Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), na łamach „Pulsu Biznesu” wskazał na to, jakie widzi zagrożenia dla polskiej gospodarki.
Inflacja zacznie hamować
„Mamy silne fundamenty i wszystko wskazuje, że inflacja będzie szybko hamować już za trzy miesiące” – pisze Borys we wtorkowym numerze dziennika.
Do tego dodał, że poziom naszego długu publicznego jest dziś jednym z najniższych w Unii Europejskiej. Ostatnio spadł względem PKB. „Stało się tak mimo olbrzymich kosztów działań antykryzysowych, ponieważ przed pandemią w ramach tzw. Planu Morawieckiego doszło do silnego uszczelnienia systemu podatkowego, a deficyt budżetowy jest pod kontrolą” – wskazał Borys.
„Sytuacja finansowa gospodarstw domowych i firm jest stabilna, co zawdzięczamy rekordowo niskiemu bezrobociu, wzrostowi płac i najwyższym w historii wynikom finansowym przedsiębiorstw” – kontynuował optymistyczne informacje.
Polska jest, jak uważa, w gronie największych beneficjentów KPO i funduszy z kolejnej perspektywy finansowej UE.
„Jeżeli w 2023 r. uda się je uruchomić, czeka nas kolejna kilkuletnia fala inwestycji. To wszystko przemawia za tym, że polską gospodarkę czeka miękkie lądowanie – bez recesji i przy spadku inflacji – oraz stopniowe ożywienie z pełnym powrotem do szybkiego wzrostu w 2024 r. To ważne dla naszego kraju miesiące i lata, zagrożeń nie brakuje, a skutki błędów mogą być fatalne. Zapnijmy więc pasy” – dodał.
O jakich zagrożeniach jednak pisze? „Wysokie światowe ceny ropy i gazu przekładają się na deficyt handlowy i na rachunku obrotów bieżących. I to właśnie inflacja, kryzys energetyczny i równowaga zewnętrzna są dzisiaj największymi wyzwaniami. Jeżeli te parametry wrócą do równowagi, ustabilizujemy trajektorię lotu w nadchodzącym roku” – tłumaczył.
Zauważył także, że obecnie wiele krajów zmaga się z dylematami polityki gospodarczej, bowiem „z jednej strony trzeba łagodzić społeczne koszty kryzysu, a z drugiej – hamować inflację”.
O skutkach popełnienia błędy dowiedziały się już na własnej skórze m.in. Sri Lanka, Argentyna, Węgry, Japonia i Wielka Brytania, „których waluty znalazły się pod olbrzymią presją, a sytuacja ekonomiczna jest bardzo niestabilna”.

