Nowe podatki wprowadziły chaos wśród polskich przedsiębiorców

446

Od 2020 r. przedsiębiorcy mają w Polsce jeszcze trudniej. W życie weszły nowe przepisy podatkowe. Niestety ich wprowadzenie wprowadza w środowisku przedsiębiorców niemały chaos.

Nowe przepisy zawsze budzą zamieszanie, bowiem są… no właśnie, nowe. Tyle że rząd Zjednoczonej Prawicy od dawna deklaruje, że gospodarka jest jego oczkiem w głowie. Zresztą sam premier Mateusz Morawiecki chce uchodzić za dobrego gospodarza. Niestety nowe pomysły jego gabinetu wprowadzają na razie więcej niepotrzebnego bałaganu niż porządku.

Nowe przepisy

Od 1 stycznia obowiązują u nas nowe zasady dotyczące wystawiania paragonu z NIP, faktur, przelewów na kwoty wyższe niż 15 tys. zł i tzw. białej listy podatników VAT. W efekcie wszyscy czują się zagubieni. „Wszystkim wszystko się już miesza” – pisze czwartkowy „Dziennik Gazeta Prawna”.

Kto może się cieszyć? Chyba tylko księgowi, którzy są zalewani prośbami o porady (odpłatne) dot. nowych przepisów. Reszta ma – mówiąc kolokwialnie – przechlapane.

„Skutki zmian są takie, że – przykładowo – podatnicy i ich księgowi wolą więc dmuchać na zimne i albo w każdej sytuacji odmawiają klientom wystawienia faktury (bezprawnie), albo wysyłają ostrzeżenia do kontrahentów – też nie zawsze uzasadnione”

– czytamy w „DGP”.

Media donoszą np. o tym, że w jednym z warszawskich szpitali ordynatorzy i kierownicy oddziałów zatrudnieni na umowy zlecenia dostali wyraźne ostrzeżenie, że będą dostawać wypłaty tylko na konta zamieszczone na białej liście.

Gazeta pisze też o innym problemie, która miała firma transportowa, która twierdziła, że również będzie dokonywać przelewów tylko na rachunki z białej listy. To duża nadinterpretacja przepisów, bo taki obowiązek jest tylko w przypadku kwot powyżej 15 tys. zł, a mniejszych nie dotyczy. Wyraźnie widać, że przedsiębiorcy boją się nowych przepisów i wolą ich przestrzegać z przesadą, by tylko nie popaść w niełaskę fiskusa.

Co to obchodzi Kowalskiego?

Sprawa nie jest wcale tak abstrakcyjna, jak może się wydawać Kowalskiemu czy Nowakowi. Tego typy przepisy, które utrudniają działanie firmom, mogą zniechęcać do zakładania działalność gospodarczych. To zaś może przekładać się na zmniejszenie miejsc pracy, a tym samym wzrost bezrobocia. To jednak kwestia makroekonomii. Do tego dochodzi jeszcze jeden element – związany z mikroekonomią. Chodzi o ograniczenie rozwoju mniejszych firm i jednoosobowych działalności. To ostatnie także powinno mocno zainteresować przeciętnych obywateli, bowiem tego typu podstawowa forma działalności gospodarczej powinna być wspierana przez państwo, ale też tej wspomaganie jest w interesie każdego z nas, pracującego na własny rachunek. Pamiętajmy też, że każdy z nas może w przyszłości chcieć założyć taką działalność i nie każdego z nas będzie stać na drogą obsługę księgową.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments