Polska czasem jest nazywana złomowiskiem europy, ponieważ właśnie do naszego kraju sprowadza się sporo starszych, około 10-letnich aut. Podatek spalinowy ma wpłynąć na większe zainteresowanie nowoczesnymi autami elektrycznymi i niskoemisyjnymi, które nie są szkodliwe dla środowiska. Jednak czy podatek spalinowy nie uderzy w najbiedniejszych?
Nowy podatek spalinowy
Zapowiedź nowego podatku pojawiła się w Krajowym Planie Odbudowy. Ma on sprawić, że Polska dogoni pozostałe kraje Unii Europejskiej między innymi dzięki zmniejszeniu liczby wysokoemisyjnych aut, które najbardziej szkodzą naszemu środowisku. Na ten moment nie jest jasne, ile nowy podatek będzie wynosił. Ale na kogo właściwie zostanie nałożony?
Przede wszystkim do 2026 roku ma zahamować rejestrację starszych aut, które emitują znacznie więcej dwutlenku węgla. Obecnie w Polsce podatek za auto nie jest powiązany z jego emisyjnością, jest jednym z najniższych w całej europie. W wyniku tego Polska w pewnym stopniu promuje sprowadzanie szkodliwych dla środowiska starszych aut.
– Aby w kolejnych latach ograniczyć ryzyko uczynienia z Polski jeszcze większego złomowiska Europy, konieczne jest nie tylko utrzymanie elementów typu bonus w postaci programu „Mój Elektryk”, ale również wdrożenie instrumentów typu malus, analogicznych do obowiązujących m.in. w innych krajach regionu Europy Środkowo-Wschodniej – mówi Maciej Mazur w rozmowie z Rzeczpospolitą, który jest prezes Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.
W naszym kraju stopniowo rośnie liczba aut elektrycznych, jednak mimo wszystko nadal po polskich drogach jeździ najwięcej pojazdów spalinowych. Podatek ma zostać nałożony na tego typu samochody, a dodatkowo więcej będziemy płacić za ich rejestracje. Pozyskane w ten sposób środki będą przeznaczone na rozwój przyjaznego dla środowiska transportu publicznego w miastach i na wsiach. A co z opłatą za wjazd do miasta? Opowiemy w dalszej części artykułu.
Opłata za wjazd do miasta samochodem wysokoemisyjnym
Jakiś czas temu dużo mówiło się o wprowadzeniu specjalnych stref czystego transportu w miastach, do których w danych godzinach będą mogły wjechać za darmo jedynie samochody elektryczne. Spotkało się to ze sporym niezadowoleniem polskich kierowców, ponieważ mimo wszystko w naszym kraju nadal sporo osób porusza się samochodami spalinowymi. Czy tego typu strefy w ogóle gdzieś funkcjonują?
Według prawa od 2018 roku w miastach liczących powyżej 10 tys. mieszkańców mogą pojawić się specjalne obszary, w których bezpłatnie będą mogły poruszać się jedynie auta niskoemisyjne, ostatecznie żaden nie funkcjonuje. Okazuje się, że strefy czystego transportu nie tak łatwo wprowadzić. Dodatkowo obywatele bardzo niechętnie do nich podchodzą. Jedynym miastem, w którym funkcjonowała taka przestrzeń, był Kraków. Mimo to mieszkańcy i przedsiębiorcy dość szybko zaczęli wnioskować o zlikwidowanie strefy. Aktualnie nawet w Krakowie przestała funkcjonować. Jednak dlaczego w Polsce jest tak wiele aut z silnikami spalinowymi? Wyjaśnimy w dalszej części artykułu.
Dlaczego w Polsce jest tak wiele starych aut?
Zmiany klimatyczne są widoczne gołym okiem. Coraz dłuższe i silniejsze fale upałów odczuwam przede wszystkim w miastach. Dlatego to nic dziwnego, że pojawiają się nowe rozwiązania, które mają spowolnić ten proces. Wspieranie kierowców posiadających samochody elektryczne może wpłynąć na większe zainteresowanie tego typu pojazdami. Jednak prawda jest taka, że wiele osób w Polsce nie może sobie pozwolić na nowy i przyjazny środowisku samochód. Do Polski sprowadza się bardzo dużo kilkuletnich aut z innych państw europy, przez co niektórzy nazywają ja złomowiskiem europy. Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego w rozmowie z Rzeczpospolitą zauważa, że może to wpłynąć na wykluczenie komunikacyjne.
– Wprowadzenie systemu podatkowego powodującego wykluczenie komunikacyjne zwłaszcza obszarów wiejskich byłoby problemem nie tylko społeczno-politycznym, ale szkodziłoby także gospodarce – stwierdza Jakub Faryś.
Warto jednak pamiętać, że istnieje sporo programów, które mają zachęcić Polki i Polaków do zmiany auta na elektryka. Mniejsze opłaty, a nawet dopłaty od rządu już istnieją. Niektórzy zastanawiają się nad zmianą pojazdu na bardziej ekologiczny, jednak dla wielu tego typu wydatek jest nierealny i znacznie bardziej opłaca się zakup używanego samochodu z silnikiem spalinowy.
Czy nowy podatek uderzy przede wszystkim w najbiedniejszych kierowców?
Polscy kierowcy dość często decydują się na samochody silnikowe sprowadzane z innych krajów. Średni wiek samochodów w naszym kraju to około 13 lat. Dużo rzadziej do Polski sprowadzane są auta młodsze, które spełniają niskoemisyjne normy. Eksperci twierdzą, że zmiany i nowy podatek są nieuniknione. Niestety będzie on sporym obciążeniem przede wszystkim dla najbiedniejszych kierowców, którzy nie mogą pozwolić sobie na zakup nowoczesnego i niskoemisyjnego pojazdu. W rozmowie z Rzeczpospolitą wypowiedział się na ten temat starszy analityk w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych:
– Mamy jedne z najniższych podatków od aut osobowych w Europie, a te obecne nie są powiązane z negatywnym wpływem samochodu na środowisko. W efekcie promujemy import używanych aut, emitujących m.in. ponadprzeciętnie dużo pyłów i toksycznych tlenków azotu – mówi Rafał Bajczuk. Obecnie nie wiadomo, jak wysoki podatek będą musieli zapłacić właściciele nieekologicznych aut. Jednak już teraz wiele osób obawia się zmian.
Czy Polska jest gotowa na samochody niskoemisyjne?
Zmiany klimatyczne obserwujemy na co dzień, a szczególnie możemy odczuć je latem. Nic dziwnego, że powoli wchodzą w życie nowe przepisy, które mają ograniczyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Jednak kierowcy w Polsce nie do końca są przekonani do zmian. Przede wszystkim podatek od samochodów spalinowych uderzy w najbiedniejszych, ponieważ nie stać ich na zakup niskoemisyjnego auta. Będzie on polegał przede wszystkim na większym koszcie zarejestrowania pojazdu z silnikiem spalinowym. Na ten moment nie wiadomo, ile dokładnie nowy podatek wyniesie.
Polska jest krajem, który ma stosunkowo najniższe podatki od samochodów. Dodatkowo Polacy sprowadzają naprawdę sporo starszych aut, a te ze stażem nie dłuższym niż 4 lata, które są bardziej przyjazne dla środowiska, nie stanowią zbyt dużo procent. W Polsce większość samochodów ma około 13 lat.
Do tej pory było wiele pomysłów, które miały skłonić Polki i Polaków do zmiany nieekologicznego auta na bardziej przyjazne środowisku. Jednak przykładowo strefy czystego transportu nie funkcjonują w żadnym mieście, a elektryków przybywa stosunkowo wolno. Polaków nie przekonują też dodatkowe dopłaty do aut niskospalinowych, które oferuje rząd. Jednak eksperci przekonują, że tego typu inicjatyw są konieczne.

