W ramach opozycji trwa dyskusja dot. tego, w jakiej formule wystartować w kolejnych wyborach do Sejmu i Senatu. Wiele wskazuje na to, że podzielona jest nie tylko opozycja, ale sama PO.
Schetyna: wtedy wygralibyśmy wybory!
W rozmowie z Radiem Zet były przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna przyznał, że była szansa, by jego partia wygrała trzy lata temu wybory parlamentarne. – Wierzę, że gdyby na czele PO stanął Tomasz Siemoniak, to wygralibyśmy wybory parlamentarne – podkreślił Grzegorz Schetyna. Dodał, że „ nie wiadomo czy wróciłby Donald Tusk”.
Potem został zapytany, czy to wina Borysa Budki. – (Borys Budka – red.) Nie położył sprawy, tylko PO jest partią demokratyczną, wybiera przewodniczącego, a on ma za zadanie wygrać wybory parlamentarne – wyjaśnił.
Dodał, że do wygrania wyborów potrzebne jest „utrzymanie tempa budowania relacji między partiami i filozofia paktu senackiego”.
Nie chciał wyjaśnić, po której stronie sporu wewnątrz PO stoi: Tuska czy Trzaskowskiego.
– Bliżej mi do Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej. Bo to jest takie pytanie: czy kochać mamusię czy tatusia? Ja kocham wygrywać. Tworzyłem Platformę i wiem jaka ona jest ważna. Wiem, jakie doświadczenie ma Donald Tusk i ile osiągnął i jakie perspektywy są przed Rafałem Trzaskowskim – dodał Schetyna.
Nowa partia?
Co ciekawe, pomysłu na wspólną listę opozycji nie pochwala też Bronisław Komorowski.
– Według mnie szansa będzie polegała również na tym, że pojawi się środowisko polityczne, które potrafi odebrać część sfrustrowanych, zniechęconych do PiS dawnych wyborców. To musi być formacja umiarkowanie konserwatywna, proeuropejska, ale jednocześnie szanująca tradycyjny system wartości – mówił były prezydent w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Nie chodzi jednak o nową partię a o sojusz istniejących ugrupowań.
– Są trzy podmioty polityczne, które deklarują formę umiarkowanego konserwatyzmu. To przede wszystkim PSL wraz z Koalicją Polską, to jest środowisko Szymona Hołowni i to jest partia Jarosława Gowina – wskazał Komorowski. – Ja namawiam te środowiska do tego, aby pokazały, ze potrafią ze sobą blisko współpracować i że są w stanie wystawić wspólną listę w wyborach do Sejmu. Bo mam nadzieję, że do Senatu uda się stosunkowo łatwo utrzymać wspólną listę w ramach okręgów jednomandatowych, obejmującą praktycznie wszystkie środowiska opozycyjne – dodał.

