podanie adresu, w którym my chcemy udostępnić lokal uchodźcom. Przy tej okazji często proszą również o inne dane – takie jak imię, nazwisko czy numer PESEL.

To powinno nas zaniepokoić. Powinniśmy więc zwracać się po prostu bezpośrednio do organizacji pomocowych, a nie podawać danych i dokonywać przelewów na konta dziwnych, podejrzanych zbiórek.

W tym roku inflacja ma wynieść średnio 10%, a w następnym – 9%. Jakie będą tego konsekwencje gospodarcze?

Inflacja będzie wyraźnie przekładać się na gospodarkę. Jest to już widoczne choćby na rynku budowlano-montażowym, gdzie ceny materiałów kosmicznie poszybowały w górę. Dodając do tego pandemię koronawirusa i wojnę na Ukrainę uzyskujemy mieszankę, który paraliżuje gospodarczo kraj i będzie trzeba z jej skutkami radzić sobie przez lata. W pierwszej kolejności powinno się dynamicznie podnosić stopy procentowe. Z drugiej strony, grozi nam wtedy stagflacja.

Kolejnym rozwiązaniem są tarcze inflacyjne. Należy jednak pamiętać, że obniżenia VAT czy akcyzy przynoszą krótkotrwałe efekty, ale z całą pewnością w przyszłości przyjdzie nam za to zapłacić. W efekcie, inflacja będzie nad dotykała przez dłuższy okres.

Dla niektórych Polaków raty kredytów wzrosły w ostatnich miesiącach o kilkadziesiąt procent. Co czeka rynek hipoteczny?

Dekadę temu stopy procentowe były na jeszcze wyższym poziomie niż w tej chwili. Wielu kredytobiorców doświadczyło więc najpierw gwałtownego spadku rat. Teraz znów płacą więcej, taki jest jednak rynek, należało się po prostu z tym liczyć, rynek nieruchomości na tym nie ucierpi, po prostu obecnie wzrośnie popyt na nieruchomości za gotówkę, w celach inwestycyjnych.

Czy banki badają zdolność kredytową klientów pod kątem potencjalnego dużego wzrostu stóp procentowych, zgodnie z zaleceniami KNF?

Oczywiście, że tak. Co więcej, banki oferują klientom stałe oprocentowanie na kredyt na 5 lub 7 lat.

Zapraszam do samodzielnego zapoznania się z całą rozmową, znajduje się ona poniżej.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments