Marian Banaś próbuje kontratakować

217

Bohater najgłośniejszej afery polityczno-obyczajowej ostatnich miesięcy, Marian Banaś, zabrał głos. Szef NIK stara się przejść do kontrofensywy i broni się przed zarzutami.

– Nie zgadzam się z zarzutami wskazującymi, że przedwstępna warunkowa umowa sprzedaży kamienicy w Krakowie miała charakter fikcyjny czy sprzeczny z obowiązującymi przepisami prawa – czytamy w oświadczeniu prezesa NIK Mariana Banasia, które otrzymał PAP.

Marian Banaś i jego kamienica

W swoim oświadczeniu Banaś oczywiście odnosi się do doniesień medialnych, m.in. „Superwizjera” TVN na temat dzierżawy kamienicy przy ul. Krasickiego 24 w Krakowie.

Szef NIK uważa, że rzeczoną umowę dzierżawy zawarł zgodnie z przepisami. „Drugą stroną umowy była osoba pełnoletnia, zdolna do czynności prawnych i nie wzbudzająca jakichkolwiek podejrzeń czy wątpliwości mogących sugerować, że nie powinienem zawierać przedmiotowej umowy dzierżawy” – napisał. Według niego dzierżawca miał w budynku prowadzić działalność turystyczno-hotelarską.

„Z oburzeniem przyjmuję fakt łączenia mojej osoby z człowiekiem przedstawianym w reportażu filmowym („Superwizjera” – PAP) jako ojczyma dzierżawcy oraz braćmi tego mężczyzny, których nigdy nie spotkałem i nie znam” – oświadcza teraz Banaś.

„Umowa zawarta została z osobą, która odpowiedziała na ogłoszenie i zgodziła się ponosić koszty utrzymania budynku, jak również deklarowała chęć szybkiego kupna całej nieruchomości. Wpłynęło to na wynegocjowaną przez nią wysokość czynszu dzierżawy” – dodaje.

Zarzuca się mu też to, że umowa miała charakter fikcyjny.

„(…) nie zgadzam się z zarzutami wskazującymi, że powyższa umowa miała charakter fikcyjny czy sprzeczny z obowiązującymi przepisami prawa. Należy bowiem zaznaczyć, że w przypadku jakichkolwiek wątpliwości w tym zakresie notariusz, przed którym nastąpiło zawarcie wspomnianej umowy, a który wykonuje zawód zaufania publicznego, odmówiłby dokonania czynności notarialnej, zwłaszcza gdyby czynność ta była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego” – wytłumaczył teraz szef NIK.

Geneza problemów

Przypomnijmy, że sprawa miała genezę w programie „Superwizjer”. Media pokazały wyborcom, że szef NIK miał kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny. Dziennikarze zarzucili mu też, że zaniżał wartość nieruchomości w oświadczeniach majątkowych, jakie składał od lat.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o