– Tarcze covidowe, dzięki którym uratowano wiele miejsc pracy, spowodowały co najwyżej 3-4 proc. inflacji, reszta to „putinflacja – ocenił w niedzielę prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu ze swoimi zwolennikami.
Kaczyński mówi o inflacji
Prezes PiS w niedzielę w Inowrocławiu podczas spotkania z mieszkańcami pytany był o wzrost cen. Jego zdaniem ten właściwie nie jest efektem działań rządu.
– Były tarcze – ok. 200 mld zł przekazanych przede wszystkim przedsiębiorstwom – i to musiało wywołać jakiś impuls inflacyjny. Tylko on byłby nieporównanie słabszy i pewnie dzisiaj by już wygasał – byłby, ale na poziomie kilkuprocentowej inflacji – stwierdził. –Wyższej niż była przedtem, ale do zniesienia – dodał.
Zauważył, że drugi impuls proinflacyjny to „impuls putinowski”, który ponoć podniósł inflację do obecnych poziomów.
– To są ogromne wzrosty cen wszelkiego rodzaju paliw potrzebnych do energetyki, ale w ogóle wszelkich frachtów, surowców, wszystkiego, co jest potrzebne, żeby prowadzić handel zagraniczny i zdobywać różne towary dla Polski – powiedział Kaczyński. – To jest czynnik, który jest poza naszym wpływem. My możemy stosować różnego rodzaju działania zapobiegawcze, osłaniające pewne grupy – dodał.
Wśród tych ostatnich wymienił obniżenie VAT „nawet do zera”, wprowadzenie wakacji kredytowych, dopłaty do węgla czy nawozów sztucznych.
– Robimy co możemy, ale musimy pamiętać, żeby tym nie wywoływać jeszcze silniejszego impulsu inflacyjnego – powiedział.
Opozycja chce, by było jak najgorzej
Uważa, że opozycja życzy rządzącym „Turcji, gdzie jest 60 proc. inflacji”.
– My nie możemy do tego dopuścić – zastrzegł. – My mamy taką receptę – powiedzmy sobie – częściową, bo nie jesteśmy w stanie robić nic więcej, ale liczymy, że w przyszłym roku ta sprawa będzie się prostowała – powiedział.
Czy prezes ma rację?
Czy jednak Kaczyński ma rację? Czy faktycznie inflacja jest głównie efektem wybuchu wojny na Ukrainie?
Z pewnością konflikt za naszą wschodnią granicą wpłynął na obecne ceny produktów i usług. Tyle że inflacja rosła w Polsce od paru lat i była z pewnością efektem socjalu – 500+ czy 13. i 14. emerytur.

