Facebook potwierdza, że nadal pracuje nad własnym systemem finansowym

150

Facebook potwierdził właśnie, że nadal pracuje nad swoim systemem do transferu pieniędzy, który będąc jeszcze w zarodku wywołał spore kontrowersje. Obecnie firma przeprowadza rebranding projektu Calibra, który ma być rdzeniem Libry, cyfrowej waluty giganta z rynku social mediów. Nowa nazwa ma brzmieć Novi.

Facebook: Calibra to teraz Novi

Założenie projektu jednak się nie zmieniło. Ma on zapewnić cyfrowe rozwiązanie, za pomocą którego użytkownicy będą mogli wysyłać pieniądze za pośrednictwem facebookowego Messengera, Instagrama i WhatsAppa, a także w za pomocą osobnej aplikacji portfela, która dopiero ma powstać.

David Marcus, który pierwotnie był szefem zespołu Calibry, będzie teraz stał na czele spółki Novi Financial. Publicznie omówił swoją wizję projektu. Dodajmy, że jest on również członkiem zarządu Stowarzyszenia Libra, które będzie koordynowało funkcjonowanie Libry.

Pierwszym produktem, który Novi Financial wprowadzi na rynek, będzie portfel cyfrowy Novi zaprojektowany pod Librę, nowy system płatności oparty na innowacyjnej technologii blockchain – tłumaczył Marcus.

Pełna nazwa nowej spółki zależnej to Novi Financial, która z kolei jest opisana jako działająca niezależnie od Facebooka z siedzibą w Menlo Park w Kalifornii.

Pochodzenie nazwy

Nie jest w pełni jasne, skąd zmiana nazwy projektu. Zgodnie z postem na blogu firmy, Novi pochodzi od łacińskich słów „novus” (nowy) i „via” (sposób).

Wizja zaprezentowana przez Novi jest jednak intrygująca, bowiem stanowi niejako część marzenia wielu osób z branży kryptowalut i blockchaina. Projekt w założeniu pozwoli na rozwój niezależnej działalności finansowej i może pomóc w rozwoju biznesowy osobom, które dotąd nie mogły posiadać konta w banku.

Nie będzie żadnych ukrytych opłat za dodawanie, wysyłanie, otrzymywanie lub wypłacanie pieniędzy, a Twoje przelewy dotrą do odbiorców natychmiast – stwierdza Marcus.

Kontrowersje

Problem polega na tym, że Libra budzi spore kontrowersje. Od momentu ogłoszenia planów przez Facebooka, urzędnicy i politycy na całym świecie starają się zablokować jej emisję. Ostatecznie sam Mark Zuckerberg powiedział w zeszłym roku, że waluta może nie powstać.

Teraz jednak sytuacja mocno uległa zmianie. Nowy kryzys może napędzić popyt na tego typu innowacyjne rozwiązania. Dlaczego? Rządom zależy bowiem na tym, by ułatwić transfer środków na rynki. Wszystko by ratować globalną gospodarkę.

W ostatnich dniach zaskakujące słowa wypowiedział nawet Tommaso Mancini-Griffoli, zastępca szefa działu Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Departamencie Rynku Walutowego i Kapitałowego. Stwierdził on, że cyfrowe waluty banków centralnych mogą napędzić innowację na całym globie.

Mówił jednak o tzw. syntetycznej cyfrowej walucie banku centralnego (CBDC). Tak model miałby być w zasadzie owocem partnerstwa publiczno-prywatnego. Pomysł polega na tym, że licencjonowany dostawca waluty przechowuje środki klientów w banku centralnym. Na ich bazie emituje rodzaj kryptowaluty, która jest w pełni wspierana przez rezerwy banku centralnego.

Dziś nad czymś takim pracuje Ludowy Bank Chin, bank centralny Szwecji i władze Francji. W Polsce badania nad podobnym projektem prowadził zespół prof. Krzysztofa Piecha. Mowa o dPLN, którego jednak nie udało się ukończyć.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments