Kryzys gospodarczy na Sri Lance i masowa dymisja rządu

241

W nocy z niedzieli na poniedziałek na Sri Lance, po masowych protestach, doszło do szokujących wydarzeń. Wszyscy członkowie rządu na Sri Lance, poza prezydentem i premierem, podali się do dymisji. Mieszkańcy wyspy wyszli w niedzielę na ulice, domagając się ustąpienia prezydenta Gotabaya Rajapaksy. Demonstranci winią go za trwający kryzys gospodarczy, przerwy w dostawach elektryczności i braki podstawowych artykułów.

Masowe protesty na Sri Lance Pokojowe protesty na Sri Lance

Stan wyjątkowy i blokada social mediów po piątkowych demonstracjach

W piątek prezydent Gotabaya Rajapaksa wprowadził w całym kraju stan wyjątkowy i 36-godzinną, godzinę policyjną po tym, jak poprzedzającej nocy demonstranci przemaszerowali w okolice jego prywatnej rezydencji. Doszło tam do potyczek z policją, w czasie których spłonęło kilka pojazdów. Policja poinformowała, że w ciągu pierwszych dwunastu godzin obowiązywania godziny policyjnej aresztowała ponad 660 osób. W nocy z soboty na niedzielę władze tymczasowo zablokowały natomiast dostęp do mediów społecznościowych.

Niedzielne protesty na jeszcze większą skalę

Powyższe działania jeszcze bardziej wzburzyły mieszkańców Sri Lanki. W efekcie w niedzielę tysiące osób w całym kraju domagały się na ulicach ustąpienia prezydenta, którego winią za bezprecedensowy kryzys gospodarczy, przerwy w dostawach elektryczności i braki podstawowych artykułów. Do dziesiątek demonstracji doszło w ciągu dnia w stolicy kraju, Kolombo – i to pomimo obowiązującej godziny policyjnej.

Na czele kilkusetosobowego marszu w centrum stolicy stanął lider opozycji Sajith Premadasa. Marsz miał się zakończyć na stołecznym placu Niepodległości, tam jednak zablokowała go policja. Inna duża manifestacja została zablokowana przez służby porządkowe na wschodnich przedmieściach, w pobliżu uniwersytetu Sri Jayawardenepura. Z kolei w pobliżu miasta Kandy w środkowej części kraju policja użyła przeciwko demonstrantom – głównie studentom – gazu łzawiącego i armatek wodnych.

Wieczorem kilkunastoosobowe grupki obywateli znów zebrały się w Kolombo na prywatnych drogach dojazdowych z antyrządowymi transparentami. Manifestanci krytykowali polityczny klan Rajapaksów, którego kilku członków sprawuje wysokie urzędy, w tym prezydenta, premiera i ministra finansów. „Gota(baya) do domu”, „Mamy dość”, „Kraj należy do wszystkich, a nie do jednej rodziny” – głosiły hasła na transparentach.

Kryzys gospodarczy na Sri Lance Kryzys na Sri Lance

Leżąca na południowym krańcu Indii Sri Lanka zmaga się między innymi z gwałtownie rosnącą inflacją po tym, jak w zeszłym miesiącu rząd gwałtownie zdewaluował rupię lankijską przed rozmowami z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie programu pożyczkowego.

Wydatki kraju od wielu lat systematycznie przekraczają jego dochody, a produkcja dóbr i usług handlowych jest niewystarczająca do zrównoważenia bilansu płatniczego. Gigantyczne deficyty zostały dodatkowo mocno uwidocznione przez pandemię COVID-19, która sparaliżowała główny filar gospodarki – branżę turystyczną.

Ministrowie rezygnują

Masowe protesty przyniosły już wymierny skutek. Ze swoich stanowisk w nocy z niedzieli na poniedziałek zrezygnowało bowiem 26 ministrów. Wśród nich są członkowie rządzącego wyspą politycznego klanu Rajapaksów: bracia prezydenta oraz premiera, Chamal i Basil, którzy sprawowali urzędy ministrów rolnictwa i finansów, oraz syn premiera, Namal, który kierował resortem sportu.

Na stanowiskach pozostali nadal prezydent Gotabaya Rajapaksa i premier Mahinda Rajapaksa.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments