Miałem depresję, na to nałożyło się przepracowanie i brutalny atak PiS. Pokonałem chorobę, wracam do polityki, czuję się silniejszy niż kiedykolwiek – napisał lider Porozumienia Jarosław Gowin w mediach społecznościowych.
Gowin wraca
Przypomnijmy, że pod koniec listopada ubiegłego roku media informowały o tym, że Gowin trafił do szpitala psychiatrycznego. Szybko potwierdziła to rzeczniczka Porozumienia Magdalena Sroka. Dopiero 12 stycznia rzecznik koła parlamentarnego Porozumienia Jan Strzeżek powiedział PAP, że Gowin czuje się już lepiej i wkrótce wróci do polityki. „Był w szpitalu, musi odpocząć, dajmy mu trochę czasu” – mówił Strzeżek.
Dziś nastąpił właśnie ten dzień – Gowin opublikował na swoim profilu na Facebooku wpis, w którym poinformował, że wraca do czynnego uprawiania polityki:
„Miałem depresję, będącą efektem wielu miesięcy bezsenności. Z kolei brak snu był skutkiem ubocznym przechorowania koronawirusa. Na to nałożyło się przepracowanie i brutalny atak PiS. Pokonałem chorobę. Wracam do polityki. Czuję się silniejszy niż kiedykolwiek”.
Dodał, że „był czas brutalnych i brudnych zagrywek. Wielu ciosów wymierzonych we mnie i moich ludzi”.
„Cel Kaczyńskiego był prosty: rozmontować mi partię i zbudować w Sejmie większość beze mnie. A że nie udało się tego zrobić zwykłymi metodami, sięgnęli po przekupstwo, po haki, naciski, po zastraszanie i groźby zwolnienia z pracy. Dotknęło to ludzi, którzy przyzwoicie postąpili w chwilach próby. Nie zgodzili się przedłożyć własnego interesu nad wartości”
– czytamy dalej we wpisie polityka.
Walka z Bielanem
Polityk napisał też drugi post, w którym odniósł się już do wydarzeń z początku ubiegłego roku, gdy europoseł Adam Bielan zakwestionował jego przywództwo w Porozumieniu:
„Kiedy w lutym ubiegłego roku Adam Bielan podjął próbę pozbawienia mnie funkcji prezesa Porozumienia, poszedłem do Kaczyńskiego i usłyszałem: +Chyba nie sądziłeś, że puszczę ci płazem to, co zrobiłeś rok temu+. Chodziło oczywiście o wybory kopertowe. To był początek akcji niszczenia naszego środowiska. Kaczyński nie był w stanie znieść, że ktoś wyznaczył granice jego władzy. Wyprowadzało go z równowagi, gdy Porozumienie przeciwstawiało się jego polityce”.

