Obawy przed blackoutem – jaki miałby on wpływ na gospodarkę?

Udostępnij

W tym tygodniu Polskę zaatakowała kolejna fala upałów. Synoptycy ostrzegają, że wskazania termometrów w najbliższych dniach mogą sięgnąć nawet 38 stopni Celsjusza. A przecież temperaturę podaje się w cieniu. Nie ma więc wątpliwości, że czekają nas bardzo gorące i trudne dni. Szczególnie do upałów przygotowują się elektrownie, które przez ogromne zapotrzebowanie na prąd z powodu klimatyzacji, będą pracować na granicy wytrzymałości.

Czy w takiej sytuacji grozi nam blackout? Teoretycznie, aby w Polsce nagle zabrakło prądu, musiałoby dojść do splotu co najmniej kilku nieszczęśliwych i nieprzewidzianych okoliczności. Obawy przed tym zjawiskiem jednak rosną. Już na początku lipca polski system energetyczny znalazł się bowiem bardzo blisko punktu krytycznego. Jakie konsekwencje wystąpienia blackoutu przyniosłoby polskiej gospodarce? Przekonamy się w dalszej części tekstu. Zacznijmy jednak od wyjaśnienia czym dokładnie jest blackout:

Blackout – co to znaczy? Blackout

Blackout to nic innego, jak nagła i poważna awaria systemu elektroenergetycznego powodująca dłuższą przerwę w dostawie energii. Jest to zatem sytuacja, w której w tysiącach mieszkań oraz domów nie ma prądu.

Przyczyny blackoutu mogą być różne – do najpopularniejszych należą uszkodzenia sieci przesyłowych oraz awarie w elektrowniach. W grę wchodzą również ataki, na przykład terrorystyczne, na infrastrukturę związaną z energią elektryczną.

Blackout w Argentynie

Do dużego blackoutu na świecie doszło między innymi w Argentynie w 2019 roku. Katastrofę wywołało uruchomienie mechanizmów ochronnych na linii energetycznej między dwoma elektrowniami, Yacyretá i Salto Grande, co odłączyło je od sieci. W efekcie dostęp do energii straciło 48 milionów osób w Argentynie, Urugwaju i Paragwaju. Kryzys opanowano po kilkunastu godzinach.

Blackout w Azji Środkowej

Do ostatniego wielkiego blackoutu doszło natomiast w styczniu tego roku w Azji Środkowej. Spora część Kazachstanu, Uzbekistanu i Kirgistanu została pozbawiona elektryczności po wstrzymaniu dostaw przez KEGOC, kazachskiego zarządcę sieci przesyłu energii elektrycznej. Firma tłumaczyła, że doszło do awarii po przeciążeniu 530 linii przesyłowych z północy przez wschód na południe Kazachstanu. To odbiło się na pracy całego połączonego systemu elektroenergetycznego Azji Środkowej.

Pierwsze sygnały o problemach energetycznych w Azji Środkowej napłynęły wtedy z Ałmatów, największego miasta Kazachstanu. Ponad dwa miliony jego mieszkańców zostało na wiele godzin pozbawionych prądu.

Wkrótce okazało się, że energii elektrycznej nie ma także na południu Kazachstanu oraz w sąsiednich państwach. Bez prądu zostało w efekcie większość miast w Uzbekistanie. W stolicy tego kraju Taszkencie przestało nawet jeździć metro, a mieszkańców uprzedzono o problemach z dostawą wody i ogrzewania. Pracę wstrzymało również większość lotnisk. Blackout

Jeszcze gorzej było w Kirgistanie, praktycznie całkowicie pozbawionym elektryczności. W stolicy tego kraju zabrakło zimnej wody po zatrzymaniu tłoczących ją pomp elektrycznych. Odnotowano też problemy w działaniu telefonów i Internetu, a na skrzyżowania wysłano policjantów, aby kierowali ruchem po wyłączeniu sygnalizacji świetlnej. Dostawy prądu w tych trzech krajach zostały wznowione dopiero po kilkunastu godzinach.

Blackout w Szczecinie

8 kwietnia 2008 r. doszło do największej awarii prądu w powojennej historii Polski. Mowa oczywiście o wystąpieniu blackoutu w Szczecinie. Przyczyną awarii były nocne opady mokrego śniegu. Pod jego ciężarem uszkodzone zostały cztery linie wysokiego i niskiego napięcia, zasilające lewobrzeżną część Szczecina.

Miasto pogrążyło się w ciemnościach, nie jeździły tramwaje, przestały działać pompownie wody, telefony, były problemy z ogrzewaniem, nie działały terminale w sklepach, zamknięto szkoły i urzędy, szpitale pracowały w trybie ostrego dyżuru, wstrzymano planowane operacje… W efekcie miasto zostało pozbawione prądu na ponad 14 godzin. Straty powstałe w wyniku tego blackoutu oszacowano na ponad 50 milionów złotych.

Co może wywołać blackout w Polsce?

Dziś podstawowym czynnikiem wywołującym obawy o wystąpienie blackoutu w Polsce są fale upałów, które obecnie dają się we znaki praktycznie wszystkim krajom Europy.

Dla polskiego systemu energetycznego stanowią one zagrożenie, ponieważ większość naszych elektrowni potrzebuje dużych ilości wody, by normalnie funkcjonować. Gdy wody w rzekach jest mało, bloki na węgiel muszą ograniczać pracę, czyli produkować mniej energii – podczas, gdy zapotrzebowanie na nią znajduje się na szczytowym poziomie. Elektrownia węglowa

Co więcej, lato to także ulubiony czas dla energetyków na remonty i w efekcie naprawy często realizowane poza oficjalnymi harmonogramami, co jeszcze bardziej ogranicza produkcję prądu.

Skutki potencjalnego blackoutu dla polskiej gospodarki

Jak łatwo się domyślić, blackout stanowi gigantyczny problem dla gospodarki całego kraju. Brak prądu w przestrzeni publicznej to nie tylko ciemność w domu i na ulicach czy niemożność naładowania telefonu czy laptopa.

Bez prądu nie działają też sklepy, terminale płatnicze i bankomaty. To także brak wody w kranie, oraz niedziałające sieci komórkowe, czyli odcięcie od możliwości kontaktu ze światem. Po prostu przestajemy wiedzieć co się dzieje. Wystarczy kilka godzin, aby doszło do prawdziwego paraliżu komunikacyjnego i totalnego chaosu – zwłaszcza, że tramwaje i metro również przestają działać.

Jak wyglądał wspomniany blackout w Ameryce Południowej? Otóż większość ludzi usiłowało wyjechać z miast do rodziny na wieś – ponieważ one miały z pewnością zapasy wody i jedzenia – ale brak sygnalizacji świetlnej sparaliżował ruch uliczny. Samochody stojące godzinami w korkach zużyły paliwo, a zatankować nie ma jak, ponieważ dystrybutory też potrzebują prądu. Porzucone auta blokowały więc ulice. Blackout

Brzmi to, jak scenariusz filmu katastroficznego, prawda? Niestety w przypadku blackoutu tak prezentuje się rzeczywistość. A im dłużej on trwa, tym jego skutki – zarówno gospodarcze jak i społeczne – robią się coraz poważniejsze.

Jak Polska zabezpiecza się przed blackoutem?

Teoretycznie jednak Polska jest zabezpieczona na wypadek nagłych spadków produkcji energii. Mamy system, który stanowią elektrownie szczytowo-pompowe, gazowe czy elektrociepłownie mogące w razie czego zastąpić niedziałającą elektrownię.

Zabezpieczenia występują także w skali mikro – dla przykładu szpitale dysponują własnymi generatorami prądu, które w razie awarii przejmą zasilanie sprzętów podtrzymujących życie chorych. Jednak w przypadku wystąpienia blackoutu w skali całego kraju, bez miliardowych strat dla gospodarki z całą pewnością się nie obejdzie.

Jakub Bandura
Jakub Bandura
Redaktor portalu PortfelPolaka.pl. Wiedzę z zakresu rynków finansowych i inwestowania zgłębiał na studiach ekonomicznych. Trader rynku OTC i Forex preferujący handel krótkoterminowy. Entuzjasta statystyki oraz analizy technicznej instrumentów finansowych.

Najnowsze

Zobacz również