– Jestem zdecydowanym przeciwnikiem podwyżek dla polityków – przyznał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dodał, że „bardzo dobrym rozwiązaniem byłoby wpisanie odpowiedniej poprawki do ustawy okołobudżetowej”.
To waloryzacja
– To nie podwyżka, tylko waloryzacja. Mamy do czynienia z kryzysem i ciężkimi czasami – mówił Interii Tadeusz Cymański, wiceszef sejmowej Komisji Finansów Publicznych z klubu PiS, gdy został zapytany o sprawę potencjalnego wzrostu wynagrodzeń dla polityków.
Z kolei lider PiS, gdy został o to zapytany przez PAP, odpowiedział: – To temat rzucony przez naszych przeciwników, aby znów podburzać opinię publiczną przeciw rządowi oraz Prawu i Sprawiedliwości.
Jak dodał, „w przyszłym roku oczywiście nastąpi podwyżka kwoty bazowej, co w głównej mierze dotyczy pracowników budżetówki”. – Kwestia posłów, ministrów wyszła tutaj niejako przy okazji. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego, aby jakiekolwiek podwyżki dla polityków wprowadzać – stwierdził.
Jak zauważył, „w sytuacji wysokiej inflacji ktoś musi dawać przykład i tymi ludźmi powinni być ci, którzy sprawują władzę”. – W moim przekonaniu należy tutaj wprowadzić odpowiednią poprawkę – dodał.
O pomyśle poprawki i wpisania jej do projektu ustawy okołobudżetowej mówił już rzecznik rządu Piotr Müller. Teraz lider PiS stwierdził, że „to byłoby bardzo dobre rozwiązanie”.
– Zdecydowanie będę za tym, żeby zamrozić podwyżki dla polityków. Będę też stawiał tę sprawę na gremiach partyjnych – zadeklarował.
Do podwyżek dla posłów w programie „Gość Wydarzeń” odniósł się też premier Mateusz Morawiecki. Powiedział, że „czas, w którym żyjemy, to czas szczególnej odpowiedzialności po stronie polityków i po stronie rządu”.
– Dlatego podjęliśmy decyzję, że w stosownych ustawach wprowadzimy takie poprawki, żeby podwyżek teraz nie było – wyjaśnił.
Pytywany potem o słowa szefa PO Donalda Tuska, który mówił, że rządowi nie należą się podwyżki, tylko „sprawiedliwe procesy”, Morawiecki odparł że Tusk, podobnie jak inflacja, przybył do Polski z zagranicy i przeszkadza jak tylko potrafi.
– Kiedy on był u władzy, nie było żadnej tarczy antykryzysowej, która by pomagała w tworzeniu miejsc pracy, a bezrobocie sięgało ponad 2 mln 300 tys. ludzi, to był ten liberalny model w praktyce – mówił.

