Hiszpania z dochodem gwarantowanym

413

W ostatnim czasie powrócił temat bezwarunkowego dochodu podstawowego (UBI). Powód? Wprowadzili go Hiszpanie. Jako pierwszy kraj w historii.

Jak można było przewidzieć, to Hiszpania staje się poligonem doświadczalnym w kwestii UBI. Władzę zadecydowały, że program ruszy już od 15 czerwca. O środki mogą się starać obywatele Hiszpanii, którzy spełniają poniższe kryteria:

  • są w wieku między 23. a 65. rokiem życia;
  • są samotni i ich roczny dochód nie przekroczył w 2019 roku 5538 euro;
  • przez pandemię stracili w tym roku środki do życia.

Dostaną je też rodziny, które w ubiegłym roku zarobiły łącznie nie więcej niż 12184 euro. Nie każdy dostanie jednak najwyższą kwotę. 462 euro otrzymają osoby bez żadnych dochodów. Na każde dziecko zostanie wypłacone 139 euro. Najwyższą kwotę, czyli 1015 euro miesięcznie, dostaną niepracujące rodziny z dziećmi. Pozostali z kolei różnicę między miesięcznymi zarobkami a wielkością dochodu podstawowego.

Wicepremier Hiszpanii Pablo Iglesias twierdzi, że program pomoże obniżyć skalę zubożenia społeczeństwa o 80 proc. Uważa, że „ten dochód jest strukturalnym instrumentem, który pozostaje na zawsze”. Innymi słowy, nie zniknie wraz z końcem pandemii czy kryzysu gospodarczego.

Praca? A po co to?

Kto z nas nie chciałby mieć pasywnego dochodu!? Tylko mała część społeczeństwa może sobie na to pozwolić i to nierzadko po wielu latach ciężkiej pracy i inwestowania w różne aktywa np. nieruchomości. Bezwarunkowy dochód podstawowy to zaś idea, zgodnie z którą państwo wypłaca każdemu pewną kwotę pieniędzy i to niezależnie, czy dana osoba pracuje, czy też nie.

To niespecjalnie dobrze będzie wypływało na zachęcanie ludzi do pracy – tłumaczu na łamach NaTemat.pl prof. Piech. – Wyobraźmy sobie człowieka, który nauczy się żyć bez pracy i uzna, że nie musi pracować, bo to minimum egzystencji mu wystarcza. Problem z takim podejściem nie polega tylko na tym, że utrwala się bezrobocie. Wpływa się także na postawy dzieci wychowywanych w rodzinach, w których obie osoby są bezrobotne.

Nie mówimy już dziś tylko o teorii. W np. w Hiszpanii, Niemczech, Danii, Wielkiej Brytanii, Belgii, USA, Japonii, Malezji, Irlandii, Włoszech czy Korei Płd. wprowadzono już elementy tego typu programów lub prowadzi się rozmowy dot. skierowania polityki socjalnej w tego typu rejony.

Tylko dla bogatych

Prof. Piech podkreśla, że takie pomysły są realne, ale też w formie jedynie testu, tylko w krajach zamożnych.

To eksperyment osiągalny tylko dla bogatych i tych, którzy zgromadzili odpowiednio dużą nadwyżkę budżetową na trudne czasy. Dla nich UBI będzie furtką na czas kryzysu popytowego. Być może skuteczną na teraz, co nie oznacza, że problem nie pojawi się później – tłumaczy.

Wskazuje jednak dalej na negatywne skutki UBI.

Co będzie, gdy społeczeństwo przyzwyczai się do czegoś, co było zasiłkiem tylko na czas bezrobocia? Co będzie, gdy przyjdzie wreszcie dobra koniunktura i ludzie nie zrezygnują tak łatwo z gwarantowanego dochodu? Odpowiedzi zdają się proste. W państwach, które teraz zdecydują się na wprowadzenia jakiegoś rodzaju UBI, razem z ustaniem kryzysu pojawi się szereg negatywnych zjawisk, takich jak histereza bezrobocia – mówi.

Elon Musk zwolennikiem UBI?

Co może się wydać zaskakujące, zwolennikiem UBI w świecie przyszłości jest jednak miliarder i twórca Tesli Elon Musk. Już nie raz pokazał, że potrafi wybiegać swoimi wizjami mocno w przyszłość. Teraz wskazuje na problemy rynku pracy, których przezwyciężenie będzie wymagało właśnie zagwarantowania rzeszy członków społeczeństwa stałych i pewnych zarobków. Powód? Po prostu nie będą oni przydatni na rynku.

Myślę, że w końcu będziemy musieli mieć dochód podstawowy. To będzie konieczność. Będzie coraz mniej zawodów i pracy, którą człowiek będzie w stanie wykonać lepiej niż maszyna. Chciałbym pokreślić, że to nie jest coś, o czym marzę. Po prostu wydaje mi się, że to w którymś momencie nastąpi. Automatyzacja zmieni wiele, niemal wszystko będzie bardzo tanie – prognozuje miliarder.

Jego słowa mają pewien sens. Historia pokazuje jednak coś innego. W czasie rewolucji przemysłowej ludzie protestowali przeciwko budowie pierwszym maszyn. W Wielkiej Brytanii na znaczeniu zyskał luddyzm, czyli ruch osób, które niszczyły maszyny. Zjawisko przybrało na sile do tego stopnia, że parlament brytyjski uchwalił w 1812 ustawę Frame-Breaking Act, według której niszczenie maszyn stało się przestępstwem zagrożonym karą śmierci. Ostatecznie okazało się jednak, że rynek wykształcił nowe zawody i świat wszedł w nową epokę dobrobytu zakończoną dopiero po 100 latach I wojną światową. Możliwe, że teraz będzie podobnie…

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments