Warto czasem śledzić dane makroekonomiczne w szerszym ujęcie. Dane o inflacji w Czechach i na Węgrzech do złudzenia przypominają dziś prognozy dotyczące wzrostu cen w Polsce. Polskie ceny i tak statystycznie rosły w ostatnim okresie wolniej niż u naszych bliższych i dalszych sąsiadów. Czy obecne problemy tych ostatnich są zapowiedzią tego, co czeka nas w 2020 roku?
Inflacja w Europie Środkowej
Inflacja w Czechach wyniosła w listopadzie 3,1 proc. w ujęciu rocznym oraz 0,3 proc. w ujęciu kwartalnym. To więcej niż wyliczali analitycy (uważali, że wyhamuje ona przy 2,9 proc.). Tempo wzrostu cen przekroczyło 3 proc. po raz pierwszy od 7 lat.
Co jest powodem inflacji u naszych południowych sąsiadów? To, co czeka nas w 2020 r. Chodzi głownie o wyższe ceny energii elektrycznej (11,5 proc.), ale też gazu (3,4 proc.) oraz wody i ścieków (2,6 proc.). Drożeje także żywność (0,9 proc.), w szczególności ceny m.in. mąki (7,1 proc.), wieprzowiny (13,3 proc.), owoców (16,2 proc.) czy warzyw (11,8 proc.).
Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w minionym miesiącu na Węgrzech. Węgrzy mogą martwić się inflacją na poziomie aż 3,4 proc. To najwyższy wskaźnik od początku roku, gyd wynosił on 4 proc.
Na Węgrzech rosną zaś ceny żywność (5,5 proc.), w szczególności wieprzowiny (14,8 proc.), cukru (10,6 proc.) oraz owoców i warzyw (8,7 proc.). Zdrożały także napoje alkoholowe i tytoń (8,3 proc.). Elektryczność, gaz i inne paliwa utrzymują się niemal na stałym poziomie.
Polska inflacja
Wkrótce poznamy inflację, jaka miała miejsce w listopadzie w Polsce. Eksperci sugerują, że końcem roku może ona przebić pułap 3,5 proc. Na początku listopada centralna ścieżka projekcji NBP zakładała zaś, że inflacja CPI wyniesie: 2,3 proc. (2019 r.), 2,8 proc. (2020 r..) oraz 2,6 proc. (2021 r.).
Pamiętajmy, że w 2020 r. czekają nas podwyżki prądu, a co za tym idzie skoki cen wszystkich produktów i usług. Musi odbić się to na inflacji. Ponadto rząd nadal pompuje rynek socjalem, co także zwiększa cyrkulację pieniądza w gospodarce, a tym samym grozi dalszą drożyzną. Kolejny rok może być więc znacznie cięższy niż poprzednie lata.

