Podwyżki stóp procentowych i restrykcyjna polityka kredytowa banków sprawiły, że kredyt hipoteczny przestał być atrakcyjnym rozwiązaniem, a ponadto ekstremalnie trudno go uzyskać. Sierpniowy odczyt indeksu popytu na kredyty mieszkaniowe BIK informuje, że banki i SKOK-i przesłały zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o niemal 73% w porównaniu do sierpnia 2021 roku. Liczba osób wnioskujących także zmniejszyła się o ponad 70%.
W efekcie, niejako z przymusu w naszym kraju nastąpił prawdziwy boom na rynku najmu. Nie powinno więc dziwić, że czynsze w mieszkaniach na wynajem od początku roku wzrosły w całej Polsce średnio o 20%.
Taka sytuacja na rynku to okazja dla funduszy PRS, które inwestują w portfele mieszkań na wynajem. Polski Związek Firm Deweloperskich potwierdza duże zainteresowanie takimi projektami. Przedstawiciele branży dodają jednak, że to również szansa na wzrost oferty mieszkań na wynajem nie tylko w największych aglomeracjach, ale i w mniejszych miastach, które dzięki temu mają obecnie znacznie lepsze perspektywy rozwoju.
Czas na rozwój mniejszych miast 
Według ekspertów nadszedł czas, aby to nie tylko największe metropolie dominowały na rynku nieruchomości. Pierwsze w kolejce do rozwoju są obecnie miasta powyżej 150 tysięcy mieszkańców, takie jak Bydgoszcz, Lublin, Białystok, Częstochowa, Radom, Rzeszów, Kielce, Gorzów Wielkopolski czy Zielona Góra.
Przyciągają one do siebie Polaków miejscami pracy oraz uczelniami wyższymi, dlatego mogą stać się atrakcyjną alternatywą dla ekstremalnie drogiej Warszawy, Wrocławia, Krakowa czy Gdańska, gdzie nie tylko ceny zakupu, ale i najmu mieszkań stały się astronomiczne.
Wzrośnie liczba inwestycji funduszy PRS?
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Otóż, choć lokalne rynki najmu, nawet w opisanych mniejszych miastach, są w stanie wchłonąć setki mieszkań, ale do budowy zasobów potrzeba znacznie większych środków, niż są w stanie zapewnić portfele inwestorów indywidualnych.
W efekcie lukę po deweloperach mogą wypełnić fundusze PRS, nabywające hurtowo mieszkania pod wynajem. Dziś co prawda inwestycje w mniejszych miastach nie cieszą się takim zainteresowaniem funduszy PRS, jak nieruchomości w największych metropoliach, ale według ekspertów od rynku mieszkaniowego to tylko kwestia czasu i zmiany optyki.
Podobny zwrot z inwestycji, co w największych miastach 
Wynika to z prostego faktu. Otóż, co prawda przychody z czynszów są niższe niż w aglomeracjach, ale i koszty nabycia są niższe, co oznacza, że zwrot z inwestycji jest podobny. Widać to dobrze po rozwiniętym rynku wynajmu od osób indywidualnych.


