122 osoby powiązane z PiS w 19 spółkach giełdowych z udziałem Skarbu Państwa zarobiły w latach 2016-2021 łącznie 267 mln zł. A przynajmniej to wynika z danych, które przeanalizowała Bianka Mikołajewska w Wirtualnej Polsce.
Milionerzy z PiS
Z raportów 19 spółek giełdowych z udziałem Skarbu Państwa wynika, że w latach 2016-2021 122 ludzi związanych z PiS zarobiło w nich łącznie 267 mln zł.
Najwięcej zarobił Michał Krupiński. To były prezes PZU i Pekao SA oraz były szef rady nadzorczej Alior Banku, a także, co jest może najważniejsze w tym kontekście, jak dodaje wp.pl, „wieloletni przyjaciel ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro”. W lutym 2021 r. powołano go do rady nadzorczej Gemini Polska. W latach 2016-2021 zarobił łącznie 13,314 mln zł.
Obłowił się też prawnik Maciej Rapkiewicz. To były członek rady nadzorczej Alior Banku, od marca 2016 r. członek zarządu PZU. Był członkiem zarządu Fundacji Instytutu Sobieskiego. W przeanalizowanych latach zarobił 9,399 mln zł.
Do tej Wielkiej Trójki dochodzi adwokat Bartłomiej Litwińczuk, dyrektor w grupie PZU, który w czerwcu 2020 r. został powołany na stanowisko członka rady nadzorczej grupy Azoty. W latach 2016-2021 zarobił 9,294 mln zł.
Kolejne miejsca to:
Piotr Woźniak – zarobił 8,922 mln zł;
Aleksandra Agatowska – zarobiła 8,613 mln zł;
Mieczysław Król – zarobił 7,630 mln zł;
Maks Kraczkowski – zarobił 7,420 mln zł;
Małgorzata Sadurska – zarobiła 6,954 mln zł;
Zbigniew Leszczyński – zarobił 6,773 mln zł;
Wojciech Wardacki – zarobił 6,681 mln zł.
Do tego warto dodać prezesa Orlenu Daniela Obajtka (zarobił 5,803 mln zł). Od marca 2018 roku stał na czele spółki Energa. W Orlenie, którym obecnie zarządza, od 2019 do końca 2021 roku zarobił 4,643 mln zł.
Wizerunkowy problem PiS
Powyższe dane są problematyczne dla PiS, bowiem partia ta starała się uchodzić za bliższą zwykłych ludzi. Sam jej prezes Jarosław Kaczyński mówił, że „do polityki nie idzie się dla pieniędzy”.
– Stanęła sprawa kandydowania tych, którzy jednocześnie mają wysokie pensje w spółkach skarbu państwa. I zapadła decyzja zgodna z tym, co mówiłem do tej pory – mówił prezes PiS w 2018 r., zacytowany przez „Gazetę Wyborczą”. – Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Ci, którzy są w spółkach, są przez nas szanowani, ale nie będą kandydowali.

