Prawo i Sprawiedliwość (PiS) nadal zdecydowanie wygrałoby wybory parlamentarne, gdyby te odbyły się w najbliższą niedzielę – tak wynika z nowego sondażu United Surveys dla „Dziennika Gazety Prawnej”. Jakie wyniki uzyskały jednak poszczególne partie?
PiS nadal liderem
Ze wspomnianego badania wynika, że gdyby wybory do Sejmu odbyły się w najbliższą niedzielę, w głosowaniu wzięłoby udział 52,3 proc. respondentów, z czego 46,3 proc. odpowiedziało, że „zdecydowanie” poszłoby do urn, a 6 proc., że „raczej” odwiedziłoby lokalne wyborcze. 45,3 proc. respondentów nie poszłoby głosować.
Większą gotowość do głosowania przedstawiają mężczyźni (54 proc.) niż kobiety (51 proc.). Swój głos do urny wrzuciłoby 55 proc. respondentów z wykształceniem wyższym i 66 proc. respondentów w przedziale wiekowym 60-69 lat.
Jakie zaś wyniki uzyskały poszczególne partie? Na PiS chce głosować aż 35,4 proc. respondentów. Z kolei na Koalicję Obywatelską ponad 10 proc. mniej – 25 proc. badanych. Podium domyka Polska 2050 z poparciem na poziomie 9,5 proc.
Lewica znalazła się tym razem na 4. miejscu z wynikiem 8,9 proc.. Jedynie 5,1 proc. osób chce głosować na Konfederację, co jest jednak wynikiem o tyle zadowalającym, że sojusz narodowców i liberałów wszedłby do Sejmu. Tego ostatniego nie można powiedzieć o PSL, które w tym badaniu ma tylko 4,2 proc. poparcia.
Aż 11,9 proc. ankietowanych nie wie, na jaką partię oddałoby swój głos.
Przyszły Sejm
Jak wskazują eksperci, np. politolog i historyk prof. Antoni Dudek, kolejny parlament będzie miejscem burzliwych obrad. Żadna z partii nie uzyska tym razem zdecydowanej większości, więc nie będzie mowy o samodzielnym rządzeniu krajem przez jedno ugrupowanie, co ma miejsce obecnie.
PiS może zachować stery, ale raczej w koalicji z np. Konfederacją lub PSL, jeśli ludowcy wejdą do Sejmu.
KO może z kolei mieć szansę współtworzyć rząd z Lewicą i Polską 2050.
Tak naprawdę nie wiadomo jednak, jaka siła polityczna będzie rządzić Polską od 2023 r. Różnice pomiędzy blokiem PiS a opozycji są w sondażach tak nikłe, że o przyszłości kraju mogą zadecydować pojedynczy posłowie (łącznie z tymi, którzy po wyborach przejdą ze swoich partii do PiS).

