Aktorzy w Hollywood protestują. Nie godzą się na wykorzystywanie „na wieczność” ich zeskanowanego wizerunków. AI pozwalał bowiem potem wykorzystywać ów skan w różnych projektach, o których artyści mogą nawet nie mieć pojęcia.
AI kradnie artystom ich wizerunek?
W zeszłym tygodniu zaczął się strajk hollywoodzkich aktorów. To efekt braku zawartego porozumienia artystów z głównymi studiami i serwisami streamingowymi. Gildia aktorów ogłosiła, że nie chce godzić się na politykę tych studiów, które chcą posiadać „na wieczność” cyfrowe skany aktorów. Te ostanie pozwolą potem wykorzystywać wizerunki artystów w różnych projektach. Wszystko dzięki AI.
Reprezentująca w sporze studia i serwisy streamingowe grupa AMPTP podała, że przygotowała „przełomową propozycję w sprawie AI”. Miała chronić prawa aktorów do ich cyfrowej „repliki”. Tyle że negocjator gildii aktorów, Duncan Crabtree-Ireland, przyznał, że propozycja jest nie do przyjęcia.
– Jeśli myślicie, że to przełomowa propozycja, to pomyślcie raz jeszcze – powiedział.
Scenarzyści też protestują
Warto dodać, że aktorzy nie są jedyną grupą zawodową, która protestuje przeciwko nadmiernemu ich zdaniem wykorzystywaniu AI. Dołączyli do 11 tysięcy członków związku zawodowego scenarzystów Writers Guild of America. Ta grupa strajkuje od maja i ma poparcie m.in. Meryl Streep, Glenn Close, Jennifer Lawrence i Marka Ruffalo.
Scenarzyści wskazują, że studia mogą zacząć próbować pisać skrypty do filmów za pomocą AI, co negatywnie odbije się na zarobkach żywych scenarzystów, ale też zmniejszy jakość scenariuszy.
Niedawno słyszeliśmy też o sprawie dot. AI, która trafiła do sądu. Otóż kanadyjska pisarka Mona Awad i amerykański pisarz Paul Tremblay złożyli pozew do sądu federalnego w San Francisco. Jako powód podali to, że ich książki zostały „wchłonięte” i „wykorzystane do trenowania” ChatGPT. Zauważyli, że chatbot generuje „bardzo dokładne streszczenia” ich książek.
Prawnicy pisarzy argumentują, że cała praca sztucznej inteligencji opiera się na ludzkiej kreatywności. Jeśli zaś doprowadzi do wyrzucenia z rynku prawdziwych, ludzkich twórców, przestanie się rozwijać, co negatywnie odbije się nie tylko na nowej technologii, ale też na rozwoju ludzkości, jej kulturze czy kreatywności.

